Mariasz
Do tej gry potrzeba 24
karty, od asa do dziewiątki, dodając szóstki do skupienia. Gra się
we dwie osoby lub więcej w pulę; można także grać we czterech,
parami i wtenczas gra nazywa się kiksem. Rozdaje się po sześć
kart, wyświęca jedną i ta stanowi „kozer”, czyli kolor
najstarszy (atu), bijący inne. Liczy się w porządku następującym:
Tuz (as), pamfil, czyli wyżnik święty liczy się za 11, kralka za
10, król za 4, wyżnik za 3, niżnik za 2; ostatnia wziątka za 10.
Przydają się mariasze, tj. król z wyżnikiem, po 20; w tym samym
kolorze król z pamfilem 40. W ciągu gry wyświęcają się te
mariasze lub przy zadaniu albo zabiciu karty przeciwnika, zapowiada
się ze 20-tu albo ze 40. Wygraną stanowi liczba 131. Jeśli jest od
razu pozyskana, czy za pomocą mariaszów, czy bez nich, nawet kiedy
przeciwnik liczy tylko 7, taka wygrana nazywa się dublą i płaci
podwójnie: do puli i do ręki. Gdy nikt takiej liczby punktów nie
uzyska, gra się powtórnie, lecz tylko dopóty, aż ktoś pierwszy
otrzyma liczbę 131, wtedy jest sympla i pojedynczo się płaci.
Ażeby wziąć pulę,
trzeba dwa razy wygrać z jednym graczem; gdy pula jest w kilka osób,
należy wygrać z każdym. Kto zabija pierwszą kartę z leżących
na stole, bierze ją, przeciwnik drugą, strzegąc, aby aż do
rozegrania wszystkich, zawsze mieli sześć. Na przedostatniej karcie
zależy wiele, z tego względu biegły gracz wie, czy ma poddać ją
do zabicia, czy utrzymać swą lewę. Po zadaniu na ostatnią kartę
zakrytą może ją podejrzeć, a przed zabiciem jej pyta się
przeciwnik o święconą kartę, „czy skupna?” tj. jeżeli to
wyższa karta, czy ją szóstką skupuje? Na to albowiem wzgląd
mając, odrzuca się, albo bije, ażeby wziąć święconą lub
ostatnią niewiadomą sobie kartę. Po wybiciu wszystkich kart
przystępuje się do podliczania punktów.
Mariasz bywał trojaki:
zwykły, szlifowany i ślepy. Szlifowanym, o którym wspomina
Kniaźnin w swojej bajce „Pamfil i Niżnik”, nazywano grę wtedy,
gdy wyrzucano z talii kart siódemki, ósemki i dziewiątki. Ślepym
zwano ten mariasz, gdy nic się nie wyświęcało i tylko mianowano
atu. Pomimo tego, iż gra nazwana jest wyrazem francuskim, jednak
jest czysto narodową i używano do niej jedynie kart polskich od asa
do szóstki. W drugiej ćwierci XIX wieku mariasz i kiks powoli
ustąpiły miejsca przed takimi grami jak wist i preferans.
Nosek
Dawna dziecinna gra w
karty. Ile kto miał więcej zabitych, tyle razy przegrywającego
uderzał kartą po nosie, albo, potasowawszy karty, musiał
powiedzieć, do której chce być bitym; wtenczas za pojedynczą raz,
za króla 2 razy, za asa 3 razy odbierał po nosie.
Tryszak, czyli straszak, zwany także flusem
Dawna hazardowa gra w
karty upowszechniona na początku panowania Stanisława
Poniatowskiego. Z grą tą związana jest pewna anegdota: Gdy królowi
Zygmuntowi I grającemu z dwoma senatorami, przyszły dwa króle, nie
mając trzeciego w ręku, siebie wskazał, jako trzeciego króla i
tym sposobem wymusił swoje zwycięstwo w grze.
Przystępując do tej
gry, stawiano talerz srebrny na stole. Zasiadało się wokoło, każdy
kładł przed sobą pewną ilość pieniędzy, zwaną „resztą”,
potem umówioną kwotę wszyscy na talerz kładli, tasowano talię 36
kart i rozdawano wszystkim po dwie. Wyżniki (damy) i dziewiątki w
rachubie do innych przydawać się mogą, i tworzyć trójkę lub
czwórkę. Po rozdaniu, komu dostały się różnorodne karty,
zwłaszcza niższe, i nie można było z nich utworzyć pary,
wyrzucano je. Kto miał dziewiątkę lub wyżnika albo dwie takie
same, pasował, czekając, aż ktoś powie „gram”, wtenczas
odpowiadał „dotrzymuję”. Okazywało się wtenczas, ile osób
grać postanowiło.
Kto mocniejszy lub
śmielszy jeszcze przed rozdaniem kolejnych dwóch kart mógł
powiększyć stawkę. Grający decyduje, ile kart chce odrzucić, za
każdym razem przebijając stawkę. Celem jest przeciwnika odstraszyć
i z lichą kartą albo dobrą mając, więcej od niego wyciągnąć.
Jednak, gdy jeden drugiego się obawiał, zmniejszano nagle stawkę i
wracano do stawki podstawowej.
Kolej starszeństwa w tej
grze jest typowa dla kart polskich. Dodając dziewiątkę lub wyżnika
robiła się trójka, nad nią szedł flus prosty, do dziewiątki
mając trzy karty jednego koloru, potem czwórki, nad którymi znowu
flus samorodny, czyli wyżnik, dziewiątka i jakiekolwiek dwie inne
karty, wszystkie tego samego koloru.







