Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiara i religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiara i religia. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2024

Tato przestań... opowieść prawdziwa

Dziś prezentujemy jedną z opowieści z życia wziętą promującą książkę pt. "Historie prawdziwe". Zachęcamy do zapoznania się z kolejnymi opowieściami.
 
Historie prawdziwe

Tato przestań...

Dusze zmarłych lubią wracać do miejsc, gdzie za życia mieszkali. W ten czy inny sposób manifestują żywym swą obecność. Relacji na ten temat jest wiele. Oto dwie z nich:

Janina po śmierci męża sprzedała dom i przeniosła się na stare lata do bloku. Dla coraz bardziej zniedołężniałej kobiety było to dobre rozwiązanie. Brakowało jej już sił na zajmowanie się tak dużym domem, do tego jeszcze ogród i działka... Gdy znalazł się kupiec, nawet się nie zastanawiała...

Po kilku latach życia na nowym miejscu przyszedł czas i na Janinę. Po jej śmierci właściciele domu, w którym dawniej mieszkała Janina, zaczęli doznawać nocnych wizyt, dokładnie o wpół do trzeciej w nocy. Nie były one jakoś szczególnie uciążliwe – nic nie stukało, nie ruszało się, ale można było poczuć się nieswojo, gdy nagle w kuchni ujrzało się siedzącą na krześle Janinę. Na szczęście nic nie mówiła ani nie jęczała. Po prostu uśmiechała się...

Po śmierci Bogdana w mieszkaniu, jakie za życia zajmował, zamieszkała jego córka, Beata. Było to spełnienie jej marzeń: w końcu na swoim. Szybko jednak okazało się, że nie jest sama. Nocne stuki zdradzały czyjąś obecność. Czasem odgłosy dochodzące z kuchni sprawiały wrażenie, że ktoś tam jest naprawdę i właśnie krząta się, przygotowując posiłek.

Beata nie tak wyobrażała sobie życie w swoim nowym mieszkaniu. Wiedziała, że to ojciec, mimo wszystko jednak bała się tych niezwykłych odwiedzin. W końcu któregoś dnia, gdy odgłosy krzątania zaczęły dobiegać z kuchni, powiedziała na głos: Tato przestań, bo ja się boję... Od tego czasu Beata została w mieszkaniu sama – odgłosy więcej już się nie powtórzyły.

 

Opowieść pochodzi z mojej książki pt. "Historie prawdziwe". Zapraszam na Stronę książki.

poradnik dla elektryka




Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 7 października 2024

Przekonał Boga - opowieść prawdziwa

Kolejna opowieść z życia wzięta:
 

Przekonał Boga...

Stanisław z Barbarą byli małżeństwem od pięciu lat. Pomimo tego, niemałego już stażu, wciąż starali się o dziecko. Lekarze rozkładali ręce: nic się nie da zrobić – mówili... Oboje, bardzo pobożni, nie tracili jednak nadziei, wręcz przeciwnie – złożyli ją u stóp swego Boga, bo On może wszystko... Pięcioletnie modły i prośby kierowane do Boga nic nie dawały, chociaż napisane jest, że wytrwałej modlitwy Bóg nie odrzuca. Nie tracili więc nadziei.

Sugestia, że z Bogiem trzeba umieć się targować była dla Stanisława jak objawienie z nieba. Czyli nie wystarczy tylko się modlić... – wciąż powtarzał sobie w myślach „oświecony” Stanisław. – No tak... Skoro Bóg jest bogiem żywym, więc można wpływać na Niego, posługując się argumentami. Tak przecież targował się Hiob przed zniszczeniem Sodomy i Gomory. A więc można...

Stanisław nigdy nie czuł strachu przed swoim Bogiem, nie był mu także obojętny. Zawsze wierzył, że On istnieje, a Jego słowa są prawdziwe. Kochał Go szczerze i pragnął żyć zgodnie z Jego naukami. Pragnął także dziecka, którego Natura mu skąpiła.

Któregoś dnia wziął Pismo Święte do ręki i zaczął je wertować. W trudnych chwilach zawsze odnajdywał w nim pomocną wskazówkę. Nie inaczej było i tym razem. Poznał, w jaki sposób można rozmawiać z Bogiem i jakich użyć argumentów, aby Go „przekonać”. Przecież to On powiedział, że dzieci są błogosławieństwem rodziców.

Z zebranych cytatów ułożył sobie mowę, petycję do Boga wykazując, że nie prosi o nic niezwykłego, że dziecko należy im się jak psu buda, w końcu sami są przecież dziećmi Boga...

Po tygodniu wertowania Biblii i przygotowywania swojej mowy, w końcu nadszedł dzień, w którym Stanisław oświadczył małżonce, że jest gotowy. Uklękli więc przed krzyżem i zaczęli się modlić...

Po odmówieniu kilku wybranych przez Stanisława modlitw przystąpił do swojej mowy. Nie wychodząc poza ramy nakreślone przez pokorę, Stanisław używał kolejnych argumentów, aby wykazać, że jego prośba o dziecko jest jak najbardziej zasadna. Bóg nie mógł się wymówić, bo Stanisław używał zdań znalezionych w Piśmie Świętym, Jego własnych słów...

Po skończonej mowie razem z małżonką Stanisław odmówił jeszcze jedną modlitwę, aby pokazać, że ufa Bogu i przyjmie każdą Jego decyzję z pokorą. W niedługi czas po tym żona oświadczyła, że spodziewa się dziecka...


Opowieść pochodzi z mojej książki pt. "Historie prawdziwe". Zapraszam na Stronę książki.

poradnik dla elektryka






Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 1 maja 2023

Budowanie w sobie twierdzy duchowej i świątyni bożej

<
W duchowości chrześcijańskiej spotykamy się z różnymi poradami, w jaki sposób budować swoją wiarę i jak bronić się przed wpływem Złego. Najczęściej mówi się o budowaniu w sobie albo twierdzy duchowej (św. Teresa) albo świątyni bożej.

W tym cyklu podajemy ogólny zarys wznoszenia budowli powstałej z połączenia obu wspomnianych wcześniej koncepcji. Będzie to świątynia boża okalająca twierdzę duchową. Szczegóły wykonawcze do tej koncepcji znajdują się w kolejnych naszych artykułach i książkach z zakresu żywej wiary chrześcijańskiej i duchowości.

świątynia boża

Twierdza duchowa i świątynia boża

Odpowiedź na pytanie, dlaczego musimy budować w sobie twierdzę duchową, jest chyba oczywista: aby chronić się przed negatywnym wpływem ze strony szatana i jego demonów. Najważniejszym celem szatana wcale nie jest opętanie człowieka, tylko zerwanie więzi człowieka z Bogiem. Realizuje to w różny sposób, między innymi przez pokusy i nakłanianie do złego. W ten sposób sprawia, że albo my odsuwamy się od Pana Boga, albo Pan Bóg, rozgniewany lub zniesmaczony, odsuwa się od nas, wstrzymując swoją łaskę. W jednym i drugim przypadku szatański cel zostanie osiągnięty: bez łaski bożej i bez naszej bliskości z Nim, bez naszego zaangażowania, nie stanowimy dla niego zagrożenia; weszliśmy ponadto na szeroką drogę prowadzącą ku przepaści. Jak bydło na rzeź będziemy dalej prowadzeni na szatańskim postronku, a koniec nasz będzie marny.

Zbudowanie w sobie twierdzy daje nam pewność, że nie ulegniemy Złu, bo zło nie będzie miało do nas dostępu. Będzie odbijało się od grubych ścian twierdzy. Będzie krążyło wokół nas jak wściekły lew, lecz wstępu do nas nie znajdzie.

Równolegle z budowaniem twierdzy rozpoczynamy budować w sobie świątynię bożą, chociaż z początku to, co uda się nam wznieść, będzie rozburzane przez naszą słabość i grzeszność, ale trzeba próbować. Zawsze coś z tego, co zbudowaliśmy, pozostanie. Szatan będzie robił wszystko, aby nie dopuścić do zbudowania tej świątyni, będzie nas zwodził, próbował doprowadzić do grzechu, bo to wszystko odsuwa nas od Boga, a tym samym burzy świątynię.

Gdy te najprostsze środki nie poskutkują, szatan sięgnie po inne: będzie nas zniechęcał, zastraszał, a nawet może objawić się nam pod postacią anioła i w ten sposób wpuścić w nasz umysł jad pychy, jacy to my nie jesteśmy święci, skoro doświadczamy objawień, a jak wiemy, nic tak nie razi Pana Boga, jak pycha człowieka. I w ten sposób cel szatański zostanie osiągnięty. Podsuwając nam kolejne „dary” duchowe, sprawi, że wpadniemy w błędną naukę, a Pan Bóg nie będzie już w centrum naszej uwagi.

Trudno budować w sobie świątynię bez mocnego i trwałego fundamentu, jakim jest zbudowanie wpierw twierdzy duchowej. Tylko mocny fundament uchroni naszą świątynię przed burzami i wichrami, jakimi są działania szatana skierowane przeciwko nam.

W dalszej części cyklu przedstawiamy poszczególne etapy budowania twierdzy duchowej i świątyni bożej, wskazując na ważne aspekty w budowaniu bliskości z Panem Bogiem, bo temu to wszystko służy: stać się żywą świątynią Boga, w której w sposób bezpośredni będziemy mogli Go wielbić i doświadczać Miłości.








Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

środa, 22 marca 2023

Co daje żywa wiara chrześcijańska część 2

<<-- Przejdź do części 1

Jako ciekawostkę wskażę, że ta delikatna radość jest niezależna od naszej woli i starań, jest także niezależna od naszej świadomości i psychiki, w związku z czym czasem mogę obserwować w sobie dwa skrajne uczucia jednocześnie: z psychiki płynie stan depresyjny, a z duszy cały czas płynie ta delikatna radość. Ode mnie tylko zależy, na którym z tych dwóch uczuć skupię uwagę. Wtedy to uczucie (wybieram zawsze radość od smutku) dominuje drugie. Tamto uczucie nie znika, ale jest zdominowane przez to, na którym skupiłem uwagę.

Miłość chrześcijańska

Miłość chrześcijańska opisywana w Piśmie świętym nie jest czymś wymyślonym lub aktem woli, do którego mamy dążyć w swym chrześcijańskim wzroście. Jest to jak najbardziej realne uczucie, które doświadczamy. Miłość chrześcijańską otrzymujemy od Pana Boga jako łaskę na średnio zaawansowanym poziomie rozwoju duchowego. W swoich przejawach miłość chrześcijańska jest zupełnie podobna do miłości między mężczyzną a kobietą, tylko że to, co w tej drugiej odczuwamy do jednej osoby, w miłości chrześcijańskiej odczuwamy do każdej osoby, dosłownie. To, co zdecydowanie różni obie miłości to przede wszystkim sfera seksualna i zawłaszczenie (jesteś tylko mój, a ja tylko twoja), które w miłości chrześcijańskiej nie występują. Reszta jest taka sama. 

jak wygląda miłość chrześcijan

Mężczyzna kocha jedną kobietę, ona jest dla niego najważniejsza i za nią gotów jest oddać bez wahania życie. Chrześcijanin (obdarzony miłością chrześcijańską) kocha każdą osobę, każdy człowiek jest dla niego najważniejszy i bez wahania odda swe życie za każdą osobę, bez względu na to, czy ją zna, czy nie.

Jako ciekawostkę napiszę, że co prawda każda osoba jest dla mnie najważniejsza i każdą osobę kocham jednakową miłością jednak w danej chwili, w danym momencie najbardziej kocham tę osobę, z którą akurat w jakiś sposób wchodzę w relację, na przykład rozmawiając z kimś spotkanym na spacerze. W tym momencie to ta osoba jest dla mojej miłości najważniejsza. Wystarczy jednak, że się pożegnamy, a ja za chwilę wejdę w relację z inną osobą. Wtedy to ona będzie najważniejsza i ją będę kochał najmocniej. Tamtą, poprzednią osobę będę kochał już mniej, na równi z innymi ludźmi.

Miłość chrześcijańska jest kolejnym etapem naszego wzrastania duchowego, w którym radość duchowa opisywana w poprzednim punkcie jest zaledwie preludium do tej wartości, jaką daje miłość chrześcijańska. I ona spływa do nas od Boga z duszy będącej z Nim w bliskości.

Ktoś, kto choć raz kochał w swoim życiu, wie jaką wartością jest miłość. Świat wygląda zupełnie inaczej. Jeśli to uczucie doświadczamy stale i to do każdej osoby, można sobie wyobrazić jakie miejsce zajmuje w boskim planie względem nas. To, co determinowało działalność Pana Jezusa na naszym ziemskim padole, to nie była Jego boskość, ale właśnie miłość. Ta sama miłość w żywej wierze chrześcijańskiej przemienia teraz nas i teraz my gotowi jesteśmy do tych dzieł, które czynił Jezus, włącznie z oddaniem swego życia za drugiego człowieka.

czym charakteryzuje się miłość chrześcijańska

Poza delikatnością i czułością względem drugiego człowieka, którą niestety mój rozum zazwyczaj blokuje, aby dostosować moje zachowanie do ogólnie przyjętych norm zachowania (jakby to wyglądało, gdybym przy spotkaniu obcej kobiety czule ją przywitał i pocałował w policzek? Mógłbym zostać oskarżony o molestowanie, dlatego rozum blokuje takie zapędy miłości), jedną z najważniejszych wartości dla nas, poza rozwojem duchowym, jest brak uczucia lęku. Pisze o tym także w Piśmie świętym, że „miłość usuwa lęk”. Kiedy się bowiem kocha, patrzy się na kogoś z miłością, wtedy się nie odczuwa lęku, co ta osoba złego może nam zrobić, zwłaszcza jeśli jest to wyimaginowane przez nasze stereotypy niż realne zagrożenie.

miłść i wiara

Miłość chrześcijańska w połączeniu z duchową radością nakładają na naszą wrodzoną naturę nakładkę w postaci natury chrześcijańskiej. Tak jak do tej pory nasze życie było spokojne i zrównoważone, tak teraz to uspokojenie (boski pokój) jest jeszcze bardziej daleko idące, wzbogacone ponadto barwami nie do opisania. To wszystko jednak jest zaledwie przedsmakiem do jeszcze większych wspaniałości, jakimi są doznania mistyczne.

Doznania mistyczne

Doznania mistyczne mogą pojawić się na każdym etapie naszego życia z woli bożej, kiedy Pan Bóg chce zrealizować swój plan lub na zaawansowanym poziomie rozwoju duchowego, kiedy człowiek całkowicie oddaje się pod kierownictwo Boga. Niewiele osób jednak chce oddać Bogu nie tylko całe swoje życie, ale także całego siebie, stąd też korzyści płynące z tego tylko zasygnalizujemy, że coś takiego jest. Tak zaangażowane relacje z Bogiem nie są tematem tej książki, dlatego też nie będziemy tych korzyści szczegółowo opisywać. Wystarczy jedno zdanie: wszystko jest możliwe. W takiej zażyłości Pan Bóg gotów jest czynić nawet cuda, coś, co obiektywnie jest niemożliwe, czego dowody znajdujemy bez liku w historii zwykłych ludzi, którzy za wstawiennictwem świętych i błogosławionych doznały cudownego uzdrowienia.

co to jest mistyka
 







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

piątek, 17 marca 2023

Co daje żywa wiara chrześcijańska część 1

<

Pytanie zawarte w tytule tego rozdziału z punktu widzenia żywej wiary chrześcijańskiej jest bardzo niewłaściwe i w jej obrębie w zasadzie niewystępujące. Rozdział ten dedykowany jest głównie dla osób małej wiary, osób poszukujących lub dla osób niewierzących, które zastanawiają się, czy jest sens chodzić do kościoła, odmawiać modlitwy oraz starać się nie grzeszyć i „co ja z tego wszystkiego będę miał”. To podejście, bardzo interesowne, jest obecne wśród ludzi nie od dziś. Kiedy zanika wiara, pojawiają się pytania miłości własnej: „po co mam się starać?”, „Co ja z tego będę miał?”. Informacja, że „jak będziesz grzeszył, to pójdziesz do piekła” lub „Pan Bóg będzie się na ciebie gniewał” nie każdego przekonuje. Trudno oczekiwać, aby takie argumenty przekonały osobę niewierzącą lub osobę małej (martwej) wiary. Są to bowiem rzeczy zbyt abstrakcyjne, zbyt dalekie mentalnie od nich. Oni oczekują konkretów, czegoś, co można dotknąć i zobaczyć na własne oczy.

korzyści płynące z wiary

Na wstępie wspomnieliśmy, że z punktu widzenia żywej wiary chrześcijańskiej pytanie zawarte w tytule jest niewłaściwe i niewystępujące z tej prostej przyczyny, że przy odpowiednim zaangażowaniu, rozwiniętej duchowości i bliskości z Bogiem nieustannie jesteśmy obsypywani różnego rodzaju łaskami, które Pan Bóg nam nie skąpi. Nikomu jednak nie przyjdzie do głowy zapytać „A co ja z tego będę miał?”, bo bliskość z Panem Bogiem jest tak wspaniała, że to już wystarcza nam za nagrodę. Trudno to jednak zrozumieć osobie, która takiej bliskości nie doświadczyła. Podobnie nie sposób wytłumaczyć komuś, jak to jest kogoś kochać. Ta osoba sama musi się zakochać, aby w pełni zrozumieć, jak to jest.

Wiara chrześcijańska w jej pełnym bogactwie, w ujęciu chrystusowym, którą popularnie nazywamy żywą wiarą chrześcijańską, daje człowiekowi możliwości, jakie wielu się nawet nie śniło. Są one jednak dostępne tylko dla osób zaangażowanych, będących w bliskości z Panem Bogiem, dla których Pan Bóg jest częścią ich życia. Tu objawia się już zupełnie inna rzeczywistość często wręcz niezrozumiana dla „zwykłego” człowieka. Wychodząc jednak naprzeciw takim osobom, opiszemy pokrótce jakich „korzyści” można się spodziewać, praktykując żywą wiarę chrześcijańską. Są one dostępne dla każdego, kto choć trochę się zaangażuje i zacznie rozwijać swą chrześcijańską duchowość. Bez tego trudno nawiązać bliskość z Panem Bogiem, a to z niej większość opisywanych tu korzyści pochodzi.

korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej

Korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej

Spokojne życie

Pierwszą widoczną korzyścią płynącą z wiary chrześcijańskiej jest uspokojenie: uspokojenie siebie i zrównoważenie swojego życia. Tutaj nawet nie musimy zbyt mocno wierzyć w Pana Boga ani Go kochać. Wystarczy, że będziemy stosowali się do nauki Pana Boga zawartych w Piśmie świętym. Piszemy o tym szerzej w rozdziale pt. Pismo święte jako poradnik życiowy.


o czym jest biblia

Spokojne, zrównoważone życie nie każdy jednak odbierze jako wartość. W naszym obecnie brutalnym świecie, pędzącym coraz szybciej, wiele osób myśli, że bez pośpiechu, frustracji, negatywnych emocji, podstępu i egoizmu nie da się żyć, że są to normalne elementy codziennego życia. Otóż nie są to normalne elementy życia. To wszystko charakteryzuje właśnie życie osób bez Boga. Porady życiowe zawarte w Piśmie świętym uspokajają nasze życie i zmieniają perspektywę, pozwalając wysiąść z tego kołowrotka, w którym do tej pory biegliśmy jak ogłupiały chomik.

Zmiana zasad życia i zmiana moralności przynosi nam realną korzyść. Stajemy się mniej nerwowi, mniej sfrustrowani, nie gonimy za nic nieznaczącymi mrzonkami i bezwartościowymi rzeczami, które do tej pory trzymały nas w niewoli negatywnych emocji. Zmieniają się w końcu nasze relacje z innymi ludźmi, bo to uspokojenie siebie zmienia nasze postrzeganie rzeczywistości i innych osób.

 

Pomoc Pana Boga

Kiedy zaczynamy zmieniać swoje życie, bardzo angażujemy się w swojej wierze i zaczyna nam bardziej zależeć na Panu Bogu, wtedy mamy w Nim naturalnego sprzymierzeńca. Panu Bogu bowiem nie zależy na tym, aby nas karać, ale zależy Mu na tym, abyśmy zmieniali się na lepsze i bardziej zbliżyli się do Niego. Wtedy widząc nasze starania, pomaga nam, przestaje być głuchym na nasze prośby. Pan Bóg pomaga nam głównie poprawić swoje życie i rozwinąć się duchowo, ale nie brakuje także Jego pomocy w rozwiązywaniu naszych życiowych problemów, nawet tych finansowych czy materialnych. W późniejszym czasie, kiedy będziemy już w bliskości z Panem Bogiem, Pan Bóg będzie spełniał nasze pragnienia, zanim zdążymy je wyartykułować lub sformułować jako prośbę. Tak przecież działa miłość: nie czeka na wypowiedzenie prośby przez kochaną osobę, tylko widząc, czego pragnie, z miejsca to daje. Ta właściwość bliskości z Bogiem opisana jest w Piśmie świętym i ja, bazując na swoich doświadczeniach, potwierdzam, że rzeczywiście tak jest. Pan Bóg często spełnia moje pragnienia czy oczekiwania, chociaż tylko o nich pomyślałem, o nic w myślach ani w słowach nie prosiłem.


czego oczekuje od nas Bóg

W im większej będziemy bliskości z Panem Bogiem, tym chętniej Pan Bóg będzie brał udział w naszym życiu, obsypując nas łaskami i spełniając nasze prośby często w jednej chwili.

 

Łaski boże

Dwie pierwsze korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej, które przed chwilą opisaliśmy, dostępne są jako pierwsze, jak tylko zwiększymy swoją uwagę i zaangażowanie w rozwijaniu swojej wiary. Pozostałe korzyści pojawiają się wtedy, gdy oprócz zmiany swojego życia, zaczniemy rozwijać swoją duchowość.

Jak tylko wejdziemy na drogę rozwoju duchowego (duchowość chrześcijańska), Pan Bóg zacznie udzielać nam różnych łask, zazwyczaj duchowych lub mentalnych, pomagających nam coś lepiej (właściwiej) zrozumieć lub zrobić postępy w tym duchowym rozwoju.

Łaski duchowe dla kogoś zupełnie duchowo nierozwiniętego mogą wydawać się czymś mało atrakcyjnym i niewartym uwagi, bez większej wartości, ale to jest ten sam problem, co z dzieckiem czteroletnim, które nie rozumie, jaka jest wartość z nauczenia się czytać i pisać. Jemu bowiem wystarczy rysowanie szlaczków. Dopiero za kilka lat, gdy mentalnie będzie już bardziej rozwinięte, pozna właściwą wartość czytania i pisania. Zupełnie tak samo jest z duchowością i łaskami duchowymi. Docenić ich wartość może tylko ten, kto już jest na odpowiednim poziomie rozwoju.

jak rozwinąć swoją duchowość

Głównym celem pomagania nam przez Pana Boga jest nasz rozwój duchowy, który ustawi nas na odpowiednim miejscu w świecie (w Rzeczywistości), w odpowiedniej relacji z drugim człowiekiem i, przede wszystkim, w bliskości z Nim. W ten sposób swoją przyziemną, zwierzęcą naturę przemienimy w końcu w naturę duchową, coraz bardziej upodabniając się do Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Łaski duchowe i mentalne dawane przez Pana Boga będą realizowały właśnie ten cel: krok po kroku będą prowadzić nas przez coraz większe zrozumienie i będą odmieniać nas, aby zrozumienie mogło przemienić się w czyn, bo wiara chrześcijańska nie jest ideologią do intelektualnego rozważania; jest filozofią życia do praktycznego zastosowania.

jak wierzyć w boga

Doznania duchowe

Łaski duchowe i mentalne są wstępem do czegoś o wiele wspanialszego z ludzkiego, przyziemnego punktu widzenia. Kiedy zaczniemy rozwijać swoją duchowość i korzystać z łask dawanych nam przez Pana Boga zostajemy mentalnie przygotowani do tego, aby w Panu Bogu nie widzieć martwej, prawie mitycznej istoty opisanej w Biblii tak jak to było do tej pory, lecz Pan Bóg staje się dla nas coraz bardziej realną, żywą istotą. Na poziomie duchowym pragniemy tej istoty całym sobą. Nie tyle chcemy czytać w Biblii o Bogu, ile pragniemy Go bezpośrednio, duchowo doświadczać. Z tego mentalnego pragnienia i duchowego pożądania pojawiają się pierwsze doznania duchowe, które niestety są trudne do opisania. Jest to takie duchowe uniesienie, jakby się było pod wpływem narkotyku, z tym że po narkotyku to uczucie mija po kilku godzinach, a tu ten stan potrafi utrzymywać się przez wiele dni.

jakie są doznania w wierze chrześcijańskiej

Duchowa radość

Doznania duchowe opisane w poprzednim punkcie, choć wspaniałe i ważne w naszym rozwoju, są tylko gestem Pana Boga doceniającym nasze staranie i zachętą do jeszcze większego zaangażowania. Z duchowego punktu widzenia są to tylko takie duchowe słodkości bardziej nas zachęcające niż rozwijające, ale to zrozumiemy dopiero potem, gdy będziemy na wyższym poziomie duchowego rozwoju.

Prawdziwą wartością, „korzyścią” jakby to uznał zwykły, nierozwinięty człowiek jest duchowa radość. Jest ona kwintesencją dotychczasowych doznań duchowych. Jest to taka delikatna radość, która nas przenika tak jak taki delikatny, ciepły wiaterek, który stale wieje. Nie jest to poczucie humoru ani wesołkowatość, jest to taka radość bez powodu.

Moje rozumienie tego zjawiska jest następujące: Kiedy dusza znajduje się w bliskości z Bogiem, przenika ją radość. Ta radość spływa następnie w dół, przez świadomość aż do ciała fizycznego napełniając je w pełni od stóp do głowy i przez twarz zostaje wyemanowana na zewnątrz, dlatego po radosnym (ale stonowanym) wyglądzie twarzy można rozpoznać człowieka Boga.







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

piątek, 10 lutego 2023

Promocja: e-book pt. „Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka”

Niedawno w moim serwisie macierzystym (Ridero), który zajmuje się wydawaniem i sprzedażą moich książek, ukazał się mój najnowszy poradnik pt. „Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka”. Jest to kolejna książka z cenionego cyklu „Poradnik Praktyka”. Tym razem dzielę się z Czytelnikiem swoimi doświadczeniami związanymi z ożywianiem swojej chrześcijańskiej wiary, czyli wyzwoleniu Mocy i skorzystaniu ze wszystkich dobrodziejstw, jakie daje żywa wiara chrześcijańska. Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla osób wierzących, poszukujących sposobów na pogłębienie swojej relacji z Panem Bogiem oraz dla osób szukających inspiracji w celu rozwinięcia swojej dotychczasowej wiary i chrześcijańskiej duchowości.
 
poradnik praktyka jak ożywić swoją wiarę e-book
Mój poradnik pt. "Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka"
 
Książka jest dostępna za darmo w moim repozytorium na Chomiku (e-Darmo). Dostępne są wszystkie popularne formaty, czyli pdf, ePub, mobi i fb2. Istnieje limit tygodniowych pobrań. Jeśli nie uda się pobrać w jednym tygodniu, proszę spróbować w kolejnym tygodniu.

Oto link do darmowego pobrania: Jak ożywić swoją wiarę. Poradnik Praktyka

Książkę można kupić także w wersji papierowej korzystając z serwisu Ridero. Link do strony książki w serwisie Ridero: Strona książki.

Zapraszam!







Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Czy gnoza to źródło poznania?

Zadane pytanie:

Co Pan sądzi o wiedzy z księgi Zohar i ogólnie o kabałę? Czy ta wiedza przybliża nas do Boga? Czy Pana zdaniem jest to wartościowa wiedza? Teraz zaczynam studiować kabałę, która jest jakby nie patrzeć mocno związana z chrześcijaństwem i w której zasada jest miłość do drugiego człowieka. Droga kościelna pełna przepychu, zabobonów, hipokryzji, pedofilii, malwersacji a wcześniej morderstw, tortur i krucjat jakoś do mnie nie przemawia. Czy w ogóle w takiej instytucji może być Bóg? Kiedyś wierzyłem w te baśni o piekle i niebie i w rytuały kościelne, lecz nie dawało mi to żadnych odczuć duchowych, a nawet z punktu mojego serca czułem, że to nie prawdziwa droga i jest ona jedynie zewnętrzna. Pismo Święte przeczytałem dwa razy. Wystarczy je czytać ze zrozumieniem, żeby zrozumieć, że pisały to prymitywne umysły, a nie sam Bóg. Jest w nim wiele niejasności, dopisków setek edytorów, rzekomych objawień, sytuacji, które nie mogły mieć miejsca, sprzeczności z historią itd. Uważam, że jest tam 40% prawdy, która bardzo trudno wyłuskać z tak trudnego i zagmatwanego tekstu. Myślę, że wiele historii o Jezusie jest tam prawdziwych, lecz i tu edytorzy musieli wcisnąć swoje fantazje. Myślę, że gdy Jezus mówił o budowie świątyni, to nie chodziło mu o kościoły kapiące od złota, w których nauczają panowie w powłóczystych szatach w złotych czapkach, którzy lubią pierwsze miejsca na ucztach, lecz o świątynię swojego serca. Poza tym uważam, że jeśli pismo święte byłoby naprawdę święte, to w pierwszej kolejności przestrzegaliby go ludzie, którzy je głoszą, a tak nie jest (czyżby nie bali się piekła?). 

wiedza tejemna od Boga

Odpowiedź:

Jedyna wartościowa wiedza dla mnie w tej chwili to Pan Bóg, Biblia, pisma świętych i przekazy z Nieba (uznane przez Kościół). Miałem to szczęście, że udało mi się zbliżyć do Pana Boga i zasmakować w Nim. W tej chwili wszystko to, co nie jest Bogiem, nie jest dla mnie interesujące. Jeśli chodzi o gnozę czy kabałę, z mojego punktu widzenia, jest człowiekowi niepotrzebne i szkodliwe. Bliskość z Bogiem jest tak wspaniała, że zajmowanie się kabałą czy dociekaniem ukrytej Prawdy, jest działaniem przeciwko sobie. Zresztą Bóg nie lubi, jak człowiek próbuje posiąść wiedzę dla niego ukrytą; lubi dusze proste, tylko Jemu oddane (tzw. dziecięctwo duchowe). Uważam, że nie jest to wartościowa wiedza. O wiele lepiej człowiek zrobi, jak poświęci ten czas na realne zbliżanie się do Pana Boga: najpierw mentalne, potem emocjonalne, a potem duchowe. Po ożywieniu swojej wiary w naszym życiu pojawią się takie barwy, że nic nie jest się w stanie z tym równać.

kabała chrześcijańska

Jeśli chodzi o bliskość z Bogiem, to nabywa się ją tak samo, jak z drugim człowiekiem. Trudno nawiązać z kimś bliskość, jeśli się o tej osobie nie myśli, nie tęskni, nie pragnie, z którą się nie rozmawia, nie dzieli swoimi smutkami i radościami itp. W tym miejscu zawsze zadaję rozmówcy pytanie retoryczne, kiedy mówi, że Boga nie ma lub że nie odczuwa Boga, pytam się „a ile razy dzisiaj pomyślałeś o Panu Bogu? (poza modlitwą)” i zaraz człowiek ma odpowiedź, dlaczego Bóg się nie angażuje.

wtorek, 29 marca 2022

Świątynia boża – cel żywej wiary chrześcijańskiej

Wspominaliśmy już, że równolegle ze wznoszeniem naszej twierdzy duchowej możemy wznosić także świątynię bożą. Zanim jednak ukończyliśmy budowę twierdzy, konstrukcja naszej świątyni często była niszczona przez nasze grzechy i błędy. Dopiero teraz, zamknięci w duchowej twierdzy, możemy w sposób realny i trwały postawić świątynię bożą, dlatego że twierdza duchowa jest odpowiednio mocnym i wytrzymałym fundamentem dla tego typu budowli. O tym, jak taką świątynię zbudować piszemy w dalszej części artykułu.

co to jest świątynia boża
Jak zbudować w sobie świątynię bożą?

W pierwszej części naszego artykułu opisywaliśmy poszczególne etapy budowania w sobie twierdzy duchowej. Poprzez wiedzę i samokontrolę postawiliśmy przed szatanem ściany nie do przebicia. Zamknięci w tak warownej twierdzy możemy teraz dokończyć w nas budowę świątyni bożej.

W naszej koncepcji twierdza, jaką w sobie zbudowaliśmy stanie się częścią świątyni, bo bez naszej czystości nie mamy co liczyć na goszczenie w świątyni Boga. Świątynią zatem otoczymy naszą twierdzę duchową. Nie zależy w tym upatrywać czegoś złego. Nie chodzi o to, aby nasza twierdza była w centrum świątyni i zajęła miejsce Boga. Obie budowle są przecież tworami duchowymi.

Stawiamy twierdzę w centrum jako podstawę bliskiej relacji z Bogiem, bo bez twierdzy jesteśmy zbyt niedoskonali i słabi, aby doświadczyć w naszej świątyni Boga. Świątynia, która będzie okalała naszą twierdzę, będzie jak ramiona Boga, w których schronimy się z naszą małością. Pomiędzy nami zatem a światem zewnętrznym będzie świątynia, a nasze postrzeganie rzeczywistości będzie przechodziło przez tę świątynię, co wpłynie na naszą postawę i czyny w ziemskim życiu.

Nasza świątynia będzie miała prostą konstrukcję, przeciwną do naszej twierdzy. W twierdzy obudowaliśmy się grubymi ścianami, aby Zło nie mogło nami rozgrywać, posługując się naszymi emocjami, popędami czy po prostu brakiem wiedzy. Świątynia boża będzie miała charakter otwarty, aby światło bijące od Boga obejmowało wszystkich, którzy znajdą się w naszym pobliżu, a więc także szatana, który oślepiony chwałą Boga będzie miał trudniejszy dostęp do nas. Postawimy zatem w naszej świątyni cztery filary, które są fundamentem żywej wiary chrześcijańskiej, a na tych czterech filarach oprzemy zwieńczenie świątyni w postaci złotej kopuły, która połączy wszystko w całość. Niczego więcej do konstrukcji świątyni nie potrzebujemy od strony technicznej (choć oczywiście duchowej). Opiszmy zatem poszczególne elementy budowanej przez nas świątyni.

 

poniedziałek, 21 marca 2022

Fałszywa mistyka jako podstęp szatana

<<-- Przejdź do części 1

5. Fałszywa mistyka jako podstęp szatana

Kiedy szatanowi nie uda się przebić przez żadną ze ścian, jaką w swojej twierdzy duchowej zbudowaliśmy, spróbuje czegoś bardziej wyrafinowanego i przebiegłego, w myśl zasady „jak nie oknem, to kominem”. Zbudowaliśmy co prawda cztery ściany naszej twierdzy, ale szatan może nas jeszcze zaatakować z góry (dosłownie). Musimy naszą twierdzę zaopatrzyć w solidny dach.

mistyka chrześcijańska

Przychodzi taki moment w rozwoju religijnym, że wydaje się nam, że wszystko jest na dobrej drodze: nie grzeszymy, nie ulegamy złu, omijamy zasadzki i podstępy szatana, a swoim działaniem zaskarbiliśmy łaskę Boga. Jesteśmy na dobrej drodze do świętości. Jak jest to złudne, wielu już się przekonało.

Jeśli szatanowi nie udało się nas do tej pory zwieść, a my jesteśmy już za mocni, aby nas odwieść od Boga w tak prosty sposób, jak pokusy czy grzech, wtedy rzutem na taśmę szatan chce nas pokonać naszą własną bronią, czyli wiarą.

Podstawową strategią w tym obszarze szatańskiego działania są objawienia podsuwane takiemu człowiekowi. Mogą mieć one charakter czysto duchowy (głosy, widzenia, „dary”) lub fizyczny (objawienia, moc sprawcza). To wszystko może dać także Bóg, dlatego z początku trudno rozeznać z czyim działaniem mamy do czynienia. Święty Jan od Krzyża zaleca natychmiastowe odrzucenie takich objawień i nie oczekiwanie ich, bez rozstrzygania jakiej są natury, a jeżeli już, to należy je bezwzględnie przedstawić swojemu kierownikowi duchowemu lub spowiednikowi. Samodzielnie nie należy ich przyjmować jako od Boga.

piątek, 11 marca 2022

Wiedza i zaangażowanie w żywej wierze chrześcijańskiej

<<-- Przejdź do części 1

3. Wiedza i zaangażowanie w żywej wierze chrześcijańskiej

Kontrolując swoje uczucia i emocje oraz wyrzekając się miłości własnej, mocno ograniczamy negatywny wpływ szatana na nasze życie, wiarę i bliskość z Panem Bogiem. Pamiętajmy jednak, że jak dotąd mamy postawione w naszej twierdzy zaledwie dwie ściany. To w niczym nas nie ochroni, bo szatan szybko znajdzie do nas dojście z innej strony. Stawiamy zatem kolejną ścianę naszej twierdzy przeciwko zasadzkom szatana. Będzie to wiedza i zaangażowanie.

wiedza i zaangażowanie  chrześcijaństwo

Trudno uniknąć wpływu zła i szatańskich zasadzek zwłaszcza na bardziej zaawansowanej drodze do Pana Boga nie mając wiedzy o sposobach działania szatana, możliwych zagrożeniach i sposobach obrony przed nimi, a czasem te szatańskie działania (fizyczne lub duchowe) są bardzo subtelne, czasem wręcz pod pozorem dobra. Bez odpowiedniej wiedzy trudno będzie się nam obronić.

jak uniknąć zasadzek szatana

Jeśli dostąpimy wspomnianych wcześniej objawień, to dobrze czy źle? A jeśli otrzymamy dar kontaktowania się z duszami zmarłych? To dobrze? Możemy przecież w ten sposób pomagać innym, na przykład rodzinom w żałobie, które nie zdążyły się ze zmarłym pożegnać. A jeśli tym darem będzie odczytywanie przyszłości? Ile dobrego możemy zrobić, ostrzegając innych przed złem... Skoro otrzymaliśmy dar to po to, aby z niego korzystać, aby służył dla dobra innych...

Czy jesteś jednak pewny, że te dary pochodzą od Boga? A może w ogóle nie zastanawiałeś się, od kogo ten dar pochodzi? A może zaślepiła cię radość, a może miłość, a może pycha, a może po prostu brak ci odpowiedniej wiedzy? W artykule pt. „Rozmowa z duszami zmarłych, jako podstęp szatana” przeczytasz na przykład o tym, dlaczego dar kontaktowania się z duszami zmarłych nie jest darem pochodzącym od Boga. Po lekturze tego artykułu lepiej zrozumiesz, jak bardzo trzeba uważać, a to, co objawia się jako dobre, nie zawsze z dobrem ma coś wspólnego. Bez wiedzy religijnej i duchowej zawsze padniesz ofiarą bardziej przebiegłego i podstępnego od ciebie Zła.

środa, 9 marca 2022

Jak zbudować w sobie twierdzę duchową?

Aby zbudować trwałą i mocną twierdzę, musimy wiedzieć, z jakimi zagrożeniami przyjdzie się nam zmierzyć w drodze do Pana Boga. Zwykły człowiek większości z tych rzeczy nie będzie doświadczał, bo takiemu wystarczy, jak szatan da do ręki piwo, posadzi w fotelu przed telewizorem lub podsunie mu smartfona, aby przez cały dzień przeglądał sobie media społecznościowe. Tacy nie będą się angażować w bliskość z Bogiem i czerpać z tego łask potrzebnych do zrobienia w życiu coś dobrego dla siebie i innych. Są wyłączeni z prawdziwego życia. My jednak chcemy praktykować żywą wiarę, chcemy się zaangażować, chcemy ponieść trud dla chwały Pana. To spotka się z reakcją szatana, który w różny sposób będzie próbował nam przeszkodzić lub odwieść od tego zamierzenia, dlatego musimy zbudować w sobie twierdzę duchową jako istotną część naszego rozwoju duchowego, aby niweczyć podstępy szatana.

jak zbudować w sobie twierdzę duchową

Wskażemy teraz na ogólne sposoby działania szatańskiego i jak tę wiedzę wykorzystać przy budowaniu naszej twierdzy.

1. Emocje i uczucia – podstawowe narzędzie w rękach szatana

Budowę swojej twierdzy musimy rozpocząć od postawienia ściany frontowej, czyli panowanie nad emocjami i uczuciami, bo z tego kierunku płynie najwięcej szatańskich ataków z tej prostej przyczyny, że szatanowi bardzo łatwo rozgrywać nas właśnie wzbudzając w nas negatywne uczucia i emocje. Złość, agresja, zazdrość, nienawiść, zawziętość, hardość i wiele, wiele innych. To wszystko z jednej strony podtrzymuje nas w trwaniu w złym, a z drugiej strony odsuwa od nas Boga, który – jako najwyższa czystość – nie widzi z nami wiele wspólnego.

Językiem Boga jest miłość, a negatywne emocje czy uczucia nie mają nic wspólnego z miłością, stąd też Bóg odsuwa się od nas, nie znajdując z nami wspólnego języka. O to właśnie chodzi szatanowi: odsunąć człowieka od Boga, aby nie mógł skorzystać z przygotowanych dla niego łask.

jak panować nad emocjami

W jaki jeszcze sposób szatan może wykorzystać emocje i uczucia przeciwko nam? Pomijając skrajne przypadki, w których pod wpływem gniewu możemy kogoś pobić lub nawet zabić, wskażemy na inną grupę możliwych działań opisywaną już w naszej książce pt. „Jak uwolnić się z psychicznego bagna”.

Aby wyłączyć nas ze wszelkiego działania, wystarczy pobudzić negatywne wspomnienia, które czasem, przy słabej psychice, wręcz rozwalają nas, zamykają w negatywnych emocjach i reakcjach organizmu. Taka osoba nie zaangażuje się ani w swoje życie, ani w żywą wiarę, bo negatywne wspomnienia zbyt mocno ją oplotły. Taka osoba nie ma siły żyć, a co dopiero podjąć jakieś działanie.

Pobudzając negatywne emocje i uczucia, niewielkim wysiłkiem szatan szkodzi nam, niszcząc nasze życie, nas samych i naszą bliskość z Bogiem. Niewiele w żywej wierze chrześcijańskiej osiągniemy, jeśli będziemy dawali się szatanowi w ten sposób rozgrywać. Zapanowanie nad swoimi emocjami i uczuciami to podstawowe zadanie nie tylko w rozwoju duchowości chrześcijańskiej, ale także w każdym innym rozwoju duchowym, nawet świeckim.

Stawiając mocną ścianę przeciwko emocjom i uczuciom, wykonujemy duży krok naprzód w budowaniu naszej bliskości z Bogiem, wytrącamy szatanowi z rąk jego ulubione narzędzie pracy. Nie czas jednak, aby się z tego cieszyć, gdyż jedna ściana twierdzy nie ochroni na przed szatanem. Szybko bowiem szatan ominie naszą ścianę i zaatakuje nie od frontowej strony tylko z boku. W ten sposób przechodzimy do kolejnego etapu budowy twierdzy.

 

2. Pokusa, czyli brak posłuszeństwa wobec Boga

Naszej twierdzy, poza ścianą frontową (panowanie nad emocjami i uczuciami), potrzeba kolejnej ściany, ściany postawionej przeciwko pokusom i szkodliwego działania naszego ego.

Pokusa to nic innego jak szatańska podpowiedź, że to, co chcemy zrobić, to nic złego, że to jest przyjemne i dobre dla nas, że to takie normalne, wręcz naturalne, bo tak w końcu zostaliśmy stworzeni. Dlaczego mamy robić coś przeciwko sobie lub swojej naturze? Nie każdy w tym miejscu dostrzeże informację napisaną drobnym drukiem, że to, co chcemy zrobić, jest przez Pana Boga zakazane. Na tym to polega: przekonać nas, że to nic złego, takie normalne i w ten sposób doprowadzić do grzechu, a tym samym sprawić, że Pan Bóg się zdenerwuje na nas lub zniesmaczy, co zawsze wpłynie na wstrzymanie przez Niego łaski i spowolni naszą drogę do Boga.

Ulegając pokusie, czyniąc coś, co Pan Bóg zakazuje lub co Mu się nie podoba, wypowiadamy Bogu w ten sposób posłuszeństwo, bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Jest to bardzo szkodliwe dla naszej bliskości z Bogiem, ponieważ w tym momencie przypominamy Lucyfera, który swego czasu także wypowiedział Bogu posłuszeństwo. Trudno Bogu w takich warunkach budować z nami bliskość.

jak nie dać się pokusie

Nie tylko pokusę z tej strony szatańskiej działalności doświadczymy. Kolejnym narzędziem, równie często przez szatana wykorzystywanym jest nasze ego, miłość własna.

Jak wiemy, żywa wiara chrześcijańska przenosi uwagę z naszego dobra na dobro innych. To wymaga zaparcia się siebie, aby strącić z piedestału swoje dobro, myślenie przede wszystkim o sobie. Szatan o tym wie, że jeśli zapomnimy o swoim dobru, wtedy, w połączeniu z bożą łaską, będziemy w stanie czynić wielkie rzeczy dla chwały bożej, łącznie z wyrywaniem z jego szponów dusz grzeszników. Podsycanie w nas miłości własnej, myślenia o sobie („co mnie inni obchodzą, każdy dba o siebie...”) to kolejny obszar rozgrywania nas wykorzystywany przez szatana.

Miłość własna z miłością chrześcijańską nie idą w parze. Dobrze chociaż, że przy naszym zaangażowaniu i łasce od Boga, miłość chrześcijańska powoli wypiera miłość własną, jako doskonalsza, ale musimy mieć świadomość naszego rozgrywania miłością własną i musimy przeciwstawiać się temu. Na tym też między innymi polega zaparcie się siebie, o którym mówi Pan Jezus. Ciąg dalszy artykułu -->>  







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki