Ciąg dalszy opowieści o niezwykłych ludziach.
Nie lepszym był sławny fizyk i matematyk Andree Amper. Gdy szedł kiedyś przez most na Sekwanie, spostrzegł kamień, który go zainteresował. Podniósł więc go i zaczął oglądać. Przypomniawszy sobie jednak o wykładzie, na który zmierzał, wyjął z kieszeni zegarek by sprawdzić czas. Stwierdziwszy, że jest już dość późno, włożył szybko kamień do kieszeni, a zegarek wyrzucił do rzeki. Innym razem idąc ulicą Paryża, pomyślał o pewnym problemie matematycznym i nie zwlekając, zaczął go rozwiązywać kredą na ścianie napotkanego powozu. Zanim jednak skończył rachunki, powóz odjechał, a wraz z nim rozwiązanie.
Nie lepszym był sławny fizyk i matematyk Andree Amper. Gdy szedł kiedyś przez most na Sekwanie, spostrzegł kamień, który go zainteresował. Podniósł więc go i zaczął oglądać. Przypomniawszy sobie jednak o wykładzie, na który zmierzał, wyjął z kieszeni zegarek by sprawdzić czas. Stwierdziwszy, że jest już dość późno, włożył szybko kamień do kieszeni, a zegarek wyrzucił do rzeki. Innym razem idąc ulicą Paryża, pomyślał o pewnym problemie matematycznym i nie zwlekając, zaczął go rozwiązywać kredą na ścianie napotkanego powozu. Zanim jednak skończył rachunki, powóz odjechał, a wraz z nim rozwiązanie.
Francis
Peyton Rous, amerykański patolog, laureat Nagrody Nobla z medycyny
pewnego dnia zwierzył się Robertowi Weberowi, że zdarza mu się
czasami zapominać swego nazwiska. W takiej sytuacji zwykł
zastępować je popularnym nazwiskiem McGuinness.
Wspomnianego
już Nielsa Bohra tak pochłaniały rozmowy, że rodziło to szereg
zabawnych sytuacji. Gdy na przykład w roku 1923 przyjechał do
Kopenhagi Albert Einstein, aby odwiedzić Bohra, ten przywitał go na
stacji kolejowej. Jadąc tramwajem do domu, tak się jednak zagadali,
że minęli przystanek, na którym powinni wysiąść. Kiedy
zorientowali się, że pojechali za daleko, wsiedli w tramwaj jadący
w przeciwnym kierunku, ale znów – pochłonięci rozmową —
pojechali za daleko. Bohr wspominał później, że powtórzyło się
to jeszcze parę razy, ponieważ tak byli zatopieni w rozmowie.
Jednym
z nałogów Nielsa Bohra było palenie fajki. Pochłonięty jednak
rozmową zawsze miał problemy, aby tę fajkę rozpalić. Kiedy
bowiem zapalił już zapałkę i zbliżał do cybucha, by rozżarzyć
tytoń, przychodził mu do głowy jakaś nowa idea, którą chciał
się natychmiast podzielić z rozmówcą. Zastygał więc z palącą
się zapałką i kontynuował dyskusję. Gdy w końcu spostrzegł, że
zapałka zgasła, brał i zapalał nową, jednak i tym razem jakaś
nowa myśl nie pozwalała mu rozpalić fajki. Świadomi tych kłopotów
współpracownicy Bohra przy każdej okazji obdarowywali go możliwie
największymi pudełkami zapałek, których mu zawsze brakowało.
Nie
inaczej było w młodości Nielsa Bohra. Lubił na przykład grać w
piłkę nożną, choć przeważnie stał na bramce. Pewnego razu
podczas meczu miał niewiele do roboty, gdyż gra przeważnie
odbywała się na połowie przeciwnika. Nagle jednak silnie kopnięta
piłka zaczęła się toczyć w stronę jego bramki. Tymczasem on
stał zamyślony koło słupka bramki, nie zwracając uwagi na grę i
gdyby nie wołanie widzów, nie złapałby piłki. Zapytany po meczu
odpowiedział, że przyszedł mu do głowy pewien problem
matematyczny i tak mu zaprzątnął uwagę, że zaczął notować
obliczenia na słupku bramki.
To
nie jedyne pasje i słabości tego wielkiego uczonego. Pasjonował
się między innymi filmami, zwłaszcza westernami, na które często
zabierał swych współpracowników. Wspominali oni, że siedzenie
obok Bohra w kinie było męczące, ponieważ zwykle nie nadążał
on z akcją i trzeba było mu tłumaczyć co to za bohater. Nie
inaczej było podczas zebrań naukowych. Zdarzało się często, że
gdy jakiś wizytujący fizyk wygłaszał referat na temat swej
aktualnej pracy, to Bohr pozostawał w tyle za innymi w zrozumieniu
toku myślenia referenta. Taki paradoks...
Oto
kolejna słabość Nielsa Bohra: ciągłe niezadowolenie. Stale
wprowadzał poprawki i ulepszenia do wszystkiego, co robił. Kiedy
pisał artykuł naukowy, to nieustannie go przepisywał i wprowadzał
liczne poprawki do ostatniej chwili, gdy artykuł wysyłano już do
druku. Z tą jego przypadłością związana jest humorystyczna
opowieść dotycząca rozbudowy jego instytutu. Pewnego dnia Bohr
oglądał postęp prac budowlanych. Majster, który dobrze poznał
już tę cechę profesora, podszedł i powiedział: „Profesorze
Bohr, jeśli chce pan przesunąć tę ścianę, to proszę decydować
szybko, bo za parę godzin beton zastygnie...”.
![]() |
Paul
Dirac
|