piątek, 18 lipca 2014

Fundusz ubezpieczeniowo-kredytowy

System zabezpieczenia finansowego cz 7

    W funduszu tym przyjęliśmy strategię, że w połączeniu z Funduszem Pracy da nam wystarczające zabezpieczenie na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia. Możemy więc zrezygnować z towarzystwa ubezpieczeniowego na rzecz samodzielnego oszczędzania. Nadal, jak co miesiąc będziemy płacić składki, tylko że teraz pieniądze te inwestujemy samodzielnie w ramach tego funduszu. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że w przypadku „bezawaryjnego” życia, pieniądze te trafią później do naszego systemu emerytalnego zasilając znacznie naszą przyszłą emeryturę.


     W założeniach inwestycyjnych fundusz ten jest bardzo podobny do poprzedniego. Nie należy jednak ograniczać się tylko do jednego z nich. Może bowiem zdarzyć się w naszym życiu taka sytuacja, że w jednym czasie utracimy zarówno pracę jak i zdrowie, lub będziemy musieli pochować kogoś, na przykład współmałżonka. Będziemy więc potrzebować pieniędzy z obu tych funduszy. Z uwagi na to, że nieszczęśliwe wypadki są tak samo trudne do przewidzenia jak utrata pracy, zatem i w tym funduszu nie możemy skorzystać z bardziej opłacalnych inwestycji długoterminowych. 

    Strategia inwestycyjna będzie więc podobna do strategi przyjętej w Funduszu Pracy, czyli lokaty i obligacje. Różnica będzie jednak taka, iż mając już ze dwa tysiące złotych zainwestowanych w lokatach w obu funduszach, warto później więcej pieniędzy przeznaczać na wyżej oprocentowane obligacje, a w późniejszym czasie, przy większym kapitale (powyżej 5000 zł) niewielką część przeznaczyć na fundusze inwestycyjne. Będziemy o nich mówili w przypadku Funduszu Emerytalnego.

wtorek, 15 lipca 2014

Obligacje skarbowe

System zabezpieczenia finansowego cz 6


     Obligacje skarbowe, zwane także obligacjami Skarbu Państwa, należą do najbezpieczniejszej formy oszczędzania, gdyż pieniądze niejako „pożyczamy” naszemu Państwu. Ono też gwarantuje nam ich zwrot wraz z odsetkami. Czasami, choć bardzo rzadko, bank może zbankrutować, ale żeby całe państwo zbankrutowało to już są przypadki bardzo sporadyczne i Polsce raczej nie grozi to na przestrzeni przynajmniej kilku lat. Przy bankructwie banku (mówimy tutaj o prawdziwych bankach, a nie parabankach) nie tracimy jednak swoich pieniędzy, gdyż zwróci je nam Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

     Przy dłuższej perspektywie oszczędzania, powyżej roku obligacje są bardziej korzystne od lokat i zazwyczaj zyski z tej inwestycji definiuje się jako poziom inflacji plus do tego jeszcze określona marża uzależniona od typu obligacji. Mamy więc pewność, że bez względu na wahania inflacji w międzyczasie my zawsze zarobimy kilka procent powyżej inflacji, chociaż podatek Belki nieco nam te zyski uszczupli. 

    Jeżeli mamy w swoim systemie zgromadzone środki na poziomie powyżej tysiąca złotych, a nasza sytuacja zawodowa jest stabilna warto więc kolejne środki lokować w obligacje, bo zazwyczaj dadzą one około 50% więcej zysków niż lokaty. Zaletą obligacji jest także to, iż jedna obligacja kosztuje tylko 100 złotych, więc możemy szybko nasze pieniądze zainwestować, aby już zarabiały. Nie ma też problemu z wcześniejszym wycofaniem się z inwestycji, a straty wynikłe z tego tytułu są -jak już mówiliśmy- niezbyt duże. Małym minusem jest tylko fakt, że w takim przypadku zwrot pieniędzy otrzymamy dopiero po tygodniu, bo tyle trwa procedura.

     Wbrew pozorom inwestowanie w obligacje jest równie proste jak zakładanie lokaty w banku. W naszym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z usług banku PKO BP, gdyż jest on oficjalnym dystrybutorem obligacji skarbowych, a lista jego placówek w Polsce jest największa, więc pewnie i w naszym mieście znajduje się jego filia. W banku należy zwrócić się do pracownika obsługi klienta, który wszystkim już się zajmie.

    Na zakończenie warto jeszcze przedstawić rodzaje obligacji. Otóż, obligacje podobnie jak lokaty mają różne terminy inwestycji. Mamy więc obligacje 2-letnie, 3-letnie, 4-letnie i 10-letnie. Im dłuższy okres, tym większe zyski obligacje gwarantują. Dla nas najlepszym rozwiązaniem będą obligacje 2-letnie i 10-letnie. Pozostałe rodzaje notowane są na giełdzie i podczas wcześniejszego wykupu cena uzależniona jest od aktualnego popytu, może więc być niższa od rzeczywistej wartości. 

piątek, 11 lipca 2014

Lokaty bankowe

System zabezpieczenia finansowego cz 5

      Lokaty bankowe są bardzo prostą metodą oszczędzania i jedną z najbezpieczniejszych. Łatwo je otworzyć i zamknąć. Wystarczy pójść do banku, niekoniecznie do tego, w którym mamy konto i w okienku załatwić formalności. Jeżeli w swoim banku posiadamy dostęp do konta przez internet, to w ten sposób możemy nie ruszając się z domu, za pomocą internetu zrobić to sami poprzez automat.  

    Zazwyczaj oprocentowanie lokat jest niskie, do tego trzeba jeszcze od uzyskanych odsetek zapłacić 19% podatku, tzw. podatku Belki, co w efekcie daje „czysty zysk” na poziomie inflacji, a często -zwłaszcza w dużych, znanych bankach- poniżej inflacji. Niestety, w inwestowaniu krótkoterminowym trudno znaleźć coś lepszego. Jeżeli chodzi o podatek to niczym nie musimy się martwić. Wszystkim zajmie się bank, a my otrzymamy pieniądze już po odliczeniu podatku, który bank automatycznie przekazuje Urzędowi Skarbowemu.

     Decydując się na założenie lokat, nie umieszczajmy wszystkich pieniędzy na jednej lokacie. Ponieważ od strony finansowej nie ma to znaczenia na ilu lokatach będą pieniądze, lepiej więc podzielić je na kwoty odpowiadające naszemu wcześniej określonemu miesięcznemu utrzymaniu. Dzięki temu w razie potrzeby wycofamy tylko jedną lokatę z której uzyskamy akurat tyle pieniędzy, ile w danym miesiącu potrzebujemy. Reszta pieniędzy będzie dalej przez ten miesiąc zarabiała. 

    Nie warto także zakładać długoterminowej lokaty. Najlepiej część lokat założyć na dwa, trzy miesiące, a drugą część na trzy, cztery miesiące. Gdybyśmy wszystkie lokaty założyli na przykład na dwa miesiące, wtedy musielibyśmy w niesprzyjających okolicznościach przedterminowo zamykać jedną z nich w poło-wie okresu, bo lokata będzie zakańczać się co dwa miesiące. Tylko wtedy otrzymamy pełne odsetki. Takie więc sprzężenie lokat dwu- i trzymiesięcznych daje nam pewność, że nie będziemy musieli tracić odsetek z powodu wcześniejszej likwidacji lokaty.
     Z uwagi na to, że nie wiemy kiedy te pieniądze będą nam potrzebne, dlatego też otwórzmy lokaty samoodnawiające się. Po upływie terminu na jaki była lokata założona, odsetki automatycznie dopisywane są do kwoty właściwej i bez naszego zaangażowania zostanie samoistnie utworzona kolejna lokata na tych samych warunkach co poprzednio. Teraz jednak zarabia już nie tylko kwota jaką zainwestowaliśmy na samym początku, ale także i odsetki od tej kwoty, zatem po kolejnym zakończonym okresie otrzymamy już wyższe odsetki niż poprzednio. Lokatę taką zamykamy tak samo jak każdą inną. Musimy tylko zorientować się w jakim dniu lokata kończy swój okres. Łatwo to sprawdzić pamiętając dzień otwarcia pierwszej lokaty. W przypadku wcześniejszego terminu bank pobierze połowę odsetek tylko z tego ostatniego okresu. Nie bójmy się więc, że będzie to połowa tych wszystkich dotychczasowych odsetek. Tamte odsetki zostały doliczone do kwoty właściwej i nie są już traktowane jako odsetki.

     Poza niskim oprocentowaniem, drugim dużym minusem lokat jest fakt, iż banki często wymagają większej kwoty aby taką lokatę otworzyć. Standardem jest 300-500 złotych, sporadycznie 100 złotych, ale czasem są to kwoty nawet 1000 złotowe.

                                           < Wstecz    5/9   Dalej >






Ciekawe artykuły:


    Zapoznaj się z innymi utworami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

wtorek, 8 lipca 2014

Fundusz Pracy

System zabezpieczenia finansowego cz 4 

     To kolejny fundusz jaki będziemy wypełniać kapitałem. Ponieważ potrzeba do niego większej sumy, więc budując nasz system zabezpieczenia finansowego zatrzymamy się przy nim na wiele lat. W związku z tym dotychczasowe pieniądze zgromadzone w nim będziemy traktowali -w razie potrzeby- także jako fundusz ubezpieczeniowo-kredytowy.


     Ideą przewodnią tego funduszu jest fakt, iż w naszych czasach nie mamy żadnej gwarancji, że za rok, czy nawet za pół roku będziemy jeszcze pracowali. Często też wiadomość ta przychodzi na nas nagle jak grom z jasnego nieba. Dobrze wtedy mieć taki bufor, w postaci odłożonych pieniędzy, aby w trakcie szukania nowej pracy mieć z czego żyć. 

    Należy pamiętać, że nie zawsze będziemy mieli zapewniony zasiłek dla bezrobotnych zwłaszcza, gdy pracowaliśmy na umowę śmieciową lub na czarno, a często w niektórych regionach Polski jest on przyznawany tylko na pół roku. Założenie sobie takiego celowego funduszu na wypadek utraty pracy jest więc z naszej strony bardzo roztropne i jak to się mówi: „lepiej mieć w potrzebie, niż nie mieć”. Warto więc nieco pieniędzy odłożyć sobie na ten cel, bo prędzej czy później przydadzą się one nam, jak nie w tym celu, to innym.


     Jak wielki powinien to być fundusz? To zależy od człowieka. Ja przyjąłem za wyznacznik nie ilość zgromadzonych pieniędzy, ale ilość miesięcy jakie mogę przeżyć bez zadłużania się dzięki tym pieniądzom. Ponieważ jestem człowiekiem mało aktywnym, więc potrzebuję większego buforu zanim ruszę się szukać nowej pracy. W moim przypadku za taki minimalny, bezpieczny okres przyjąłem sześć miesięcy. Ktoś bardziej operatywny, w regionie, gdzie nie trudno o pracę może wyznaczyć sobie mniejszy okres. Na tej podstawie określamy teraz ile potrzebujemy na to odłożyć pieniędzy. Najpierw zastanawiamy się, za jaką kwotę damy radę wyżyć przez cały miesiąc, a następnie mnożymy ją przez ilość miesięcy jakie chcemy mieć zabezpieczone po utracie pracy.

piątek, 4 lipca 2014

Fundusz „Na czarną godzinę”

System zabezpieczenia finansowego cz 3


     W naszym systemie zabezpieczenia finansowego jest to najprostszy fundusz, który nie wymaga z naszej strony większego zaangażowania. Przejmuje on rolę dotychczasowej metody odkładania „do skarpety”, bez żadnej inwestycji.

     Bywają takie przypadki w życiu codziennym, że czasem nagle w danym dniu potrzebujemy pieniędzy i nie możemy czekać na wycofanie ich z danej inwestycji, kiedy w niektórych przypadkach trzeba czekać od trzech do siedmiu dni. Trzeba też liczyć się wtedy z utratą części odsetek spowodowaną przedterminową rezygnacją z inwestycji. 

    Dobrze w związku z tym mieć kilkaset złotych w gotówce, w domu lub na koncie tak, aby dostęp do nich był natychmiastowy. Możemy wtedy wykorzystać je w każdej chwili, kiedy zabraknie nam pieniędzy na przykład na lekarstwa, gdy poważnie zachorujemy lub nadarzy się wyjątkowa okazja kupna czegoś po okazyjnej cenie. Zazwyczaj do tego celu wystarczy nam 200-300 złotych. Odkładanie większej kwoty w tym funduszu nie ma sensu, ponieważ w przypadku potrzeby większej gotówki skorzystamy z funduszu ubezpieczeniowo-kredytowego.

wtorek, 1 lipca 2014

System zabezpieczenia finansowego cz 2

Główne założenia



     Układając system rezerwy finansowej warto zastanowić się nad jego ogólnym kształtem, jak bardzo chcemy się finansowo zabezpieczyć. Od tego zależeć będzie wysokość kapitału jaki musimy zebrać i zainwestować. Tutaj mamy dwie metody. W pierwszej, z góry przyjmujemy jaką kwotę chcemy mieć odłożoną na niespodziewane wydatki i w miarę możliwości tyle odkładamy. 

    Druga metoda podobna jest do systematycznego oszczędzania. Co miesiąc odkładamy określoną ilość pieniędzy lub tyle, ile jesteśmy w stanie w danym miesiącu odłożyć i w miarę możliwości od razu je inwestujemy. Inwestujemy nie tylko po to, aby od razu zarabiały, ale także po to, aby pozbyć się pieniędzy z domu, żeby nas nie kusiło na inne cele. Z tego co wiem niektórzy właśnie z tym mają duży problem. Kiedy pieniądze są zainwestowane, są jakby w zamknięciu. Traktujemy je wtedy tak, jakby ich nie było.


     Poza ogólnym celem, możemy włączyć do naszego systemu bardziej konkretne, celowe działy zabezpieczające nas na przykład przed utratą pracy lub niską emeryturą. W zależności od naszej kondycji zdrowotnej, oraz -przede wszystkim- od ryzyka, jakie jesteśmy gotowi ponieść, możemy także zrezygnować z prywatnego ubezpieczenia, a składki odkładać dodatkowo do naszego systemu rezerwy finansowej. Trzeba tutaj jednak uprzedzić, że decyzja taka obarczona jest dużym ryzykiem, gdyż w przypadku jakiegoś zdarzenia objętego ubezpieczeniem moglibyśmy otrzymać nawet 8-10 tysięcy złotych odszkodowania. 

   Odłożenie takiej kwoty samemu, w ramach równoważnej składki, czyli 30-50 złotych miesięcznie, wymaga wielu lat odkładania i inwestowania. Z drugiej strony, jeżeli cieszymy się doskonałym zdrowiem, często bywa tak, że składki płacimy wiele lat ani razu nie korzystając z ubezpieczenia. Po naszej śmierci lub w przypadku zrezygnowania z dalszej współpracy składki te przepadają. W naszym własnym systemie nic nie przepada. Po naszej śmierci zgromadzone pieniądze otrzymają nasi spadkobiercy, dzieci lub współmałżonek. Nie polecamy rezygnowania z prywatnego ubezpieczenia w następujących przypadkach:

piątek, 27 czerwca 2014

System zabezpieczenia finansowego cz 1

Wstęp

Planując zmianę swojego życia, bądź „ulepszenie” tego, które mamy nie powinniśmy zapominać o jednym z najważniejszych jego aspektów, a mianowicie o stabilizacji. Człowiek, jako osoba społeczna najlepiej czuje się w życiu wtedy, kiedy jest ono poukładane, stabilne i przewidywalne, kiedy uregulowana jest jego sytuacja rodzinna, finansowa, towarzyska i zawodowa. Można wtedy odnieść złudne wrażenie, że - posiadając wszystko, czego nam w życiu potrzeba - jesteśmy szczęśliwi. 

Sytuacja jednak w naszym kraju na rynku pracy, po reformie ustrojowej, jest mało przewidywalna. Minęły czasy kiedy nasi rodzice, czy dziadkowie rozpoczynali karierę zawodową i po trzydziestu, czterdziestu latach kończyli ją w tym samym zakładzie pracy a sytuacja, że ktoś mógłby być bezrobotnym była nie do pomyślenia. Obecnie w każdej chwili możemy zostać zwolnieni z pracy lub firma, w której pracujemy może zbankrutować. Nieprzeliczone są przypadki ludzi pracy, którzy do tej pory nie uzyskali zaległych świadczeń. Nic więc dziwnego, że dobra sytuacja finansowa ma bardzo istotny wpływ na poziom naszego życia i poczucia spełnienia w nim. 
 
Bardzo roztropnym krokiem z naszej strony będzie zatem zapewnienie sobie stabilizacji finansowej nie tylko w teraźniejszym czasie, ale także w przyszłym. Przyszłość jest dla nas mało przewidywalna. Możemy zaplanować życie nawet na kilkanaście lat naprzód, ale nie znając naszego „przeznaczenia” są to raczej tylko pobożne życzenia. Już jutro możemy zostać potrąceni przez samochód lub mieć wylew i resztę życia spędzić w łóżku będąc sparaliżowanym. Trudno przed tym uchronić się. Są jednak takie zdarzenia którym możemy zapobiec lub zminimalizować ich niekorzystne działanie. Jednym z takich działań jest stworzenie rozbudowanego systemu zabezpieczenia finansowego.

Dawniej zbierało się oszczędności do tak zwanej „skarpety”. Były to pieniądze odłożone na „czarną godzinę”, aby w razie nieprzewidzianych wydatków mieć skąd zasilić budżet domowy. Taki model jest jednak bardzo przestarzały i mało efektywny. Przeważnie pieniądze te leżą na koncie osobistym lub w domu (ach te kobiety...). Nie chowajcie pieniędzy w szafce między poszwami lub bluzkami! Zainwestujcie je! Szczególnie ten apel kieruję właśnie do kobiet, które w tym temacie nie wykazują zbyt dużej pragmatyki. Nie potrafią zrozumieć, iż sto złotych odłożone i schowane w szafie, po roku nie będą już tyle samo warte. Z tej wartości uszczknie inflacja, nie tylko ta oficjalna, rządowa, ale także ta realna, domowa: podwyżki opłat i żywności. 

Kiedy rząd podaje inflację na poziomie trzech, czterech procent, w rzeczywistości dla przeciętnego gospodarstwa wyniesie ona dziewięć, dziesięć procent. Każdy może przekonać się o tym osobiście. Wystarczy policzyć chociażby same opłaty, ile płacimy teraz, a ile płaciliśmy rok temu. Wzrost za każdym razem będzie wyższy od „oficjalnej” inflacji. Skąd taka dysproporcja? Różnica jest w sposobie liczenia, tak zwanym koszyku produktów i usług. 

Urząd Statystyczny obliczając wskaźnik inflacji bierze pod uwagę wszystkie działy konsumpcjonizmu, nie tylko żywność i opłaty, ale także odzież, sprzęt komputerowy, RTV, AGD, a nawet usługi dla ludności, takie jak usługi budowlane, medyczne czy adwokackie. Niektóre z tych produktów, jak chociażby sprzęt komputerowy, czy RTV nie tylko, że po roku nie drożeje, ale wręcz tanieje. To one właśnie zaniżają prawdziwą inflację z jaką spotykamy się na co dzień. Naszymi bowiem podstawowymi składnikami tego „koszyka” są opłaty i żywność, czyli te składniki, które zawsze drożeją. Nie co dzień przecież kupujemy nowy sprzęt elektroniczny i nie codziennie korzystamy z usług firmy budowlanej, czy adwokata. 

wtorek, 24 czerwca 2014

UFO- prawda i mity cz 3

zdjęcia UFO
UFO nad San José de Valderas dnia 01.07.1967r                               
 
zdjęcia UFO
UFO nad miastem Passoria (New Jersey) dnia 31.07.1952r                             
 

 Eduard "Billy" Meier

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych historii o UFO to historia przedstawiona przez Eduarda "Billy" Meiera. Oprócz swojej niesłychanie ciekawej opowieści przedstawił on także bardzo dużą liczbę zdjęć UFO, oraz jeden film nakręcony kamerą 8 mm. Jedno z jego zdjęć przedstawiamy poniżej. 

zdjęcia UFO
Eduard Meier z Plejadanką Semją                     


Wszystkie jego zdjęcia są równie dobrej jakości jak te tutaj przedstawione, i wszystkie tak samo efektowne. Próby udowodnienia że są to fałszerstwa spełzły na niczym. Wszystkie badania jakim poddano te fotografie potwierdzają ich autentyczność. Ale, jeżeli teraz wysłuchamy opowieści pana Meiera, to już na prawdę nie wiemy co o tym wszystkim myśleć. Ufolodzy także nie wiedzą. Zdania wśród nich są podzielone. Jedni uważają, że to wszystko co przedstawia Meier to jedno wielkie oszustwo, a drudzy przeciwnie, uważają, że to wszystko jest najszczerszą prawdą. Zresztą osądźcie sami:

Eduard Meier utrzymuje, że od około 1975 roku jest w ciągłym kontakcie telepatycznym z istotami pozaziemskimi pochodzącymi z Plejad, czyli z grupki gwiazd widocznych gołym okiem w gwiazdozbiorze Byka. Mało tego, twierdzi on, że spotyka się z nimi czasem, zwłaszcza z jedną młodą Plejadanką imieniem Semja. Ma ona 340 lat, co jest niedużo w porównaniu z wiekiem do jakiego dożywają Plejadanie. Wielokrotnie też miał podróżować z nimi po naszej Galaktyce. I co wy na to? 

czwartek, 19 czerwca 2014

UFO- prawda i mity cz 2

 Dowody na istnienie UFO


Jakie to są te stuprocentowo pewne przypadki UFO o których wspominają ufolodzy? Zjawisko UFO to nie tylko latające talerze, czy ogniste kule pędzące po niebie. To także lądowania UFO na Ziemi, badania flory i fauny, oraz uprowadzanie ludzi w celach badawczych. Raczej nie zdarzają się przypadki uśmiercania ludzi. Kasują tylko człowiekowi pamięć z tego okresu, kiedy był badany i puszczają wolno, czasem nawet o kilkadziesiąt kilometrów dalej od miejsca uprowadzenia. Cała ta grupa zjawisk nazywa się "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" i stanowi najbardziej nieprawdo-podobną część tego zagadnienia. 

Zdarzają się oczywiście ludzie, którzy dla zdobycia rozgłosu kłamią, że zostali porwani przez UFO, albo że rozmawiali z nimi. Oczywiście: takie relacje, że ktoś widział lądujące UFO, albo że został przez UFO porwany trudno jest zweryfikować. Część z nich na pewno jest oszustwem, ale ufolodzy mają w swoich zbiorach i takie relacje, które są bardzo dobrze udokumentowane i sprawdzone. 

Do takich namacalnych dowodów na istnienie UFO należą np. ślady odbite w ziemi przez lądujące pojazdy, albo wypalona trawa. Jeżeli chodzi o uprowadzenia ludzi, to bardzo przydatnym narzędziem tutaj jest hipnoza. Za jej pomocą można odblokować pamięć. A kłamać pod hipnozą nie każdy już potrafi, w dodatku jeszcze symulować te wszystkie odczucia (płacz, strach), które towarzyszyły temu w danej chwili, ponieważ pod hipnozą człowiek jakby jeszcze raz od nowa wszystko przeżywał. 

Innymi takimi dowodami mogą być różne ślady na ciele człowieka, np. oparzenia, blizny, a nawet małe implanty, które wszczepiono do mózgu człowieka. Zdjęcia rentgenowskie pokazują, że one rzeczywiście tam są, ale żaden chirurg nie zdecyduje się na ich usunięcie, ponieważ są one w takim miejscu "zamontowane", że każda interwencja chirurgiczna może się źle skończyć dla człowieka. Co zatem zrobić z takimi dowodami? Istnieje chyba tylko jedno wyjście: Ufolodzy powinni razem z naukowcami porządnie przebadać te "stuprocentowo pewne" przypadki i raz na zawsze albo je odrzucić, albo potwierdzić.

Zamiast zakończenia damy taki problem do przemyślenia: A gdzie jest powiedziane, że UFO, jak i uprowadzanie ludzi są przejawem istnienia Kosmitów? A czy nasze rządy, zwłaszcza supermocarstw, nie mogły osiągnąć w tajemnicy przed społeczeństwem już tak wysokiego poziomu technologicznego żeby konstruować pojazdy latające o tak zadziwiających własnościach jakie posiadają latające talerze. Przecież nie jest tajemnicą, że bogate państwa posiadają supertajne ośrodki badawcze, w których pracuje się nad nowymi technologiami. Jednym z takich wynalazków są np. samoloty niewidzialne dla radarów.
 
W jakim celu więc porywaliby ludzi? Odpowiedź może być taka: Eksperymenty na ludziach oficjalnie są zabronione, ale coraz częściej dla niektórych naukowców zakaz ten jest uciążliwy. Cóż zatem zrobić? Przebrać się za Kosmitę i zwalić całą winę na niego. To są oczywiście daleko idące spekulacje, ale kto da głowę, że tak nie może być?
 

wtorek, 17 czerwca 2014

UFO- prawda i mity cz 1

Obserwacje UFO

Wielkie emocje wzbudzają zawsze różnego rodzaju doniesienia o tym, że oto znowu ktoś, gdzieś widział latające talerze, jednym słowem UFO. Towarzyszy temu zawsze taki mały dreszczyk emocji, że znowu przybysze z innych planet, pozaziemskie cywilizacje zamanifestowały swoją obecność. Zaraz po tym pojawia się jednak powątpiewanie: e, gdzie tam, ktoś to musiał wymyślić. Może rzeczywiście coś widział, ale latającym talerzem na pewno to nie było.

Tak, jak w marcu 1999r: wiele osób donosiło z jednego z regionów Polski o tym, że obserwuje dziwne światło na niebie, które przez lornetkę okazywało się być dwoma będącymi blisko siebie obiektami. Ponadto, obiekty te powoli przesuwały się po niebie. Jak się potem okazało były to dwie planety które akurat znalazły się blisko siebie. A to, że się przesuwały to nic niezwykłego. W końcu nieboskłon, w swoim cyklu dobowym obraca się a wraz z nim także i planety. 

Spośród blisko kilkutysięcznej liczby obserwacji "UFO" (z czego niecałe tysiąc to "nasze", z terenu Polski), większość da się wytłumaczyć w podobny sposób jak ten przedstawiony powyżej, tzn. bez uciekania się do obecności Kosmitów. Należy też wyjaśnić, że sam skrót UFO (Unidentified Flying Objects) oznacza "Niezidentyfikowany Obiekt Latający" i nie mówi nic o latających talerzach, ani o Kosmitach. Przymiotnik "Niezidentyfikowany" oznacza, że obserwatorzy widzą coś, ale nie wiedzą co. Są jednak naukowcy, którzy się tym zajmują i wiedzą co to może być. Mogą na przykład sprawdzić, czy w danym rejonie leciał samolot. Jeżeli leciał i godzina jego przelotu zgadza się z godziną obserwacji "UFO" można przypuszczać, że to właśnie on był tym "latającym talerzem".


 Projekt Blue Book


Jeden z amerykańskich programów badawczych, Projekt Blue Book zajmujący się zjawiskiem UFO podaje takie wyniki swoich badań: Na 1593 zbadanych przez nich przypadków 18,51% okazało się być różnego rodzaju balonami, 11,76% samolotami, 14,20% zjawiskami astronomicznymi, 1,66% oszustwami, a 4,21% stanowiła grupa określona jako "Inne wyjaśnienia" (gromady ptaków, odbicia reflektorów lotniczych w chmurach itp). 22,72% stanowiły doniesienia, które zawierały za mało informacji do tego, aby określić czym mogły być. Pozostała ostatnia grupa: "Nie wyjaśnione". Jest ich 26,94%, czyli 429 przypadków i są to te przypadki, w których nawet naukowcy nie wiedzą co takiego mogło to być. Kosmici? Możliwe. Kto wie?

Weźmy na przykład taką obserwację z końca czerwca 1959r z Nowej Gwinei: Nadleciało kilka świecących obiektów w kształcie odwróconego spodka i zawisło w pobliżu wioski. Wokół miały małe wybrzuszenia. Na jednym z nich ukazała się postać. Kiedy mieszkańcy wioski pomachali jej, postać ta także do nich pomachała. Kiedy powtórzyli czynność, powtórzyła także i postać. Potem obiekty odleciały. W kilku kolejnych dniach "odwiedzin'' podobnych obiektów było w tym rejonie jeszcze kilka. I co zrobić z takim fantem? Jest kilkadziesiąt świadków, którzy widzieli to samo, a jednak jakoś trudno nam w to wszystko uwierzyć.

Chmury w kształcie UFO

 UFO w poprzednich wiekach

Wspomnieliśmy już o dwóch przypadkach NOLi. Przytoczmy jeszcze kilka, tym razem z XIX wieku: 1 sierpnia 1871r w Marsylii (Francja), wielu mieszkańców widziało wielki, czerwony dysk, który najpierw wsiał nieruchomo w powietrzu, potem przesunął się trochę na północ, potem znowu zatrzymał się, by po około dwudziestu minutach odlecieć z bardzo dużą prędkością na wschód.

Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki