Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blogi i SEO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blogi i SEO. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 października 2017

Czy warto być na pierwszej stronie w wyszukiwarce – case study

Powszechnie przyjmuje się, że w działaniach SEO, a zwłaszcza w pozycjonowaniu ważne jest, aby nasz artykuł znalazł się na pierwszej stronie w wynikach wyszukiwania przeglądarki internetowej, głównie Google, bo to z niej większość użytkowników korzysta. Wysoka pozycja na liście wyszukiwania ma nam zapewnić duży ruch płynący z wyszukiwarki.

pierwsza strona z wynikami wyszukiwania seo

Powyższe podejście jest jak najbardziej rozsądne, niemniej jednak mocno przesadzone, jak to zaraz wykażemy na konkretnych przykładach. Na pewno warto być ze swoim artykułem na pierwszej stronie z wynikami wyszukiwania, bo jeśli nasz artykuł będzie znajdował się na stronie 20, to możemy być pewni, że żadnego ruchu z wyszukiwarki nie odnotujemy – niewiele bowiem osób przegląda wyniki wyszukiwania tak głęboko. Zdecydowana większość użytkowników – jak to wiemy zresztą po sobie – kończy przeglądanie wyników na pierwszej, no, może na drugiej stronie.





Czy warto dbać o wysokie miejsce w wynikach wyszukiwania




Niniejszy artykuł przedstawia zestawienie moich artykułów, które znajdują się na pierwszych stronach z wynikami wyszukiwania dla konkretnych zapytań, które poniżej podaję.


Jak widzimy z poniższego zestawienia, znajdowanie się artykułu na pierwszej stronie wyszukiwarki wcale nie oznacza automatycznie dużego ruchu z tego kierunku. Dużo jednak zależy od tematyki artykułu – trudno bowiem oczekiwać, aby tysięcy ludzi co miesiąc interesowało np. w jaki sposób myje mydło, stąd też i nieduża ilość wyświetleń takiego artykułu jak widać w zestawieniu:





(Pozycja) – Artykuł – zapytanie – Ilość wyświetleń



(1) – „Prąd zmienny – prąd stały, czyli o tym jak wyprostować prąd” – prąd zmienny/jak wyprostować prąd – 2050

(1) – „Kim byli święci” – kim byli święci – 17

(1) – „Słownik hieroglificzno-polski” – słownik hieroglificzno-polski – 24

(1) – „Przechwyt klawiatury w Delphi” – przechwyt klawiatury w delphi – 100

(1) – „Zagadki staropolskie” – zagadki staropolskie – 150

(1) – „Śmieszne słowa staropolskie” – śmieszne słowa staropolskie – 450

(1) – „Krzyżówki matematyczne z rozwiązaniami” – krzyżówki matematyczne z rozwiązaniami – 40

środa, 20 września 2017

Czy warto promować się na Wykopie część 1

Jednym z większych zagadnień początkującego blogera, którym zaprząta swój umysł, jest próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób pozyskać czytelników swojego bloga, skąd wziąć cały ten ruch, który go potem określi jako blogera. Zaczyna więc promować się w różnych serwisach, chociażby w opisywanym w tym artykule Wykopie.

jak promować się na wykopie

Wykop jako miejsce do promocji artykułów

Przeglądając opisywany przez nas serwis, jakie tematy są wykopywane (trafiają na stronę główną), często powstaje pytanie, czy w ogóle warto. Nie ukrywam, że i ja robiłem do tego serwisu dwa podejścia, przeglądając go i po zastanowieniu rezygnując z rejestracji. Dopiero trzecim razem postanowiłem zaryzykować, bo w końcu i tak niewiele (poza czasem) tracę. Nie ma co ukrywać, że tematyka wykopywanych artykułów jest co najmniej dziwna, nijak mająca się zazwyczaj do profilu naszego bloga, do tego jeszcze informacje znalezione w internecie, że ruch płynący z Wykopu jest małej wartości. Wszystko to nie zachęca do założenia w tym serwisie konta i promocji swoich, zupełnie odmiennych artykułów.


Efekt Wykopu


Dlaczego ruch płynący z Wykopu jest uważany za mało wartościowy, nawet gdy artykuł trafi na stronę główną? Ano dlatego, że zdecydowana większość osób, które wchodzą na blog, aby przeczytać promowany przez nas artykuł, już więcej na niego nie trafia – weszli na bloga, przeczytali artykuł i zaraz wyszli. Z moich doświadczeń wynika, że jest to zbytnie uproszczenie, a wartość można dostrzec tam, gdzie inni jej nie widzą, o czym będzie w dalszej części artykułu.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Blogi warte obserwowania część 1

W internecie jest mnóstwo blogów, a jeszcze więcej stron internetowych. Skupiając się w tym artykule wyłącznie na blogach, widzimy, że blogerzy piszą na wszelkie możliwe tematy. Jedni opisują swoje życie, inni podróże, przygody, inni jeszcze uzewnętrzniają swoje przemyślenia – ogrom tematyki i ogrom blogów do przejrzenia. Na większość z nich nigdy nie natrafimy z uwagi na brak promocji ze strony właściciela bloga, jak i na nie do końca sprawiedliwą rękę wyszukiwarki Google, która nie zawsze potrafi docenić wartość bloga czy jego poszczególnych artykułów. Nawet jeśli taki artykuł umieści na swojej liście z wynikami wyszukiwania, ale gdzieś na odległej 40, 50 pozycji, to i tak jakby w dalszym ciągu artykuł ten pozostawał w internetowym niebycie.

blogi które warto czytać

     Szansą na dowiedzenie się o wartościowym blogu mogłyby być katalogi blogów, ale skoro każdy bloger może umieścić w nich swojego bloga bez względu na jego merytoryczną wartość, więc nie jest to dobre miejsce na pozyskanie informacji o blogu, który nas zainteresuje.

     Inną możliwością są wszelkiego rodzaju toplisty, najlepiej tematyczne, ale i one często nie mają wiele wspólnego z merytoryczną wartością bloga.

     Cykl artykułów, jaki dziś rozpoczynamy, jest kolejnym sposobem na dowiedzenie się o blogach, które warto czytać i obserwować. Taka rekomendacja jest bardziej wartościowa, gdyż bloger taki jak ja podpisuje się pod tą rekomendacją, że polecamy coś naprawdę wartego obserwowania.

     Niniejszy artykuł jest zaledwie wstępem do cyklu, choć i w nim polecimy kilka blogów wartych uwagi. W kolejnych artykułach, które będą się co jakiś czas ukazywać, zaprezentujemy większą listę blogów, na które warto zwrócić uwagę.


Jakie blogi warto czytać


     Jako że nasz blog nosi tytuł „Wiedza jest super” nie zdziwi chyba nikogo, że będziemy na nim promować przede wszystkim blogi, które dają czytelnikowi jakąś wiedzę, niekoniecznie zresztą naukową czy empiryczną. Interesuje nas wszystko to, co daje jakieś poznanie, dlatego bardziej będziemy zwracać uwagę na praktyków niż teoretyków. Bloger, który dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą praktyczną płynącą z tego doświadczenia jest w naszych oczach więcej wart niż bloger, który przedstawia zagadnienie tylko od strony teoretycznej, czasem wręcz nie wiedząc tak do końca, o czym pisze.

     Właściwą wartość obu typów blogerów wyjaśnimy na przykładzie. Wyobraźmy sobie, że jakaś osoba zaczepia przechodnia, przedstawiając mu swoją sprawę. Jest nią chęć wysłania listu, ale ponieważ osoba ta nie zna miasta, więc nie wie, co ma zrobić. Przechodzeń (teoretyk) zaraz odpowiada, że musi iść na pocztę, po czym zadowolony odchodzi w przekonaniu, że pomógł tej osobie, ale czy na pewno pomógł? Osoba ta jak była w kropce, tak nadal jest. Wie trochę więcej (że ma udać się na pocztę), ale tak naprawdę w niczym jej to nie pomogło. W dalszym ciągu nie może wysłać listu, bo nie wie jak na tę pocztę trafić.

     Pozostawiona samej sobie osoba zaczepia więc kolejnego przechodnia (praktyka), zwracając się z tym samym problemem. Przechodzeń ten nie tylko mówi o potrzebie udania się na pocztę, ale widząc zagubienie osoby, dokładnie wyjaśnia jej, w którym kierunku ma iść, jak długo będzie szła i co po drodze będzie mijała, dzięki czemu będzie spokojna, że dobrze idzie.

    Podsumowując powyższy przykład, nie będzie chyba zaskoczenia, że będziemy unikać w tym cyklu blogerów-teoretyków, bo skopiowany tekst z Wikipedii czy jakiejś książki nie jest wystarczający, abyśmy chcieli go zarekomendować, polecić innym.


Które blogi warto obserwować i czytać


     Przechodzimy w końcu do pierwszej prezentacji blogów, które warto czytać i obserwować. Są one pisane wyłącznie przez praktyków, blogerów, którzy opisują coś, co najpierw sami dotknęli.

wtorek, 3 stycznia 2017

Program partnerski Złote Myśli – podsumowanie

W poprzednim artykule pt. „Reklamy AdSense na blogu” przedstawiałem podsumowanie swoich doświadczeń z reklamami AdSense, zapowiadając, iż w dzisiejszym artykule przedstawię podsumowanie swojej współpracy z programem partnerskim Złote Myśli. Myślę, że takie analizy statystyczno-finansowe przydadzą się Szanownemu Czytelnikowi do podejmowania swoich decyzji w związku z chęcią zarobienia choć kilku groszy na swojej działalności blogerskiej. Oczywiście moje doświadczenia nie mogą być dla nikogo wyznacznikiem, bo dużo jednak zależy od naszego zaangażowania, ruchu na stronie no i przede wszystkim targetu, czyli grupy docelowej (grupy odbiorców), co też z niniejszej analizy wyniknie.

program partnerski złote myśli
Promocja książek PP Złote Myśli w dolnej części jednego z moich blogów
 

Program partnerski Złote Myśli – opinia

     PP Złote Myśli to pierwszy program partnerski, z jakim nawiązałem współpracę, gdyż do książek jest mi najbliżej. Reklamy poszczególnych (wybranych przeze mnie) e-booków umieściłem na swoich czterech blogach, Chomiku oraz promowałem je w serwisie Zszywka.pl, na którym było spore zainteresowanie nimi.

     Moje pierwsze wątpliwości wzbudziła lista najlepiej zarabiających partnerów umieszczona w serwisie PP Złote Myśli (patrz ilustracja poniżej), z której wynikało, że poniżej 6-7 miejsca zarabiają oni w tygodniu po ok. 30 zł, co daje sprzedaż na poziomie 4-6 książek. W skali miesiąca, w najlepszym razie można by więc liczyć na ok. 100 zł. Nie jest to zachęcające, a na pewno jest to obdzierające z nadziei na duży dochód.


    Drugim sygnałem zapowiadającym moje niepowodzenie była informacja znaleziona w internecie na jednym z serwisów recenzujących programy partnerskie, który co prawda zaliczył PP Złote Myśli do wartych polecenia, jednak jako wadę tego programu podał fakt niskiej konwersji, czyli sytuacji, że niewiele osób z naszego ruchu na stronie kupi coś w tym serwisie.

     Pełny dostęp dla PP Złote Myśli dałem przez 3 miesiące na swoich blogach, w ciągu których nic nie zarobiłem, bo nikt nic nie kupił, ale myślę, że te 3 miesiące są wystarczającym okresem do sporządzenia analizy moich doświadczeń z tym programem.


Czy warto współpracować z PP Złote Myśli


     Swoją koncepcję promocji Złotych Myśli oparłem początkowo o duży baner na górze bloga kierujący do tego serwisu, ale prawie w ogóle nie generował on przekierowań na stronę Złotych Myśli, więc go usunąłem, wstawiając w jego miejsce 5 polecanych przeze mnie książek z tego serwisu. Miało to swoją dobrą stronę, gdyż promowały konkretny produkt, a poza tym nie były oparte na skrypcie, który często jest przez internautów blokowany, tylko były to zwykłe zdjęcia okładek podlinkowane do strony sprzedaży.

programy partnerskie
Promocja książek PP Złote Myśli w górnej części bloga

wtorek, 27 grudnia 2016

Reklamy AdSense na blogu

Jak rozmieścić reklamy na stronie


Swoją przygodę z zarabianiem na blogu rozpocząłem od umieszczenia reklam AdSense, które mój serwis udostępnia. Po kilkumiesięcznym okresie prób i zmian w ustawieniach reklam, w końcu wypracowałem takie ustawienia i rozmieszczenie reklam, które mnie satysfakcjonują.

reklamy adsense na blogu
Górna część bloga z reklamami AdSense i programu partnerskiego Ceneo
 
    Zasada mówi, że najlepiej umieszczać reklamy w tych miejscach, gdzie koncentruje się wzrok czytelnika, tak też zrobiłem. Pierwszy, długi baner umieściłem na samej górze, nad menu bloga. Lepiej pewnie byłoby umieścić go pod menu, bliżej wzroku czytelnika, ale wtedy menu by się za bardzo odsunęło i straciło swoją funkcjonalność. Zamiast tego, pod menu zamieściłem wąski pasek z reklamami tekstowymi, które nawet dobrze wkomponowują się w układ bloga, stanowiąc niejako kontynuację menu bloga.

     Można odnieść wrażenie, że reklamy umieszczone w szpalcie bocznej nie są zbyt skuteczne, gdyż jeżeli występują na stronie, to zazwyczaj właśnie tam. Internauci są już tak do tej praktyki przyzwyczajeni, że świadomie lub podświadomie ignorują je, nie mówiąc już o klikaniu. Nie zniechęciło mnie to jednak do umieszczenia reklamy AdSense i w szpalcie bocznej, na samej górze. Zawsze przecież można taką reklamę zdjąć.

     Po wykorzystaniu w sposób maksymalny górnego miejsca na blogu do umieszczenia reklam AdSense zwróciłem uwagę, że można jeszcze wykorzystać dolną część bloga, bo jak mówi powiedzenie: „jeść przecież nie woła...” – zamieścić, chociażby na próbę można.

     Skoro najlepiej umieszczać reklamy tam, gdzie kieruje się wzrok czytelnika, więc zastanowiłem się, gdzie on się koncentruje w dolnej części mego bloga. Wybór padł na miejsce, gdzie kończy się treść artykułu. Bardzo często tam znajduje się odnośnik do drugiej części artykułu, więc na pewno wzrok czytelnika tam się skoncentruje.

     Niestety, mój system blogowy w układzie bloga nie daje takiej możliwości, aby w sposób automatyczny umieścić coś zaraz po treści postu. Jest taka możliwość, ale nieco niżej, po wszystkich informacjach i komentarzach czytelników. Jest to miejsce zbyt odległe, zwłaszcza jeśli pojawią się jakieś komentarze pod artykułem, więc wcale mnie to nie satysfakcjonowało. Postanowiłem ręcznie wprowadzić kod reklamy w miejsce, gdzie kończy się treść artykułu, edytując kod html artykułu. Na szczęście w Bloggerze nie ma z tym problemu, mało tego: umożliwia on zapisanie sobie w ustawieniach szablonu postu i po kliknięciu potem w przycisk „Nowy post” szablon ten wczytywany jest do edytora. Dzięki temu ułatwieniu nie muszę z każdym nowym postem edytować kodu html i wklejać kod AdSense, choć oczywiście nie jest to problem. Szkoda tylko po prostu czasu. Ja akurat go poświęciłem i kod reklamy powklejałem we wszystkie prawie artykuły, jakie do tej pory napisałem. Pominąłem jedynie te artykuły, których ilość wyświetleń jest na poziomie minimalnym. Warto o tym zabiegu pamiętać, gdyż taki ręcznie wklejony kod będzie widniał tylko w nowo utworzonych postach, a w tych starych nie, a przecież są wśród nich artykuły, które generują – tak jak u mnie – po kilka tysięcy wyświetleń w miesiącu. Szkoda marnować ten potencjał...

reklamy na stronie internetowej
Baner AdSense w dolnej części bloga

wtorek, 20 grudnia 2016

Reklamy na blogu

Jak zarobić na blogu

W działalności blogerskiej przychodzi taki czas, kiedy właściciel bloga zaczyna myśleć o jakiejś finansowej satysfakcji z pracy, jaką wykonuje. Fajnie się pisze kolejne posty, fajnie jest, gdy blog jest ceniony i często odwiedzany, fajnie także czytać chwalące komentarze, lecz jeszcze fajniej byłoby, gdyby za swój stracony czas i zaangażowanie w prowadzeniu bloga coś realnego otrzymać. Niekoniecznie musi to być zdolność finansowego utrzymania się, bo jest to bardzo trudne, ale przynajmniej, żeby choć kilka złotych na swoje wydatki uzyskiwać, byłoby miło.

jak zarobić na blogu

Pierwszym kierunkiem, w jaki kieruje się wzrok blogerów to możliwość umieszczenia reklam na swoim blogu. Jeśli bloga prowadzimy na jakiejś platformie blogowej (Google, Onet, Gazeta.pl), to serwisy te umożliwiają umieszczanie reklam sobie dedykowanych. Często można umieszczać reklamy także innych firm, lecz wtedy sami musimy z nimi nawiązać sobie współpracę, co nie zawsze kończy się powodzeniem, z uwagi, chociażby na zbyt mały ruch na blogu – na przykład znany operator reklamowy AdKontekst przyjmuje tylko strony, na których generowanych jest miesięcznie minimum 5.000 odsłon. Jest to bardzo często bariera nie do przejścia dla małych blogerów.


Programy partnerskie i sieci afiliacyjne

Mając często negatywne doświadczenia z agencjami reklamowymi, które odrzucają nasz akces z powodu zbyt małego potencjału, drugim naturalnym kierunkiem uwagi blogerów są programy partnerskie i sieci afiliacyjne. Ich działanie podobne jest do funkcjonowania reklam, z tą jednak różnicą, że w programach partnerskich zazwyczaj wynagrodzenie otrzymujemy nie za samo umieszczenie reklamy, lecz za pomoc w sprzedaży produktu firmy. Za taką udaną transakcję bloger otrzymuje prowizję wynoszącą od kilku złotych (np. za książki) do prawie 200 (produkty finansowe).
 
Jako że początki dla blogera, zwłaszcza początkującego, są trudne, nie za bardzo wie co wybrać i czego może oczekiwać, stąd też w dwóch kolejnych artykułach przedstawiam podsumowanie swoich doświadczeń z reklamami AdSense oraz z programem partnerskim Złote Myśli. W obu artykułach przedstawię pokrótce analizę swoich doświadczeń, łącznie z odpowiednimi statystykami, aby Szanowny Czytelnik miał ogólne rozeznanie lub porównanie, czego może się spodziewać po umieszczeniu na swoim blogu reklam lub programu partnerskiego.






Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

czwartek, 8 września 2016

O tym, jak licznik licznikowi nie równy

Prowadząc własną stronę internetową lub bloga chcielibyśmy, aby były one znane i często odwiedzane przez internautów. Zaczynamy interesować się tym, ilu mamy czytelników, ile w skali miesiąca naszego bloga odwiedza osób. Pośrednią wiedzę na ten temat uzyskujemy z naszego serwisu, który podaje taką informację, choć często podaje tylko ilość wyświetleń, co nie do końca nas satysfakcjonuje, ponieważ użytkownik może wyświetlić przy jednym wejściu wiele naszych stron (artykułów). To także ważna informacja, ale bardziej interesuje nas, ile osób odwiedziło naszego bloga.

liczniki

    Jeśli serwis, z którego korzystamy, nie oferuje odpowiednich statystyk, musimy skorzystać z odpowiednich zewnętrznych serwisów zliczających. Większość z nich, jeżeli nie wszystkie, działają na podobnej zasadzie. Na naszej stronie umieszczamy skrypt, który działa przy każdym wyświetleniu strony. Nawiązuje on na chwilę łączność ze swoim serwisem macierzystym, który odnotowuje połączenie, zwiększając tym samym licznik przypisany do naszej strony o jeden.

     W zamyśle idea działania serwisów zliczających jest prosta i skuteczna, jednak moje (jak i innych użytkowników) doświadczenia wyraźnie pokazują, że licznik licznikowi nierówny. Chyba największym problemem takich serwisów są problemy z działaniem sprzętu oraz natłok informacji jaki płynie z kontrolowanych przez siebie stron. Czasami ilość odwiedzin jest tak duża, że serwery serwisu zatykają się, przez co kolejne wejścia nie są już w tym czasie odnotowane.

     Za studium przypadku posłuży nam darmowy serwis liczniki.org, z którego przez dłuższy czas korzystałem. Serwis na swojej stronie głównej sam przyznaje, że musiał część liczników wyłączyć, ponieważ duży ruch płynący z ich strony zbyt mocno obciążał serwery. Teraz, po przesiadce na nowe serwery uruchomili zatrzymane liczniki na powrót.

     Moje podejrzenia co do właściwego zliczania osób odwiedzających moje blogi zaczęły się od zwrócenia uwagi na znaczny, bo aż o 40% spadek ilości wejść jednego z moich blogów w stosunku do miesiąca poprzedniego. W kolejnym miesiącu zwróciłem ponadto uwagę na fakt, iż pomimo promocji artykułów na Facebooku i odnotowaniu przez serwis blogowy wejść z Facebooka, mój licznik odwiedzin w tym czasie albo w ogóle się nie powiększał, albo rejestrował tylko jedno wejście. Postanowiłem więc zbadać głębiej ten problem, uruchamiając na blogu drugi (taki sam) licznik z tego samego serwisu. Do potwierdzenia swojej tezy o zawodnej pracy właściwego licznika wystarczył tydzień, bo już wtedy widać było różnicę we wskazaniach obu liczników, jednak badanie rozszerzyłem na cały miesiąc, aby uzyskać wiedzę o różnicy w skali miesiąca. Poniższa fotografia przedstawia zrzut ekranu przedstawiający fragment mojego bloga „Wiara jest super” z widocznymi licznikami. Nie trudno odgadnąć, iż licznik opisany jako „Licznik 2” jest tym drugim licznikiem, którego użyłem do kontroli pierwszego.

sobota, 23 lipca 2016

Jak zdobyć czytelników bloga na Facebooku cz 1

Facebook jest jednym z serwisów społecznościowych, który przy średnim zaangażowaniu z naszej strony umożliwia nie tylko promowanie naszego bloga, ale także jego poszczególnych artykułów, co jest istotne przy ocenie ich wartości przez automat Google. Im więcej osób przejdzie do danego artykułu, tym bardziej jego wartość w oczach Google wzrośnie.

pozycjonowanie bloga
 
Wspominaliśmy już we wstępie, jak ważne jest dotarcie do masowego odbiorcy – Facebook to dobry sposób na pozyskanie nowych czytelników naszego bloga. Formalnie, według idei serwisu, Facebook służy do komunikacji ze swoimi znajomymi, przyjaciółmi i rodziną oraz dzieleniu się z nimi szczegółami ze swego życia, w postaci, chociażby krótkiego wpisu czy zbiorem fotografii. Spójrzmy jednak na listę znajomych na naszym profilu. Ilu ich mamy? Często nawet nie pięćdziesięciu. Razem z przypadkowymi osobami, których w ogóle nie znamy może to być 200-300 osób. Nie jest to już mało, bo i z takiej grupy można uzyskać w ciągu miesiąca do kilkudziesięciu odwiedzin bloga.

Chcąc wykorzystać w pełni potencjał Facebooka, musimy wyjść poza grono swoich znajomych i pozyskać kolejnych, nowych „znajomych”. Co z tego, że ich nie znamy. Po pierwsze – zawsze możemy poznać, a po drugie szukamy przecież szerokiego odbiorcy. Gdyby zamiast dwustu udało się nam zgromadzić tysiąc znajomych (niektórzy moi „znajomi” mają ich ponad 2000), to prawdopodobieństwo trafienia na kogoś, kogo zainteresuje nasz blog, znacznie wzrośnie, co zaraz zauważymy w statystykach.

sobota, 2 lipca 2016

Statystyki pomocne w pozycjonowaniu bloga cz 1

Wstęp

Sposobów na pozycjonowanie bloga czy strony internetowej jest bardzo dużo, trudno byłoby je wszystkie opisać w jednym artykule. Kontynuując więc nasz dotychczasowy zwyczaj, w niniejszym artykule przedstawimy jeden wybrany sposób.

Wiele jest statystyk, które pomagają nam w pozycjonowaniu całego bloga lub jego poszczególnych artykułów, większość z nich znajdziemy w raportach Google Analytics, ale na temat tego narzędzia będziemy pisali w osobnym artykule. W tym artykule ograniczymy się do statystyk uzupełniających, o które sami musimy sobie zadbać. Proponujemy mianowicie zestawienie i kontrolę następujących składników statystycznych:

– ile razy wyświetlono dany artykuł w miesiącu,
– ile razy wyświetlono dany artykuł w poprzednich miesiącach,
– na której stronie w wynikach wyszukiwania znajduje się artykuł dla danej frazy,
– na którym miejscu w wynikach wyszukiwania znajduje się artykuł dla danej frazy,
– znakowanie artykułów, których odnośniki znajdują się na naszych najczęściej czytanych artykułach.


pozycjonowanie bloga
Fragment mojego zestawienia statystyk
  

Jak wypozycjonować blog

     Powyższe informacje, choć nie najistotniejsze w pozycjonowaniu przydają się, ponieważ dają wiedzę, którą w pozycjonowaniu poszczególnych artykułów możemy wykorzystać. Przykładem niech będzie mój artykuł pt. „Zagadki matematyczne”. Przez ponad osiem miesięcy znajdował się na drugiej (raz nawet na trzeciej) stronie z wynikami wyszukiwania przeglądarki Google dla zapytania „Zagadki matematyczne” na 20-21 miejscu. Porównując jednak ilość wyświetleń tego artykułu w kolejnych miesiącach, która była stała i oscylowała w przedziale 700-800 wyświetleń miesięcznie, uzyskałem sygnał, że temu artykułowi warto pomóc i spróbować go bardziej wypozycjonować. Warto tu zaznaczyć, że większość tego ruchu to był ruch wewnętrzny, czyli wyświetlenia wtórne, kiedy czytelnik wchodzi na blog poprzez inny artykuł, a po jego przeczytaniu pozostaje na blogu, przechodząc do drugiego artykułu.

     W jaki sposób pomóc takiemu artykułowi? Jak sprawić, aby z drugiej strony z wynikami wyszukiwania trafił na pierwszą i w ten sposób zwiększył się ruch z wyszukiwarki? Przede wszystkim musimy zadbać o linki odsyłające do tego artykułu. Im więcej linków zewnętrznych będzie wskazywać na nasz artykuł, tym jego wartość w oczach Google będzie większa, a tym samym w wynikach wyszukiwania przeniesie nasz artykuł wyżej. Nie chodzi tylko o sam link odsyłający, ale także o ruch, który poprzez niego będzie kierował się na nasz artykuł. Jeżeli ruch będzie duży i będzie płynął z różnych stron internetu, to jest to przecież podstawowy cel pozycjonowania. Jego wartość jest nie do przecenienia.

poniedziałek, 16 maja 2016

Darmowy e-book jako forma reklamy cz 1

Wstęp

W artykule pt. „Jak zatrzymać czytelnika na blogu” zapoznaliśmy się ze sposobami przytrzymania czytelnika, aby zechciał on zapoznać się z innymi naszymi artykułami. Poznaliśmy też statystyki mówiące nam, kiedy i o której godzinie najlepiej publikować teksty. Dzisiaj zajmiemy się promocją naszego bloga.

e-booki
Jeden z moich darmowych e-booków
 
Sposobów na reklamę i promocję bloga jest dużo – jedne wymagają od nas dużego zaangażowania, a drugie niewielkiego. W tym artykule opiszemy jeden z dobrych sposobów na promocję, niewiele kosztującego nas czasu i pracy, który często jest niedostrzegany przez blogerów czy właścicieli stron internetowych. Chodzi mianowicie o stworzenie darmowego e-booka, w którym – obok treści – zawrzemy reklamę naszego bloga. Każdy, kto pobierze takiego e-booka i zajrzy do niego, poprzez odpowiednią informację dowie się o istnieniu naszej strony. Jeżeli go zainteresuje, odwiedzi ją, a być może nawet zostanie stałym czytelnikiem.

Na jaki temat napisać e-book

Autorzy tekstów, którzy publikują na swoim blogu treści unikatowe (niekopiowane z innych stron), często lekceważą sobie czas poświęcony na przygotowanie i napisanie artykułu, uważając, że taka jest cena za prowadzenie bloga: Napisali artykuł, opublikowali go na blogu i koniec. Nic bardziej mylnego. Artykuł jako stworzony przez nas produkt możemy dalej wykorzystywać, bardziej go eksploatując niż tylko umieszczenie na blogu. Jednym z takich obszarów ekspansji naszego artykułu jest właśnie e-book.

Pojedynczy artykuł, który liczy sobie jedną czy dwie strony może wydawać się za mały, aby myśleć o stworzeniu książki, choć ja z powodzeniem rozdawałem takie minibooki, które miały zaledwie kilka stron – i ludzie brali! Nie ma więc limitu liczby stron.

wtorek, 22 marca 2016

Kiedy najlepiej publikować posty na blogu

W ostatnim cyklu artykułów omówiliśmy sposoby zatrzymania czytelnika na blogu. Dzisiaj zajmiemy się kolejnym tematem związanym z rozwojem naszego bloga, mianowicie spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy odpowiedni dzień i odpowiednia godzina publikacji artykułu ma znaczenie. Jako studium posłużą nam statystyki za rok 2015 dwóch moich blogów: tego („Wiedza jest super” – platforma Blogger) oraz „Zmień swoje życie” (platforma Blox).

Kiedy najlepiej publikować posty



Czy godzina publikacji postu ma znaczenie

Pobieżna analiza tytułowego pytania wskazuje, że – patrząc globalnie – zarówno dzień, jak i godzina publikacji artykułu w internecie nie ma większego znaczenia, gdyż i tak jest on potem (w następnych dniach, tygodniach itd.) stale w internecie dostępny i nikogo to nie obchodzi, o której godzinie i którego dnia był opublikowany. Spostrzeżenie to dotyczy przede wszystkim internautów skierowanych na nasz blog przez wyszukiwarkę (np. Google), skąd dany post prawie zawsze odnotowuje największy ruch.

Sytuacja przedstawiona powyżej zmienia się jednak radykalnie, jeżeli swój blog prowadzimy na platformie blogowej (zwłaszcza Blogger, Blox), a my dopiero zdobywamy czytelników.

W pierwszym okresie swojej działalności blogowej, zanim nasze posty wybiją się na pierwsze strony z wynikami wyszukiwania, większość wejść będziemy odnotowywać z naszego własnego serwisu. Po opublikowaniu bowiem postu trafia on na chwilę na stronę główną serwisu (tak jak w przypadku Bloxa) lub w bliźniacze miejsce – stronę Google Plus w przypadku Bloggera (tutaj jednak pod warunkiem, że powiążemy nasz blog z kontem Google Plus i ustawimy status posta na publiczny). Ponieważ jednak blogowicze stale dodają swoje nowe posty, informacja o naszym wpisie szybko zostaje zepchnięta na dalsze miejsce, by wkrótce całkowicie zniknąć ze strony głównej. Ten krótki czas przebywania informacji o naszym poście na stronie głównej jest wystarczający dla początkujących blogerów, by przy każdej publikacji zyskać kilku nowych czytelników. W zależności od częstotliwości publikowania postów, w skali miesiąca da to od kilkunastu do kilkudziesięciu wejść na nasz blog. Nie jest to dużo, zważywszy na to, że dobry post znajdujący się na pierwszej stronie z wynikami wyszukiwania bez problemu może dać kilka tysięcy wejść miesięcznie. Dla nowego blogu, który dopiero się rozwija, te kilkadziesiąt wejść z serwisu jest jednak cenne, bo od czegoś trzeba przecież zacząć. W tym ujęciu dzień i godzina publikacji ma znaczenie. Moglibyśmy na przykład opublikować post o trzeciej w nocy, pojawi się on zaraz na stronie głównej – nie ma problemu, ale ilu internautów o tej godzinie będzie przeglądało tę stronę? Większość będzie spała – wystarczy tylko zerknąć na poniższe statystyki. Znacznie więcej internautów napotkamy w ciągu dnia. Trudno więc oczekiwać dużego ruchu na blogu, kiedy nie wstrzelimy się z publikacją w odpowiedni czas.

Poniżej publikuję swoje statystyki jako studium dla zainteresowanych tą tematyką. Z pewnością przyczynią się one do optymalizacji swoich działań internetowych. Jak widać, statystyki z obu platform są dosyć zbieżne jeżeli chodzi o wyniki. Można je więc uznać za dość wiarygodne dla całego internetu.

Rozkład odwiedzin w poszczególne godziny dnia


Jak widać z obu wykresów, zgodnie z naszą intuicją, najmniejszy ruch jest w nocy. Warto jednak zauważyć, że nigdy nie jest on zerowy. Najwięcej osób wchodzi na moje blogi w godzinach 20–22, a więc po kolacji. Chcąc wstrzelić się w odpowiedni czas publikacji postu, warto zwrócić na to uwagę.

Powyższa wiedza przyda się nam nie tylko przy próbie zdobycia jak największej ilości czytelników ze strony głównej naszego serwisu blogowego, ale także wszędzie indziej, gdzie swoje posty, ich zajawki lub same linki promujące je będziemy w internecie umieszczać, np. na Facebooku, grupach tematycznych itp.

statystyki blogów
Wiedza jest super – 2015 r

Kiedy najlepiej publikować posty na blogu
Zmień swoje życie – 2015 r


Rozkład odwiedzin w poszczególne dni tygodnia

wtorek, 8 marca 2016

Jak zatrzymać czytelnika na blogu cz 1


Jednym z czynników decydujących o wartości naszego bloga lub strony internetowej w oczach wyszukiwarki (zwłaszcza Google) jest jej wartość dla internauty. Sami wiemy po sobie, że jeżeli przechodzimy z listy wyszukiwania na konkretną stronę, a jej treść nas nie zainteresuje, szybko z niej wychodzimy, nie kończąc nawet czytania. Google to wszystko rejestruje i na podstawie zachowania internautów podnosi lub obniża wartość naszej strony. 


Oto typowe zachowania, jakie Google bierze pod uwagę:

Jak długo internauta pozostaje na stronie

Jeżeli po wpisaniu szukanego hasła w wyszukiwarce internauta wchodzi za pomocą linku z listy wyszukiwania na naszą stronę, Google sprawdza, jak długo przebywał on na niej. Jeżeli był krótko i zaraz powrócił do listy wyszukiwania, świadczy to o tym, że nasz artykuł nie zainteresował go, a skoro tak, należy jego wartość obniżyć, a co za tym idzie, umieścić na dalszej pozycji w wynikach wyszukiwania. Wyjątkiem jest sytuacja, w której internauta zapisuje na komputer kopię strony, wtedy jego krótki pobyt nie szkodzi nam, bo skoro skopiował sobie stronę, to znaczy, że była dla niego wartościowa (przydatna).

Oczywiście zawsze znajdą się internauci, którym nasz artykuł nie przypadnie do gustu, to normalne zjawisko. Rozumie to też Google, które co prawda bada reakcje poszczególnych internautów, ale swoje decyzje podejmuje na podstawie trendu: ile osób pozostało na stronie długo, a ile opuściło ją w krótkim czasie. Jeżeli ktoś zatrzymał się przy artykule dłużej, można stąd wnosić, że spędzony czas przeznaczył na jego przeczytanie.

Co robi internauta po przeczytaniu artykułu

Kolejną ważną informacją dla Google oceniającą wartość naszego bloga lub strony internetowej jest odpowiedź na pytanie, co internauta robi po przeczytaniu artykułu. Jeżeli zaraz opuszcza naszą stronę, to znaczy, że nic więcej go na niej nie zainteresowało, a zatem wartość naszego bloga czy strony internetowej w oczach Google maleje. Mamy tu zatem drugą ważną ocenę: w poprzedniej Google oceniało nasz pojedynczy post (artykuł), a teraz określa wartość całego bloga lub strony.

Najlepiej dla nas jest, jeżeli po przeczytaniu artykułu internauta pozostanie na naszej stronie, przechodząc do kolejnego artykułu. Oczywiście cała analiza z poprzedniego punktu powtarza się: Google zarejestruje, jak długo internauta pozostał na niej i co zrobił dalej.

Wskaźnik opisany w tym punkcie możemy łatwo śledzić, porównując wartości liczników: licznika odwiedzin i licznika wyświetleń znajdującego się na naszej stronie. Pierwszy opisuje, ile osób odwiedziło naszą stronę, a drugi, ile razy strona lub podstrona została wyświetlona. Jeżeli licznik wyświetleń podaje wartość dwa razy większą niż licznik odwiedzin, mamy stąd informację, że średnio jeden odwiedzający po przeczytaniu artykułu przeszedł do jeszcze jednego – w sumie więc dwa razy wyświetlił się nasz blog.

Korzystając z któregoś serwisu blogowego często mamy możliwość umieszczenia takich liczników na naszym blogu lub podejrzenie ich wskazań w panelu administracyjnym. W przypadku własnej strony lub bloga, który nie udostępnia takich liczników, można je samemu założyć, korzystając z zewnętrznych systemów zliczających, także darmowych. Pobierając z takiego serwisu kod licznika, wklejamy go w kod strony głównej (lub szpalty bocznej) naszej strony.

Czy internauta wszedł w interakcję ze stroną

Kolejnym, choć mniejszej wagi wskaźnikiem jest informacja czy internauta ograniczył się tylko do czytania, czy w jakiś sposób wszedł w interakcję ze stroną, chociażby wpisując pod artykułem komentarz. Jeżeli go napisał, to znaczy, że artykuł wywołał w nim jakąś reakcję (obojętnie jaką) i postanowił zareagować.

Innym przykładem interakcji jest przejście do stron informacyjnych (np. zakładki „O mnie” lub „Spis artykułów”), czyli takich, które zamiast artykułów zawierają treści o charakterze informacyjnym.


Jak zatrzymać czytelnika na blogu

Mając teraz świadomość najważniejszych (w tym zakresie, o którym tu piszę) wskaźników, możemy zadbać o to, aby nasz blog lub strona internetowa oraz poszczególne ich artykuły zatrzymały czytelnika jak najdłużej i zachęciły go do przeczytania jeszcze jakiegoś artykułu, a najlepiej kilku. W tym celu możemy wykonać kilka prostych działań, które poniżej wyszczególnimy i opiszemy.

Ostatnio dodane posty


Jeżeli prowadzimy bloga w serwisie blogowym (Blogger, Blox), to sekcja ta umieszczana jest automatycznie, ewentualnie musimy tylko wstawić taki komponent z palety dostępnych gadżetów w układzie strony. 

Jak sama nazwa wskazuje, w sekcji tej pojawiają się tytuły ostatnio dodanych postów, maksymalnie dziesięć ostatnich. Jest to dobry sposób na zachęcenie czytelnika, zwłaszcza stałego, do przeczytania nowo dodanych artykułów – dzięki tej sekcji nie musi on wertować całych zasobów bloga, aby sprawdzić, co pojawiło się nowego.

Archiwum


W poprzednim punkcie zadbaliśmy przede wszystkim o stałych czytelników, informując ich o dodanych ostatnio postach. Teraz czas zadbać o nowo pojawiających się czytelnikach. Aby zachęcić ich do przeczytania jeszcze jakiegoś artykułu, sekcja „Ostatnio dodane posty” będzie niewystarczająca. Dołóżmy zatem pod nią kolejną sekcję (także dostępną w serwisie blogowym) nazywaną „Archiwum”. W sekcji tej w sposób chronologiczny zawarte są tytuły wszystkich naszych artykułów, które do tej pory napisaliśmy. Przeglądając je, czytelnik pewnie znajdzie coś interesującego dla siebie.

Spis artykułów


Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki