piątek, 26 września 2014

Odczytywanie hieroglifów cz 2

Uzupełnienie

     Aby jeszcze bardziej poszerzyć naszą wiedzę o hieroglifach, przeanalizujemy tekst inskrypcji dokładniej.


     Pierwsze dwa znaki w słowie "Ozyrys" składają się na jego fonetyczny zapis: "ir" (znak wyobrażający oko) + "st" (znak wyobrażający tron). Trzeci znak jest tzw. determinatywem, czyli sam w sobie nie ma wartości fonetycznej. Jego zadaniem jest tylko informacja dla czytającego, czego dotyczy poprzedzające go słowo. W tym przypadku informuje, że mamy do czynienia z bogiem. Jest to często stosowany zabieg, kiedy pisarz chce podkreślić czego dotyczy słowo, lub kiedy grupa znaków może mieć kilka znaczeń. Wtedy nieodzowna staje się pomoc w postaci takiego determinatywu, który informuje o które konkretnie słowo chodzi. 

    Jak widzimy oba znaki fonetyczne wywodzą się z pisma obrazkowego. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby nie można było ich użyć jako całego słowa. Zazwyczaj w tym celu wystarczy umieścić obok znaku jedną małą, pionową kreskę: 
   (oko). Jeżeli chcemy napisać słowo "oczy", wtedy narysujemy dwa takie znaki: . Czasami pisarz może -dla podkreślenia- umieścić jeszcze przy nich dwie małe ukośne kreseczki, które zamieniają słowo w liczbę podwójną. W naszej gramatyce taka liczba nie występuje. Znamy tylko liczbę pojedynczą i liczbę mnogą. Dla nas więc słowo "oczy" będzie w liczbie mnogiej. Dla egipskiego pisarza była by to liczba podwójna. Liczba podwójna dotyczyła słów i pojęć, które występują w parze, a więc np. "oczy", "uszy", "nogi" itp.

    Jeżeli użyjemy nasz determinatyw jako pojedynczy znak, wtedy staje się on pismem obrazkowym oznaczającym słowo "bóg". Gdybyśmy chcieli słowo to zapisać fonetycznie, wtedy napiszemy słowo "neter" i użyjemy takich takich znaków:
, czasami dodając jeszcze determinatyw oznaczający słowo "bóg". W słowie tym znajduje się znak trójzgłoskowy
(ntr), oraz dwa znaki jako jego uzupełnienie. Przeważnie po znaku dwu- lub trójzgłoskowym pisarz dodawał jeden lub odpowiednio dwa znaki jako powtórzenie ostatnich liter. W tym przypadku mamy więc: ntr-t-r. Jak widzimy w ostatniej kolumnie pisarz użył tylko skróconej wersji tego słowa, bez powtórzeń ostatnich liter. To samo uczynił ze znakiem "nfr" w imieniu królowej, zapewne z braku miejsca. Znak ten jak wszystkie znaki trójzgłoskowe, sam w sobie jest już konkretnym słowem. 

    Jak mówiliśmy znak wyobrażający maczugę to "ntr" -neter, czyli "bóg". W imieniu królowej mamy znak nefer (wyobrażający serce z tchawicą- ) oznaczający słowo "piękny". Trzy takie znaki obok siebie to słowo "piękno". Inne bardzo często spotykane znaki trójzgłoskowe to: "hotep" (htp-), mający kilka znaczeń: "spokojny", "ofiary" lub "zadowolony", "cheper" (hpr- ) oznaczający "byt", "istotę", "stawać się" i kilka innych jeszcze znaczeń, oraz "anch" () oznaczający życie.

     Ciekawa sprawa jest z kolejnym słowem w naszym tekście, ponieważ słowo "królowa", odczytując je literalnie, znaczy dosłownie "żona" () "króla" (). Znak wyobrażający jaskółkę, jak i półmisek w następnej kolumnie to znaki dwuzgłoskowe, odpowiednio: "wr" (wer) i "nb" (neb). Kolejny znak, wyobrażający pagórek ma kilka zastosowań. Najczęściej wykorzystywany jest jako litera "t" tak, jak w imieniu Nefer-t-r-i. Tutaj jednak użyty jest w swoim drugim zastosowaniu, czyli na oznaczenie, że słowo jest rodzaju żeńskiego. 

    Słowo "neb" może oznaczać "każdy", "złoto" lub jak w tym przypadku słowo "pan", co w połączeniu z informacją o rodzaju żeńskim zamieniamy na słowo "pani", choć zazwyczaj przeglądając inskrypcje będziemy spotykali się z tym tytułem w formie męskiej: "Pan Obu Krain". Inne tytuły królewskie to: "Król Dolnego i Górnego Egiptu" (   - trzcina- symbol krainy rolniczej Dolnego Egiptu, i pszczoła- symbol krainy hodowlanej, czyli Górnego Egiptu) i "Syn boga słońca Re" ( - kaczka często oznacza w tekstach właśnie słowo "syn"). Oprócz tego znajdziemy jeszcze takie określenia jak: "Obdarzony życiem" (), czy "Wieczny" (  lub  ).

poniedziałek, 22 września 2014

Odczytywanie hieroglifów cz 1

     W jednym z poprzednich postów (patrz: Papirus Rhinda) przedstawiałem sposób odczytania inskrypcji hieroglificznej. Była to inskrypcja matematyczna, więc niewiele mogliśmy poznać słów. Teraz, na przykładzie innej inskrypcji uzupełnimy naszą wiedzę. Jako przykład posłuży nam króciutka inskrypcja z reliefu przedstawiającego królową Nefertari przy stoliku do gry senet, znajdującego się w Tebach, a mającego 3300 lat (poniżej).

hieroglify
Nefertari przy stoliku do gry

     Jak można logicznie wnioskować, hieroglify umieszczone obok rysunku królowej będą jego opisem lub podpisem,o czym też zaraz się przekonamy. To, co wyróżnia się w tych hieroglifach to fakt umieszczenia części z nich w takim podłużnym obramowaniu zakończonym podstawą. Od dawien dawna wiedziano, że w ten sposób Egipcjanie otaczali imiona królewskie. Wiedza ta pomogła nam też swego czasu do nauczenia się w ogóle odczytywać hieroglify, ponieważ przez wiele stuleci pismo to było pismem martwym. Nikt go nie używał, więc nie potrafiono go także odczytywać, nawet Egipcjanie, ponieważ hieroglify w takiej postaci jakie znamy i jakie widzimy je powyżej na rysunku były wykorzystywane tylko do zapisywania ważnych lub uroczystych tekstów. 

    Rysowanie tych wszystkich rysuneczków jako słów zajmowało bardzo dużo czasu, więc aby usprawnić zapisywanie informacji pisarze i urzędnicy zaczęli bardzo upraszczać te znaki. Na przykład zamiast rysować znak wody w postaci linii zygzakowatej rysowano linię prostą skracając czas zapisywania tego znaku prawie trzykrotnie. W końcu hieroglify uległy tak dużemu uproszczeniu, że w ogóle nie były podobne do oryginału. Wraz z upadkiem starożytnej kultury Egiptu, zmiany systemu wierzeń, a więc i pozbyciem się dawnych kapłanów, nie było już nikogo kto umiałby odczytywać te stare, oryginalne hieroglify.


     Panuje przekonanie, że hieroglify to pismo obrazkowe, ideograficzne, czyli że znak odpowiada całemu słowu, zazwyczaj odpowiadającemu rysunkowi pod jakim się kryje. Jest to pogląd błędny. Dosyć szybko okazało się, że taki system zapisywania myśli nie nadąża za szybkim rozwojem kultury i cywilizacji starożytnego Egiptu. Pismo zaczynało się stawać coraz bardziej fonetyczne, alfabetyczne, choć trochę inaczej niż u nas. Oprócz dobrze znanego nam systemowi znaków jednozgłoskowych posiadali jeszcze znaki dwu- i trójzgłoskowe tak, jak np. w imieniu królowej mamy znak trójzgłoskowy „nfr”- nefer :
 
    Nie brakowało też pozostałości z dawnych czasów w postaci znaków obrazkowych, symbolicznych, jak np. kółko z kropką w środku, nadal oznaczało słońce lub boga słońca Ra. Pismo hieroglificzne jest więc mieszaniną pisma obrazkowego, alfabetycznego i symbolicznego. Odczytywanie tekstu polega więc na podstawieniu wartości fonetycznej pod dane znaki i czytanie poszczególnych słów, jakie zostały utworzone przez kolejne grupy znaków,nie zapominając oczywiście o znakach obrazkowych, które często łączą się ze słowami zapisanymi w sposób fonetyczny.

    Czas więc zacząć odczytywać hieroglify z naszego przykładu. Jak pamiętamy tekst czytamy od tej strony, w którą obrócone są znaki, czyli w tym przypadku od strony prawej do lewej.

     Powróćmy więc do imienia królowej. W górnej części znajduje się imię właściwe: "Nefertari" (nefer-e-t-r-i): 

, a poniżej jeden z epitetów królewskich, jakie przyjęła, mianowicie: "Ukochana przez Mut (jedna z egipskich bogiń), Mut-t-n-mr-t. Egipcjanie mieli zwyczaj, że imiona królewskie lub boskie zapisywali w zdaniu na samym początku, stąd też na początku mamy imię bogini Mut w postaci sępa i pagórka, a potem dopiero, w odwróconej zresztą kolejności słowa "przez" i "ukochana".

     Zacznijmy więc czytać tekst od początku. W pierwszej kolumnie, pierwsze trzy znaki oznaczają imię boga świata zmarłych Ozyrysa, z tym, że imię to ma podwójne znaczenie. Zgodnie z wierzeniami Egipcjan dusza człowieka po Sądzie Umarłych dokonanym przez Ozyrysa sama stawała się Ozyrysem, stąd też jeżeli imię to znajduje się przed imieniem zmarłego oznacza, iż mamy do czynienia z duszą zmarłego, która stała się Ozyrysem, a nie z samym bogiem. Co prawda między imieniem Ozyrysa, a imieniem królowej jest jeszcze sporo znaków, jednak -jak się zaraz przekonamy- wszystkie one dotyczą królowej, gdyż są one jej tytułami królewskimi. W przypadku zwykłych ludzi, którzy nie mają żadnych tytułów byłoby to od razu "Ozyrys + (imię zmarłego)". Kolejne trzy znaki oznaczają słowo "królowa". Zgodnie ze zwyczajem -jak już wspominaliśmy- słowo to znajduje się przed słowem "wielka" (ostatnie dwa znaki). Całą kolumnę odczytujemy więc jako "Ozyrys Wielka Królowa".

piątek, 19 września 2014

AntyNoble cz 3

Antynobliści i ich badania


    Naukowcy z Holandii – Anita Eerland, Rolf Zwaan i Tulio Guadalupe – zostali uhonorowani Ig Noblem za badania, z których wynika, że wieża Eiffla wyda się mniejsza, gdy przechylimy głowę w lewą stronę.

     Czworo amerykańskich neurobiologów – Craiga Bennetta, Abigail Baird, Michaela Millera i George’a Wolforda – nagrodzono za badania aktywności mózgów martwych łososi.

     Richard Stephens, John Atkins, Andrew Kingston (Uniwersytet Keele, Wielka Brytania) otrzymali pokojowego AntyNobla za badania potwierdzające powszechnie panujące przekonanie, że przeklinanie przynosi ulgę w bólu.

     Lianne Parkin, Sheila Williams, Patricia Priest (Uniwersytet Otago, Nowa Zelandia) - udowodniły, że w okresie zimowym ludzie rzadziej przewracają się na śliskiej nawierzchni, jeśli mają skarpety założone na buty.

     W dziedzinie weterynarii: Catherine Douglas i Peter Rowlinson z Uniwersytetu Newcastle w Newcastle-Upon-Tyne w Wielkiej Brytanii, zostali uhonorowani za wykazanie, że krowy, które mają imię, dają więcej mleka niż krowy bezimienne.

      Stephan Bolliger, Steffen Ross, Lars Oesterhelweg, Michael Thali i Beat Kneubuehl z Uniwersytetu w Bern w Szwajcarii - za eksperymentalne ustalenie, czy lepiej jest zostać uderzonym w głowę butelką pełną piwa czy butelką pustą.

     W dziedzinie medycyny: Donald L. Unger- za próbę znalezienia przyczyny artretyzmu stawów palców dłoni. W tym celu badacz konsekwentnie codziennie wyłamywał sobie palce lewej dłoni przez ponad 60 lat.

     W dziedzinie zdrowia publicznego: Elena N. Bodnar, Raphael C. Lee i Sandra Marijan- za wynalezienie biustonosza, który w razie zagrożenia może być szybko przekształcony w dwie maseczki ochronne - jedną dla właścicielki stanika, a drugą dla innej osoby.

    Massimiliano Zampini i Charles Spence- za zademonstrowanie, że jedzenie lepiej smakuje, jeśli ... lepiej brzmi (przedmiotem badań były chipsy).

     Marie-Christine Cadiergues, Christel Joubert i Michel Franc za odkrycie, że pchły żyjące na psie potrafią skakać wyżej niż pchły żyjące na kocie.

     Sheree Umpierre, Joseph Hill i Deborah Anderson za odkrycie plemnikobójczych właściwości coca-coli oraz C.Y. Hong, C.C. Shieh, P. Wu i B.N. Chiang za udowodnienie, że to nieprawda.

     Juan Manuel Toro, Josep B. Trobalon i Nuria Sebastian-Galles za wykazanie, że szczury nie zawsze potrafią odróżnić osoby mówiącej wspak po japońsku od osoby mówiącej wspak po holendersku.

    Ivan Schwab został nagrodzony za odpowiedź na pytanie trapiące ludzkość od początku świata, czyli czemu dzięcioły nie mają migreny (bólów głowy).

    Wasmia Al-Houty oraz Faten Al-Mussalam z Kuwejtu – za badania nad tym, jakiego rodzaju odchody najbardziej smakują miejscowym żukom.

wtorek, 16 września 2014

AntyNoble cz 2

    Prawie całą formułę ceremonii skopiowano z prawdziwej Nagrody Nobla. Tutaj laureaci także mogą otrzymać nagrodę pieniężną w wysokości miliona dolarów (dokładnie to dziesięć milionów). Jedyny, drobny mankament jest taki, że nie są to dolary amerykańskie, tylko niewiele warte dolary Zimbabwe. Chyba największą wartością dodaną, przygotowaną przez organizatorów jest fakt, iż nagrody wręczane są przez laureatów prawdziwej Nagrody Nobla.
 
antynoble
10 mln dolarów Zimbabwe                                   fot. Wikimedia
     Dla każdego naukowca spotkanie się z takim laureatem to niesamowite przeżycie i zaszczyt. Czas jednak pokazał, że niewielu z wyróżnionych antynoblistów przybywało na uroczystość. Nie był to dla nich bowiem powód do dumy.

     Choć początkowo otrzymanie takiego wyróżnienia było powodem do wstydu, to w ostatnich latach cieszy się ono coraz większą aprobatą. Naukowcy traktują swoje dokonania z przymrużeniem oka i coraz częściej stawiają się nawet osobiście na ceremonii wręczenia nagród.

     Czasy się zmieniają. Teraz nie tylko talent się liczy, ale także odpowiednie “sprzedanie”, “wypromowanie się”. Na nic nasz geniusz, jeżeli nie znajdzie się nikt, kto zechciałby sfinansować nasze projekty i badania. Żyjemy w kulturze medialnej i naukowcy coraz lepiej zaczynają to rozumieć. Każdy rozgłos, choćby negatywny, sprawia iż naukowiec jest rozpoznawalny i zauważalny przez wydawców i sponsorów. Jeden z laureatów o nazwisku Barss wyznaje, że „po odebraniu nagrody, w ciągu miesiąca udzieliłem więcej wywiadów, niż wcześniej przez wiele lat”. Inny nominowany, Jonathan Wayatt, który z dwoma innymi badaczami otrzymał AntyNobla za opracowanie raportu na temat załamywania się publicznych toalet w Glasgow pod ciężarem ich użytkowników, mówi tak: „Nie jesteśmy obrażeni. Opublikowaliśmy ponad 70 poważnych artykułów, ale tylko ten przyniósł nam rozgłos”.

     Tak to już jest w świecie, że na nic cała nasza mądrość i talent, jeżeli nie ma nikogo, kto zechciałby nas wysłuchać. Poprzez wzięcie udziału w takim show badacze są w stanie sprawić, że inni zainteresują się w końcu tym, co mają naprawdę do powiedzenia. Dr Len Fisher z Bristolu, autorka epokowego dzieła pt. "Optymalne metody maczania keksów w kawie", twierdzi, że nagrodzie zawdzięcza zainteresowanie poważnych wydawców.

     Smutny to los badacza, smutny los nauki, ale biznes ma swoje prawa. W tej chwili wszystko jest już skomercjalizowane. Aby nie kończyć tak smutnym akcentem, powróćmy jeszcze do samych laureatów. Kim oni są? Czy są to jacyś nawiedzeni, nie zawsze w pełni rozumu badacze sztuk tajemnych? Zazwyczaj nie. Są ciekawymi świata osobami, którzy zawsze chcą znać odpowiedź „dlaczego”: dlaczego coś jest, dlaczego działa itd. Są zwykłymi naukowcami i badaczami, którzy nie zawsze -w opinii swoich kolegów- zajmują się wielkimi zagadnieniami. Chcą jednak wiedzieć, dlaczego te małe, najmniejsze z najmniejszych zjawisk istnieje i działa.

     Bez wątpienia do nagrody AntyNobla zostałby nominowany badacz Robert Symmer, który 350 lat temu opublikował 50-stronicowy artykuł naukowy o tym, że jego białe rajtuzy odpychają się od siebie, a z czarnymi przyciągają. Wtedy także wyśmiano go za tak niepoważne zajęcie, a on po prostu opisał dziwne (w tamtych czasach) zjawisko, które zaobserwował. Nie zważając na pośmiewisko na jakie się naraził, w dalszym ciągu eksperymentował i obserwował zjawiska elektryczne, które potem zrewolucjonizowały przecież cały świat.

     Czasem z pozoru błahe zjawisko może stać się przyczynkiem do naprawdę wielkich odkryć. Z pewnością wszystkich antynoblistów wspierałby wspomniany już Albert Einstein, który zapytany o to, jak wpadł na pomysł swojej teorii odpowiedział po prostu, że nie bał się myśleć. Rzeczywiście, wyprowadzenie teorii względności jest dziecinnie proste. Trzeba tylko zgodzić się na to, że zdrowy rozsądek nie zawsze ma rację. Dalej wystarczy już podążyć drogą określoną przez matematykę, a wyniki same się pojawią.


 Andre Geim

     Laureaci nagrody AntyNobla nie są naukowcami drugiej kategorii. Zajmują się tylko mniejszej wagi badaniami, lecz jak pokazał przypadek fizyka Andre Geima i oni potrafią być docenieni.


antynobel
Andre Geim                            fot. Wikimedia
     W roku 2000 Andre Geim pracował na hole- nderskim Uniwersytecie Nijmegen i razem ze swoim kolegą, Michaelem Berrym z Uniwersytetu Bristolu, badał oddziaływanie silne- go pola magnetycznego na diamagnetyki, czyli na ciała nie oddziałujące magnety- cznie. Jako przykład wybrał żywą żabę. Swoją pracę pt. „O latających żabach i lewitronach” opublikował na łamach prestiżowego „European Journal of Physics”. Udowadnia w niej, że posługując się wyjątkowo silnym polem magnetycznym, można sprawić, aby żaba lewitowała... Komentując falę krytyki i szyderstwa stwierdził, iż „nie był to głupi eksperyment, ale niezwykły”. Swoją pracą i postawą został dostrzeżony przez kapitułę AntyNobla i wyróżniony ową nagrodą.

piątek, 12 września 2014

AntyNoble cz 1

     W każdym środowisku zawodowym, czy amatorskim prędzej czy później powstaje potrzeba wyróżnienia tych najlepszych. Zwycięzcy mogą liczyć na zaszczyt, uznanie i nagrodę. W ten sposób powstają różnego rodzaju konkursy literackie, fotograficzne, wybory Miss Świata, czy chociażby wybory Miss Mokrego Podkoszulka. Cokolwiek...

     W świecie nauki także nie brakuje okazji do wyróżnienia wybijających się ponad przeciętność naukowców. Najbardziej znaną nagrodą w tym środowisku to oczywiście Nagroda Nobla. Laureaci mogą liczyć na światową sławę i nie małe pieniądze, bo prawie milion dolarów!

     Nagrody Nobla nie są przyznawane za teorie, tylko za przełomowe odkrycia w świecie nauki. Z uwagi na ten wymóg zapisany w testamencie Alfreda Nobla, fundatora nagrody, nawet największy umysł dwudziestego wieku, Albert Einstein, nie otrzymał tej nagrody za swoją fundamentalną teorię względności, tylko za mniejszej wagi wyjaśnienie zjawiska fotoelektrycznego. W ten sposób postanowiono uhonorować tę ważną z punktu widzenia współczesnej nauki postać.


     Jako, że pomysłowość ludzka nie zna granic, tak więc, pewnego dnia jakiemuś zapewne żartownisiowi, przyszedł do głowy pomysł, aby urządzić rodzaj pastiszu Nagrody Nobla i, zamiast uhonorowywać najbardziej zasłużonych naukowców, za najbardziej doniosłe odkrycia, postanowiono dla żartu „wyróżniać” tych naukowców, których badania bardziej wywołują uśmiech niż podziw. Na przykład jeden z takich wyróżnionych naukowców prowadził swego czasu badania nad zachowaniem się roztoczy (żyjątka przebywające w kurzu) w nowym dla nich środowisku. Aby móc obserwować ich zachowanie, wkładał je sobie do ucha i notował co robią. Wśród zanotowanych przez niego reakcji znalazły się: skrobanie, chodzenie i gryzienie.

     Przez media często przewijają się doniesienia o przełomowych odkryciach naukowych, ale wśród całej rzeszy naukowców okazuje się, że nie brakuje takich, którzy -jak ten z naszego przykładu- zajmują się zagadnieniami niegodnymi poważnego naukowca. Oto kilka przykładów:

     Jeden z norweskich naukowców badał kiedy i po co ludzie wzdychają.


     Brytyjski wykładowca z Uniwersytetu w Aston zajął się próbą wytłumaczenia, dlaczego kromka chleba posmarowana masłem spada na ziemię zawsze posmarowaną stroną, a nie na odwrót.


     Trzem naukowcom z Uniwersytetu Keio w Japonii przyznano zaś AntyNobla za rozwikłanie sekretu psychiki gołębi i wytresowanie ich tak, że odróżniały one obrazy Moneta od obrazów Picassa.


     Swego czasu AntyNobla z ekonomii otrzymał Karl Schwarzler i naród Lichtensteinu (najbogatszy kraj Europy) za możliwość wypożyczenia całego kraju na zjazdy, konferencje, seminaria, wesela i inne tego typu uroczystości...


     Nie tylko konkretni naukowcy otrzymują tę wątpliwej chwały nagrodę. Nie brakuje także różnego rodzaju instytucji i organizacji, także państwowych, czy międzynarodowych. Oto garść przykładów:


     Japońska Agencja Meteorologiczna została dostrzeżona przez kapitułę nagrody za siedmioletnie badania, mające dać odpowiedź, czy trzęsienie ziemi może zostać spowodowane przez suma poruszającego ogonem.


     Pokojową nagrodę Ig-Nobel otrzymała brytyjska marynarka wojenna (British Royal Navy), która wydała zarządzenie, by podczas ćwiczeń rekruci, zamiast strzelać prawdziwymi nabojami, krzyczeli po prostu ''Bang!'': Marynarze sprawdzają współrzędne celu, celują, przygotowują się do strzału i... głośno krzyczą ''Bang!''. Oszczędzają za każdym razem 642 funty, co ma przynieść marynarce ponad milion funtów oszczędności rocznie. Oszczędnie, ale i... śmiesznie.


     W innym roku, także pokojowego AntyNobla, otrzymało Laboratorium Badawcze Sił Powietrznych w Bazie Sił Powietrznych im. braci Wright i Franka Pattersona w Dayton (stan Ohio) za badania nad stworzeniem "bomby homoseksualnej", która miałaby wywoływać u żołnierzy wroga homoseksualny popęd do swoich towarzyszy broni.


     Nie tylko wojsko otrzymuje pokojową nagrodę, także i cywilne instytucje, tak, jak na przykład Szwajcarska Federalna Komisja Etyki ds. Biotechnologii Nieczłowieczej za przyjęcie zasady prawnej, która głosi, że rośliny mają godność.



     Pomysłodawcą AntyNobli była redakcja magazynu satyrycznego „Journal of Improbable Research” („Roczniki Badań Nieprawdopodobnych”) wydawanego na Uniwersytecie Harvarda. Redakcja ta od początku, czyli od roku 1991, wybiera także laureatów, którzy mają zostać w ten szczególny sposób uhonorowani.

     Nawiązując do nazwy pierwowzoru, żartownisie swoją nagrodę nazwali Ig Nobel, co stanowi grę słów, gdyż słowo „ignoble” znaczy „haniebny”. W Polsce nie przyjęła się jednak ta nazwa i wszyscy używają jej nazwy popularnej, czyli AntyNobel.

     Sięgając pamięcią do początków ceremonii, to zaczęło się od skromnej uroczystości i zaproszenia 90 osób. Z roku na rok impreza jednak zyskiwała na popularności tak, iż trzeba było wprowadzić bilety wstępu, gdyż liczba miejsc siedzących była ograniczona. Początkowo ceremonia miała miejsce w sali wykładowej w Massachusetts Institute of Technology, lecz z uwagi na stale rosnące zainteresowanie, przeniesiono ją w roku 2006 do znacznie pojemniejszej sali Sanders Theatre na Uniwersytecie Harvarda.
                            Strona    1/3    Dalej >





Ciekawe artykuły:


    Zapoznaj się z innymi utworami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

wtorek, 9 września 2014

Galeria przeszłości cz 2

     Zmysł artystyczny późniejszych malarzy odnalazł w tym życiu zwyczajnym, nie tak pięknym i fascynującym jak życie wyższych sfer, swoje piękno: piękno dnia codziennego. Zatrzymali w czasie ulotne chwile zwykłych ludzi, często pochylając się nad ich biedą i ciężką pracą. Utrwalili ich w pamięci wieków, na pamiątkę...

     Odkryjmy tę rzeczywistość, wydobądźmy z pamięci świata te minione istnienia, ślady przeszłości, które kiedyś były: kochali i płakali tak samo, jak my teraz, pracowali, zakładali rodziny, bawili się... Cofnijmy się na chwilę w czasie, wejdźmy w ich świat, w ich dawno minione życie. Zobaczmy jak wyglądali, co mówią ich twarze, postawy, jak wyglądało ich otoczenie, pokój, dom... Spróbujmy umiejscowić się w tych czasach, w tej rzeczywistości. Zastanówmy się, co byśmy czuli, jak się zachowywali, czy odnaleźlibyśmy się tam?

     Takie wgłębianie się w dawne życie, zazwyczaj o wiele gorsze od współczesnego, to niezła nauka i doświadczenie, pozwalające docenić „beznadziejność”, jak nam się czasem wydaje, własnego życia. Szczególnie jest to dobra nauka dla niesfornej młodzieży: W ich wieku dzieci pracowali już na równi z dorosłymi, gdyż pierwszy kontakt z pracą dziecko nabywało w wieku kilku lat, jak tylko zaczęło chodzić i rozumieć co się do niego mówi. W przedstawionej poniżej galerii odnajdziemy utrwalone takie sceny z życia dzieci, na pamiątkę wieczności...

     Zapraszam więc do milczącej podróży w przeszłość, bez zbędnych komentarzy, które bardziej by w tej podróży przeszkadzały, niż pomagały. O tym, jak dokładnie żyli ludzie w dawnych czasach będę pisał w kolejnych publikacjach. Zapraszam do podróży...


                                                        Wiek XIX

malarstwo
Wiersz- Andreotti Federico

malarstwo
Chłopiec kuchenny- Bail Joseph


malarstwo
Pomoc kuchenna- Bail Joseph
malarstwo
Rozmowa przy studni     Edouard Bernard Ponsan


malarstwo
Jarmark w Bałcie- Józef Brand

malarstwo
Pogawędka z młodymi praczkami- Józef Brand

malarstwo
Dożynki- Alfred Wierusz-Kowalski

piątek, 5 września 2014

Galeria przeszłości cz 1

     Człowiek, jak zresztą każdy ssak, posiada w swojej naturze wrodzoną ciekawość. To ona głównie gna go po świecie, wszechświecie i wszechoceanie. Ciekawi go, co jest po drugiej stronie muru, góry, rzeki, oceanu... Pragnie odkrywać i poznawać nowe miejsca, zwyczaje, kultury i nowych ludzi; może są innego koloru skóry, innego wyznania, ale przecież podobni do nas. Czasem różnią się od nas bardziej w swoim zachowaniu, czasem mniej. Ta różnorodność świata zawsze nas bardzo pociąga.

     Nie każdy ma jednak możliwość podróżowania po świecie, ba, nawet poznawanie uroków Polski nie jest takie proste: praca, rodzina, obowiązki, finanse znacznie nas w tym ograniczają. W naszych czasach nie jest to jednak duży problem. Mamy do dyspozycji przewodniki, książki podróżnicze, czasopisma, programy telewizyjne, oraz nieoceniony internet, za pomocą którego możemy zobaczyć prawie każde miejsce na Ziemi, a w niektórych przypadkach, poprzez kamery internetowe, nawet w czasie rzeczywistym! Internet aż roi się od fotografii, czy filmów z różnych miejsc, które możemy przeglądać i w ten sposób mieć namiastkę własnej wyprawy podróżniczej.

     Ja, w swojej ciekawości idę dalej. Zawsze, ilekroć patrzę na jakieś miejsce, nurtuje mnie pytanie „Co tu było dawniej?”. Jak w tym miejscu żyli ludzie sto, dwieście, czy pięćset lat temu. Jak wyglądali, co robili, jak im się żyło... Chciałbym móc przenieść się choć na chwilę do przeszłości, aby ujrzeć dawno minioną rzeczywistość. Gdyby dotyczyło to tylko wieku dwudziestego nie byłoby problemu. Jest to czas, kiedy weszła już fotografia i film, więc wiele miejsc i scen z życia codziennego zostało uwiecznionych. Szkoda, że fotografię wynaleziono tak późno. W tej chwili byłaby to niezła skarbnica wiedzy. Możność utrwalania rzeczywistości to duże osiągnięcie w cywilizacji ludzkiej. 

    Spójrzmy na fotografie swoich dziadków, pradziadków... Dawno już ich nie ma, z niektórymi z nich nigdy się nawet nie spotkaliśmy, ale dzięki fotografiom wiemy jak wyglądali, jakie mieli ubrania, gdzie mieszkali, czy byli podobni do nas... Dzięki fotografiom pamięć o nich nie zagaśnie, podobnie jak i po nas.

     Przeglądając stare fotografie czy portrety rodzinne, możemy w mgnieniu oka cofać się w czasie, przebiegać przez pokolenia niczym ponadczasowy maratończyk. Zazwyczaj ludzie uwieczniają siebie w postaci właśnie chociażby portretu, na pamiątkę...

     W dawnych wiekach nie było fotografów. Ich rolę pełnili malarze. Po okresie politycznej poprawności, kiedy nie wypadało malować nic innego poza scenami religijnymi, biblijnymi, czy królewskimi, malarze coraz śmielej zaczęli rozglądać się po swoim otoczeniu. Ich artystyczny zmysł ujrzał niezwykłość zwykłego życia, dalekiego od królewskiego przepychu i zakłamania. 

    Zazwyczaj postacie świętych, możnowładców czy królów były w tym okresie idealizowane, nie tylko w obrazie, ale często także w kronikach historycznych. Wszystko to, co mogło postawić ich w niekorzystnym świetle było retuszowane lub zakłamywane. Najlepszym przykładem jest chyba starożytny Egipt i jeden z jego władców o imieniu Echnaton. Był wyjątkową postacią, dlatego znajdzie on swój opis w oddzielnym rozdziale. W tej chwili wystarczy nam tylko ta wiedza, iż jedną z jego zmian jakie wprowadził, była zmiana kanonu piękna. Wszyscy inni faraonowie przed nim, a także po nim, kazali się malować w postaci wyidealizowanej, dalekiej od rzeczywistości. 

    Poniżej mamy dwa takie przykłady: Pierwsza fotografia przedstawia faraona Totmesa IV, który rządził tuż przed nim, a druga, faraona Tutenchamona, rządzącego tuż po nim. Jak widzimy, kanon piękna jest ten sam.

starożytny Egipt
Totmes IV przed sfinksem                             

wtorek, 2 września 2014

Test pobożności

     Aby w sposób poglądowy zorientować się na jakim etapie rozwoju duchowego i religijnego jesteśmy, proponujemy wypełnić poniższy test. Można go wydrukować i wypełnić w tradycyjny sposób, lub można zapisać na kartce tylko numer pytania i odpowiedzi. 

   Przy każdym pytaniu trzeba zaznaczyć tylko jedną odpowiedź, jak najlepiej oddającą naszą postawę.

     Po wypełnieniu testu należy w tabeli punktacji odczytać ilość punktów przyznanych za daną odpowiedź, a następnie wszystkie punkty podsumować. Na wykresie poniżej tabeli odnajdujemy miejsce odpowiadające tej sumie punktów, które powie nam jak blisko, lub jak daleko jesteśmy od Boga, oraz określi tytuł jaki nam w związku z powyższym przysługuje.

Powodzenia!





Pytanie 1:

Jak często modlisz się?

        [_] a) w ogóle
      [_] b) 1-2 razy dziennie
        [_] c) więcej niż 2 razy dziennie




Pytanie 2:

Do modlitwy przystępujesz...

      [_] a) z radością
      [_] b) z obowiązku
      [_] c) z przyzwyczajenia



Pytanie 3:

Kim dla ciebie jest Bóg?

      [_] a) Panem
      [_] b) Ojcem
      [_] c) Przyjacielem
      [_] d) Nikim



Pytanie 4:

Myśląc o Bogu odczuwasz...

      [_] a) strach
      [_] b) miłość
      [_] c) nienawiść
      [_] d) nic nie odczuwasz



Pytanie 5:

Jak często myślisz o Bogu lub Jezusie poza modlitwą?

      [_] a) Kilka razy dziennie
      [_] b) Kilka razy w tygodniu
      [_] c) Kilka razy w miesiącu
      [_] d) w ogóle




Pytanie 6:

Jak często dziękujesz za coś Bogu poza modlitwą?

      [_] a) Kilka razy dziennie
      [_] b) Kilka razy w tygodniu
      [_] c) Kilka razy w miesiącu
      [_] d) w ogóle



Pytanie 7:

Kiedy nie udaje ci się coś wtedy...

      [_] a) jesteś wściekły i przeklinasz
      [_] b) jesteś zły ale nie przeklinasz
      [_] c) przyjmujesz to spokojnie



Pytanie 8:

Jak często złościsz się?

      [_] a) Kilka razy dziennie
      [_] b) Kilka razy w tygodniu
      [_] c) Kilka razy w miesiącu
      [_] d) Kilka razy w roku



Pytanie 9:

Jak długo nosisz w sercu urazy względem kogoś?

      [_] a) w ogóle nie noszę
      [_] b) kilka dni
      [_] c) kilka tygodni
      [_] d) kilka miesięcy



Pytanie 10:

Na drugiego człowieka patrzysz z...

      [_] a) miłością
      [_] b) życzliwością
      [_] c) obojętnością
      [_] d) nienawiścią



Pytanie 11:

Gdyby ktoś cię zaatakował i chciał pieniędzy wtedy...

      [_] a) używasz siły by mu się przeciwstawić
      [_] b) nie używasz siły, tylko próbujesz uspokoić go
      [_] c) dajesz mu je bez niczego



Pytanie 12:

Gdy widzisz kogoś leżącego na trawie bez ruchu wtedy:

       [_] a) sprawdzasz osobiście czy nie potrzebuje pomocy
      [_] b) powiadamiasz odpowiednie służby bez podchodzenia  do niego
      [_] c) nic nie robisz w tej sprawie 


 

Pytanie 13:

Spełniasz dobre uczynki bo...

      [_] a) odczuwasz z głębi serca taką potrzebę
      [_] b) tego oczekuje od nas Bóg
      [_] c) dzięki temu pójdziesz do Nieba
      [_] d) nie spełniasz dobrych uczynków



Pytanie 14:

Pismo Święte czytasz...

      [_] a) raz dziennie
      [_] b) kilka razy w tygodniu
      [_] c) kilka razy w miesiącu
      [_] d) w ogóle nie czytam



Pytanie 15:

Cierpienie Pana Jezusa na krzyżu jest dla ciebie...

      [_] a) bolesne
      [_] b) smutne
      [_] c) obojętne



Pytanie 16:

Dla cierpiącego na krzyżu Jezusa zrobiłbyś...

      [_] a) aby ulżyć Mu w cierpieniu zawisłbyś zamiast Niego
      [_] b) pocieszałbyś Go
      [_] c) pozabijałbyś żołnierzy i uwolnił Jezusa
      [_] d) nic byś nie zrobił







Zapraszamy do kolejnego psychotestu: Oceń swoje życie.




Ciekawe artykuły:

    Zapoznaj się z innymi utworami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



Zakupy: