Pętla zasilająca gniazdka to jedno z możliwych rozwiązań budowy instalacji elektrycznej. Polega ono na doprowadzeniu prądu do gniazdka z dwóch stron: ze skrzynki bezpieczników, z jednego bezpiecznika idzie dookoła mieszkania przewód od gniazdka do gniazdka, zasilając każde z nich i wraca do skrzynki bezpieczników, do drugiego bezpiecznika. W ten sposób każde gniazdko jest zasilane z dwóch stron, z dwóch bezpieczników.
W tej koncepcji dawało się cieńszy przewód niż normalnie (1,5 mm² zamiast 2,5 mm²) i zabezpieczało bezpiecznikami 10 A. W ten sposób każde gniazdko mogło wykorzystać pełną moc, czyli 4,5 kW tyle ile przewiduje standardowa umowa o prąd z ZE.
![]() |
|
Przykład pętli zasilającej gniazdka |
Patrząc od strony praktycznej, także tej zawodowej, elektrycznej, stosowanie pętli zasilającej najlepiej wygląda w teorii, bo w praktyce już nie. Wystarczy, że z jakiś powodów rozłączy się kabelek w gniazdku (zdarzają się takie przypadki) a cała instalacja staje się od razu o połowę słabsza, bo gniazdka są zasilane tylko z jednej strony. Ten sam problem wystąpi w sytuacji, gdy z powodu przeciążenia wybije jeden z bezpieczników. Klient zazwyczaj nawet tego nie zauważy. Cała instalacja od razu staje się słaba – za słaba jak na obecne potrzeby, zwłaszcza w kuchni. Wielokrotnie, przy okazji innych zadań, awarii przywracałem ciągłość pętli zasilającej. Klienci w ogóle nie byli świadomi, że korzystają z osłabionej instalacji.
Spotkać można także inne problemy z pętlą zasilającą i to już na etapie budowy. Zdarzają się przypadki, że na papierze instalacja miała być wykonana w pętli zasilającej, ale ze strony wykonawczej już tego nie ma. Fachowiec, a może tylko jakiś uczeń, adept zawodu, zapomniał np. połączyć ze sobą oba przewody wychodzące z bezpieczników i teraz zamiast pętli mamy dwa osobne obwody z za cienkim przewodem. Mógł także zapomnieć o pętli i tym cienkim przewodem zrobić kilka osobnych obwodów tak jak był dawniej uczony.
O potrzebie naprawy pętli zasilającej elektryk dowiaduje się zazwyczaj przy okazji innego zlecenia, gdyż nie ma jakiś widocznych oznak przerwania pętli, bo prąd w gniazdku cały czas jest.
Pierwszym przypadkiem, kiedy dowiadujemy się o problemie z pętlą zasilającą, jest zgłoszenie o awarii instalacji/gniazdka, kiedy to pod wpływem dużego obciążenia, zazwyczaj w kuchni, upala się lub robi zwarcie przewód zasilający gniazdko. Gdyby pętla zasilająca była sprawna ten duży prąd, na przykład piekarnik do zabudowy 3000 W, rozłożyłby się na dwa przewody, ale skoro pętla nie działa, pobiera on moc tylko z tego jednego działającego, czyli z tych 1,5 mm² co jest przecież niewystarczające. Przewód się grzeje, izolacja topi i zaczynają się problemy.
W drugim przypadku dowiadujemy się o przerwanej pętli zasilającej przy okazji innego działania, kiedy to stwierdzamy, że instalacja nie zachowuje się według naszych oczekiwań. W poprawnie działającej pętli zasilającej, aby wyłączyć prąd do gniazdka, trzeba wyłączyć oba bezpieczniki. Po wyłączeniu tylko jednego z nich nic się nie zmieni w sensie: w gniazdku nadal będzie prąd, bo idzie on z drugiego bezpiecznika (z drugiej strony). Jeśli więc wyłączamy jeden bezpiecznik i w gniazdku nie ma już prądu, mamy w ten sposób jasną informację, że pętla nie działa.
Jak rozpoznać pętlę zasilającą?
Jak rozpoznać czy instalacja została wykonana z pętlą zasilającą? Po pierwsze wynika to z „epoki”, w jakiej powstał blok. Jeśli są to lata 80.-90. jest to bardzo prawdopodobne. Wcześniej nie stosowano takiego rozwiązania, zwłaszcza w instalacji aluminiowej. Po drugie, wystarczy zdjąć obudowę skrzynki bezpieczników i spojrzeć na przewody. Jeśli do bezpieczników od gniazdek podłączone są tylko po jednym przewodzie miedzianym 1,5 mm², sugeruje to nam zastosowanie pętli zasilającej. Istnieje jednak możliwość, że są to dwa oddzielne obwody, ale wtedy przewody powinny być grubsze. Wspominaliśmy już na początku, że dwa oddzielne obwody 1,5 mm² tak naprawdę mogą być niedoróbką wykonawcy, który oba obwody zapomniał ze sobą połączyć.
Jest jeszcze trzeci wskaźnik istnienia pętli zasilającej, mianowicie w każdym gniazdku występują po dwa przewody, nigdzie nie ma jednego przewodu, gdyż w pętli zasilającej nie istnieje coś takiego jak gniazdko końcowe, na którym kończy się obwód, w związku z czym nie ma przewodu odchodzącego, aby zasilił kolejne gniazdko.
Lokalizacja usterki w pętli zasilającej
Lokalizacja miejsca przerwania pętli zasilającej wydaje się prosta: wyłączamy jeden bezpiecznik i sprawdzamy, do którego gniazdka dochodzi prąd. Teraz wyłączamy drugi bezpiecznik i włączamy ten pierwszy. Ponownie sprawdzamy, do którego gniazdka prąd dochodzi. Pomiędzy tymi gniazdkami, włączając także te gniazdka, znajduje się miejsce przerwania pętli. Zazwyczaj w jednym lub w drugim gniazdku jest jakiś problem.
Dzieląc się swoim doświadczeniem zawodowym, powiem tylko, że różne cuda się zdarzają. W moim mieście jest na przykład takie osiedle z lat 80., że wszystko jest możliwe, nawet to, że prąd do jednego gniazdka (faza, zero lub obie żyły) idzie od sąsiada, a do niego idzie nasz prąd. Ściany w tych blokach są niezbyt grube, a przewody idą w podłodze i wychodzą od dołu w puszce. Nieopodal, z drugiej strony, u sąsiada jest podobnie. Jeśli gniazdka są blisko siebie, to te dwa przewody idą obok siebie i monterowi mogło się pomylić.
Byłem już na takiej awarii, że po remoncie i wymianie instalacji u sąsiada za ścianą klient zgłosił brak prądu w jednym gniazdku. Po analizie okazało się, że brak w nim zera. Połączenie faktów i doświadczenie z cudami na tym osiedlu pozwoliło na szybką diagnozę i rozwiązanie problemu. Przy wymianie instalacji sąsiad odłączył stare przewody od skrzynki bezpieczników, przez co pomylona żyła zerowa sąsiada, która trafiła do gniazdka klienta, utraciła swój zerowy potencjał. Trzeba było trochę pogrzebać w ścianie i odzyskać żyłę zerową klienta, która poszła do sąsiada. Przyszłoby wam coś takiego do głowy?
Przyczyny awarii pętli zasilającej
Jedną z przyczyn przerwania pętli zasilającej jest odłączenie się jednej z żył, często poprzez ruszanie źle dokręconym gniazdkiem. Są też przypadki, że ktoś, może jakiś domorosły elektryk podłączył gniazdko do tylko dwóch kabelków, w ogóle nie przejmując się tymi dwoma niepodłączonymi, które zostały z boku. We wszystkich takich przypadkach wystarczy rozpoznać, które kabelki to żyły fazowe, a które zerowe i zmostkować je, fazowy z fazowym, a zerowy z zerowym. Nie zaleca się łączenia ich bezpośrednio na gniazdku, bo w każdej chwili ponownie mogą zostać rozłączone. Lepiej użyć złączki wago lub kostki łączeniowej a do gniazdka wyprowadzić tylko odejście z tego łączenia.
W przypadku gdy nie udaje się zlokalizować miejsca przerwania lub w ogóle brak przewodu łączącego oba gniazdka należy pomiędzy gniazdkami pociągnąć nowy przewód albo zdecydować się na modernizację kuchni i wykonać dodatkowe obwody (już odpowiednim przewodem), aby odciążyć ogólną instalację.
![]() |
| Książka o elektryce pt. "Elektryk na zleceniu" |
- Instalacja elektryczna w mieszkaniu bloku z lat 80.-90.
- Porady praktyczne w codziennej pracy elektryka
- Narzędzia w pracy elektryka – porady praktyczne




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz