poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Wysokie rachunki za prąd – możliwe przyczyny część 2

<<-- Przejdź do części 1

Ostatni przykład, jaki podajemy, także pochodzi z mojej miejscowości, choć akurat dotyczy lokalu handlowego. Kiedyś był to jeden duży obiekt ze swoją normalną instalacją. Potem, na przestrzeni lat, zaczęto dzielić go na mniejsze części i wynajmować różnym podnajemcom. Nie brakowało także przebudowy: lokale poszerzano o kolejne pomieszczenia wzięte z innej części lub dzielono na jeszcze mniejsze. Za każdym razem należało tak porozłączać i poprzełączać instalację, aby każdy z najemców płacił za prąd, który zużył. Po tylu latach przeróbek zdarzają się teraz przypadki, że w jakimś gniazdku mamy prąd idący z pomieszczenia, które w tej chwili nie wchodzą w skład najmowanego lokalu. Nie jest on więc naliczany na licznik najemcy, tylko na licznik sąsiada zza ściany. I takie możliwości należy w swojej analizie przypadku brać pod uwagę.

 

Zła praca sprzętu AGD

Za wysokie rachunki za prąd nie tylko instalacja szeroko rozumiana może być odpowiedzialna. Może to być także różnego rodzaju sprzęt AGD, który w jakiś sposób podlega usterce, chociaż na pierwszy rzut oka działa normalnie. Jest nawet kilka urządzeń klasyków, które od strony statystycznej często okazują się winowajcami. Problem wywołany przez sprzęt AGD polega głównie na marnotrawieniu prądu, kiedy to on z jakiś powodów idzie w ścianę lub na zwiększonej częstotliwości pracy, kiedy pracuje więcej, niż powinien. Zacznijmy nasz przegląd od kilku klasyków.

Lodówka

Mało kto uświadamia sobie jaki udział w miesięcznym zużyciu prądu ma nasza lodówka. W przypadku mojego mieszkania stanowi ona ponad 20% zużytego prądu, choć przyznaję, że jest ona trochę stara i ma problem z termostatem. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest na stałe włączona do prądu i termostat włącza jej chłodzenie, wtedy kiedy uzna to za stosowne. Jeśli termostat będzie źle pracował albo lodówka za szybko będzie traciła zimno, to wtedy będzie musiała częściej się włączać, uruchamiać agregat i chłodzić, a to zwiększy zużycie prądu. Tak jak w przypadku mojej lodówki jest to, jakby nie było 70 W.

Lodówka, zwłaszcza stara, taka już na wykończeniu, jak pokazuje praktyka, może naciągnąć w skali miesiąca sporo prądu. Czasem, gdy nie jest w stanie schłodzić komory, to może pracować prawie non stop. Wtedy te 50 kWh spokojnie przez miesiąc nabije.

Bojler elektryczny

Bojler, czyli zbiornik-magazyn ciepłej wody, zamiast urządzeń przepływowych, to kolejne urządzenie lubiące zawyżać nasze rachunki za prąd.

W takim bojlerze mamy te kilkadziesiąt litrów wody, które grzałka elektryczna sterowana termostatem wciąż podgrzewa. Zła praca któregoś z elementów układu sterowania lub grzania sprawi, że za tym pójdzie zwiększony pobór prądu. Oto typowy, powszechnie występujący przykład: kamień na grzałce. Sprawi on, że woda wolniej będzie się nagrzewała, a co za tym idzie, więcej prądu trzeba będzie stracić, aby zagrzać taką masę wody.

Kolejnym elementem sprawiającym problemy jest sama grzałka. Jeśli ma ona przebicie do wody, to zwiększa się pobierany prąd, a jeśli jeszcze termostat rozłącza „od strony zera”, to taki bojler może pobierać prąd cały czas.

Problemem może być także instalacja wewnętrzna bojlera. Przegrzane, wypalone podłączenia, styki, czasem za cienkie przewody zwiększą pobór prądu.

Jeśli bojler za często lub za szybko będzie tracił ciepło, to będzie musiał częściej włączać grzałkę, a to bądź co bądź 1500-2000 watów. Wystarczy, że zawór odcinający obieg wody będzie przepuszczał co kilka sekund jedną kropelkę ciepłej wody ze zbiornika. W to miejsce będzie musiała przyjść kropelka zimnej wody, którą trzeba będzie ogrzać, a więc włączyć grzałkę. W skali całego dnia trochę się przecież nazbiera. Nie inaczej jest z kranem lub nieszczelnością na łączeniu rur. Każdy niepotrzebny ubytek ciepłej wody skompensowany zostanie zaraz dobiciem zimnej wody, a następnie jej podgrzaniem. Nie inaczej będzie z nieocieplonym bojlerem. Woda w zbiorniku szybko będzie się wychładzać i trzeba będzie ją dogrzać, a to spowoduje większe zużycie prądu.

Hydrofor

Hydrofor, czyli urządzenie, które tłoczy wodę ze studni do domu to domena zazwyczaj domów znajdujących się na wsi. Wystarczy delikatnie cieknący kran lub spłuczka w sedesie a hydrofor będzie musiał częściej się uruchamiać, aby dobić wodę. Każde dodatkowe, niepotrzebne włączenie pompy hydroforu to przecież zmarnowany prąd.

Urządzenia małej mocy

Wiele jest urządzeń małej mocy, zwłaszcza w gospodarstwie jednorodzinnym, które są jak cisi złodzieje: nie widać ich, nie słychać, a swój udział w miesięcznym zużyciu prądu mają mocno zauważalny. Przykładem niech będzie router. Często jest on włączony u nas na stałe, aby o każdej porze dnia i nocy był dostęp do internetu. To tylko 10 W, ale w skali całego miesiąca wyjdzie z tego ponad 7 kWh.

Monitoring (alarm z kamerami) to kolejny cichy pożeracz prądu, który może pobrać kilkanaście kilowatogodzin w miesiącu.

Zewnętrzne lampy, lampki, podświetlenie, często na czujnik ruchu, potrafią generować spore zużycie, kiedy czujnik włącza je przy każdym poruszeniu się krzaczka wywołanym przez wiatr.

Osobną kategorią są urządzenia w trybie stand-by, czyli te, które są wyłączone, ale w taki sposób, że w każdej chwili mogą się włączyć, na przykład telewizor. Zazwyczaj świeci wtedy mała dioda LED informująca o tym. Mój telewizor pobiera w trybie stand-by 8,6 W, co w skali całego miesiąca da 6 kWh. Komputer stacjonarny, choć jest wyłączony (nieużywany), pobiera u mnie 2,6 W. To kolejne 1,8 kWh. Każdy stand-by to kolejne waty. Znajdziemy je w stacji dokującej telefon, głośnikach komputerowych lub bluetooth, różnie. Zachęcamy Szanownego Czytelnika do zakupu prostego watomierza i przebadania pod kątem marnotrawienia prądu swoje urządzenia włączone do kontaktu. Zdziwicie się, jak duże znaczenie ma na przykład zmniejszenie w telewizorze podświetlenia LED o połowę. To zmniejszenie zużycia prądu o prawie 50% (ok. 20 W).

Kradzież naszego prądu

Nie jest wykluczone, że za wysokie rachunki za prąd odpowiada sąsiad, który jakimś cudem podłączył się do naszej instalacji. Osoba zdeterminowana z pewnością poradziłaby sobie z takim tematem. Są to jednak przypadki rzadkie, dlatego wspominamy o nich na końcu. Im większą wiedzą elektryczną dysponuje nieuczciwa osoba, tym więcej możliwości ma do wykorzystania. Często także inicjatorem jest po prostu okazja, która się nadarza. Niejeden się wtedy skusi, bo jak mówi powiedzenie „okazja czyni złodzieja”.

Ciąg dalszy artykułu -->>

Artykuł pochodzi z mojej książki pt. "Elektryka w praktyce". Zapraszam na Stronę książki. 

 
elektryka książka
  






Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki