wtorek, 5 sierpnia 2014

św. Joanna d'Arc cz 2

Głosy z Nieba w końcu zmieniły się z tonu oznajmującego, do tonu rozkazującego. Pojawił się któregoś razu Archanioł Michał i powiedział jej, że na polecenie Boga ma udać się do pobliskiego miasteczka, do dowódcy garnizonu wojskowego, który tam stacjonował, aby ten wysłał ją do ukrywającego się w tym czasie następcy tronu, Karola. Joanna miała wtedy siedemnaście lat. Nawet w naszych czasach jest to trudne do wyobrażenia, aby młoda dziewczyna ze wsi, mówiąc, że Pan Bóg każe jej udać się do prezydenta kraju, dostała się do pałacu prezydenckiego i z nim osobiście rozmawiała. W tamtych czasach było to jeszcze bardziej utrudnione, tym bardziej, że Karol - z obawy o swoje życie - ukrywał się, bojąc się zamachu.

Ponieważ nakazy te powtarzały się i stawały się nie do zniesienia, młoda Joanna w końcu zwierzyła się swojemu wujowi, w którym zawsze miała oparcie. Jako osoba bardzo pobożna, wuj zgodził się pojechać z nią do owego kapitana tak na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że wizje Joanny są prawdziwe i pochodzą rzeczywiście od Boga. 

Nie trudno domyślić się co zimny, wojskowy charakter, dowódca garnizonu, zrobił. Gdy tylko usłyszał, że chce z nim rozmawiać siedemnastoletnia dziewczyna, która twierdzi, że ma wizje od Boga i chce, aby zaprowadził ją do króla, bo chce uratować Francję, nawet jej nie przyjął. Kazał wymierzyć kilka batów i odesłać ją do domu. Oczywiście Joanna spodziewała się tego. Trudno aby było inaczej. Zrobiła to, co głosy jej kazały i miała nadzieję, że dadzą jej w końcu spokój. 
    
Jakie było jej zdziwienie, kiedy wizje i głosy znowu zaczęły się pojawiać i to z tym samym żądaniem, aby udać się do kapitana garnizonu, bo tylko on pomoże jej wypełnić misję. Udała się więc po raz drugi do niego, choć nie bez obaw. Jednak i tym razem nie przyjął jej. Na domiar złego, po okolicy rozeszła się wieść o tym, że doznaje ona dziwnych wizji. 

Znaleźli się jednak tacy, którzy uwierzyli w te wizje. Byli wśród nich także ludzie z otoczenia kapitana, a nawet sam książę Lotaryngii. Z zachowanych dokumentów wynika, że kazał ją wezwać aby uleczyła go, bo hulaszczy tryb życia jaki prowadził zrujnował mu zdrowie. Odpowiedziała, że nie jest uzdrowicielką, a jak chce wyzdrowieć, powinien zmienić swoje życie i modlić się do Boga o pomoc. Nie tego się spodziewał, tym bardziej, że w zamian zażądała od niego przysługi. 

Chciała bowiem, aby jego zięć, znany później jako Dobry Król René walczył u jej boku. W ten sposób nikt jeszcze z księciem do tej pory nie rozmawiał. Musiała jednak wywrzeć na nim i jego otoczeniu niezwykłe wrażenie skoro nie tylko, że ją nie ukarał, ale nie długo potem René bardzo często był widywany w jej towarzystwie.

Po powrocie od księcia kapitan garnizonu zgodził się ją w końcu przyjąć i wysłuchać. Nie wierzył jednak w jej wizje ani w ich nadprzyrodzony charakter i odnosił się do nich wręcz lekceważąco. Wtedy Joanna wyjawiła mu co właśnie głosy mówią do niej. Otóż donoszą one, że właśnie w tej chwili wojska francuskie ponoszą sromotną klęskę pod Orleanem. Kapitan wyśmiał ją. Nie tylko dlatego, że od Orleanu dzieliły ich setki kilometrów, ale dlatego także, że gdyby toczyła się bitwa on pierwszy by o tym wiedział. Poza tym dobrze wiedział, że wojska francuskie, w walce na otwartym polu nie mają szans z wojskami angielskimi, dlatego ich strategia polegała na tym, aby nie wychodzić poza mury obronne miasta. To był dla niego argument potwierdzający, że jego rozmówczyni jest niespełna rozumu. Nie słuchał więc dalej tego co ma do powiedzenia, tylko kazał ją znowu wyrzucić.

Kilka dni później do kapitana dotarła wiadomość, że w chwili, kiedy rozmawiał z Joanną rzeczywiście odbyła się bitwa między wojskami francuskimi a angielskimi. Bitwa ta przeszła do historii jako „bitwa śledziowa”. Niezwykłe było to, że w tych czasach nie było przecież ani radia, ani telewizji, ani nawet telefonów, czy samochodów. Wszelkie wiadomości przekazywano przez posłańców na koniach. Dlatego wieść o bitwie dotarła do kapitana dopiero po kilku dniach. W żaden więc sposób Joanna nie mogła o tej bitwie wtedy się dowiedzieć. 


sobota, 2 sierpnia 2014

św. Joanna d'Arc cz 1

W poprzednich postach mówiłem o ludziach, którzy swoim życiem zaskarbili sobie szczególne łaski u Boga. Autentyczność tej bliskości z Bogiem została potwierdzona przez Kościół, który wyniósł ich do rangi świętych i błogosławionych. Zapoznaliśmy się także z drogami jakimi Bóg prowadził ich przez życie, drogami niejednokrotnie bardzo krętymi i bolesnymi. 

Gdyby jednak dla kogoś były to opowieści niewiarygodne, nieprawdopodobne lub po prostu wymyślone zachęcamy do zapoznania się z dalszą częścią tej opowieści. Jest ona uzupełnieniem poprzednich rozdziałów o świętych, a zarazem jest wprowadzeniem do kolejnego rozdziału, który próbuje odpowiedzieć na pytanie „Czy Bóg istnieje naprawdę”. Będzie to opowieść o chyba najbardziej wyrazistym działaniu Boga poprzez czyny zwykłego człowieka. 

Polecamy ten rozdział także tym, którzy w Boga nie wierzą i „nie mają zamiaru uwierzyć”, ponieważ historia życia naszej bohaterki, świętej Joanny d'Arc jest tak niesamowita, że czyta się ją jak w najlepszym stylu opowieść przygodową. Gwoli jednak prawdy należy zaznaczyć, iż wszystkie zawarte poniżej informacje są jak najbardziej prawdziwe i potwierdzone wielokrotnie niepodwa- żalnymi dowodami i relacjami naocznych świadków, nie tylko sprzymierzeńców, ale także wrogów Joanny d'Arc, a cała podana za chwilę historia należy do jednego z najlepiej udokumentowanych epizodów w dziejach Francji.

Zanim jednak poznamy historię życia Joanny d'Arc musimy najpierw nakreślić ogólną sytuację polityczną w ówczesnej Francji, gdyż historia tego kraju jest ściśle związana z działalnością świętej. Wszystko działo się pod koniec wojny stuletniej, w XV wieku, w której Francja przez blisko sto lat męczyła się z najazdami grabieżczych wojsk angielskich, dla których stała się miejscem pozyskiwania nieograniczonych zasobów żywności i -przede wszystkim- bogactw. 

Rozdrobnione królestwo Francji, w której nawzajem zwalczali się książęta i wielmoże nie miało siły przeciwstawić się dobrze wyszkolonej i zaprawionej w bojach armii brytyjskiej. Niektórzy z książąt uważało się wręcz za lojalnych poddanych Anglików i, poza swoim bezpieczeństwem, niewiele ich obchodziło. 

Ciągłe najazdy wojsk angielskich doprowadziły Francję i jej mieszkańców do nędzy. Śmierć zbierała obfite żniwo nie tylko wśród walczących żołnierzy, ale przede wszystkim wśród zwykłych ludzi. Ich krew niewiele była warta. Każdy kto stanął na drodze Anglików był zabijany.

Poza grabieżami celem Anglii było także umieszczenie na tronie Francji swojego człowieka i w ten sposób politycznie uzależnić kraj od siebie. Francuski następca tronu, Karol VII czuł się niepewnie, gdyż jego matka, królowa Izabela, wyrzekła się go swego czasu jako syna z nieprawego łoża, wykluczając tym samym z rodziny królewskiej i pozbawiając w ten sposób prawa do tronu. Z braku jednak innych, żywych członków królewskiej rodziny, którzy mogliby objąć tron Francji, Karol stał się jednym z pretendentów do niego; w końcu odrobinę tej królewskiej krwi w nim jednak płynęło.

W takim oto momencie w historii Francji pojawiła się Joanna w rodzinie ubogich, bogobojnych wieśniaków, w małej osadzie o nazwie Domréma. Co ciekawe, w okolicy od dawien dawna krążyła przepowiednia, iż z pobliskiego lasu wyłoni się dziewica czyniąca cuda. Proroctwo to przypisywano sławnemu Merlinowi, celtyckiemu czarodziejowi. Jego słowa spełniły się w pełni w osobie przyszłej świętej, ale nie uprzedzajmy faktów.

Joanna d'Arc
św. Joanna d'Arc                               fot. Wikimedia
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Joanna d'Arc, podobnie jak święta Katarzyna ze Sieny, od dzieciństwa doznawała niebiańskich wizji. Po raz pierwszy doświadczyła ich w wieku lat trzynastu w ogrodzie ojca, który przylegał do kościoła. W pewnym momencie ujrzała obok kościoła białe, jaskrawe światło, a ze światła wydobył się donośny, ale nieziemsko piękny męski głos, który przedstawił się jako Archanioł Michał. Powiedział on, że wybrał ją sam Pan Bóg, aby odrodziła królestwo Francji i pomogła królowi Karolowi wstąpić na tron. Zapowiedział też, że przywdzieje zbroję i - kierowana głosem z Nieba - będzie prowadziła wojska francuskie przeciwko angielskim najeźdźcom. 

piątek, 25 lipca 2014

System zabezpieczenia finansowego- Podsumowanie

     Życie uczy nas, że „lepiej nosić, jak się prosić”. Powiedzenie to ma szczególny wymiar w odniesieniu do pieniędzy, gdyż wielokrotnie zapewne doświadczyliśmy konieczność ich nagłego posiadania. Życie niesie ze sobą wiele niespodzianek i to nie zawsze tych miłych, a posiadając taki system zabezpieczenia finansowego wielokrotnie przekonamy się o jego zbawiennej roli w naszym życiu. Nie musi być on oczywiście tak rozbudowany jak ten, który przedstawiliśmy powyżej, ale z pewnością im więcej pieniędzy odłożonych na „czarną godzinę”, tym lepiej. Dadzą nam one większy komfort psychiczny w trudnych czasach, a także pozwolą spokojnie przejść przez te trudy, kiedy w końcu na nas spadną. Jedną z cech mądrego człowieka jest roztropność, a bez wątpienia stworzenie takiej rezerwy finansowej jest czymś bardzo roztropnym. Nie przejadajmy wszystkich naszych bieżących pieniędzy, ale pomyślmy o tym, że kiedyś mogą przyjść do nas bardzo ciężkie czasy. Lepiej się w porę, w okresie względnego dobrobytu, zabezpieczyć i część pieniędzy odłożyć.

                                 < Wstecz    9/9   


wtorek, 22 lipca 2014

Fundusz emerytalny

System zabezpieczenia finansowego cz 8

    Pieniądze na emeryturę zaczynamy zbierać na końcu, wiedząc dobrze, że gdy osiągniemy odpowiedni wiek, pieniądze zgromadzone dotychczas w pozostałych funduszach przejdą do tego funduszu.

    Kiedy uskładaliśmy już pieniądze w odpowiedniej wysokości dla naszych poprzednich funduszy, możemy teraz kolejne środki zacząć inwestować w bardziej opłacalne, długoterminowe inwestycje. Są one bardziej ryzykowne, z możliwością nawet straty, ale mogące także dać wielokrotnie większe zyski od lokat i obligacji. W naszym mało zaangażowanym przypadku ograniczymy się do funduszy inwestycyjnych. Jest to dla nas rozwiązanie optymalne, dające odpowiednie zyski przy niewielkiej wiedzy i zaangażowaniu z naszej strony. W funduszach tych naszymi pieniędzmi zajmują się pracownicy, którzy na co dzień zajmują się rynkami finansowymi i giełdą, mają wiedzę i doświadczenie. 

    Gdybyśmy chcieli samodzielnie grać na giełdzie, musielibyśmy poświęcić na to dużo czasu bez gwarancji, że nasze decyzje okażą się korzystne. Poza tym inwestowanie w giełdę dwa, trzy tysiące złotych nie jest zbyt trafione, ponieważ rachunek maklerski kosztuje rocznie około 50 zł, za który musimy zapłacić bez względu na to, czy sami cokolwiek w danym roku zarobiliśmy. Fundusze inwestycyjne są więc dla nas idealnym rozwiązaniem.

     W tabeli poniżej znajdziemy podstawowe informacje na temat funduszy, które dzielą się na kilka typów uzależnionych od sposobu inwestowania, oraz ponoszonym w związku z tym ryzykiem. Najbezpieczniejsze fundusze to fundusze obligacji inwe-stujące głównie w różnego rodzaju obligacje państwowe i firmowe, ale dające stosunkowo małe zyski. Wraz ze wzrostem ryzyka kolejne fundusze coraz mniej inwestują w obligacje, a coraz więcej w akcje przedsiębiorstw. Najwyższym więc ryzykiem obarczone są fundusze akcyjne, które inwestują nawet prawie wszystkie swoje aktywa w akcje. 

piątek, 18 lipca 2014

Fundusz ubezpieczeniowo-kredytowy

System zabezpieczenia finansowego cz 7

    W funduszu tym przyjęliśmy strategię, że w połączeniu z Funduszem Pracy da nam wystarczające zabezpieczenie na wypadek nieszczęśliwego zdarzenia. Możemy więc zrezygnować z towarzystwa ubezpieczeniowego na rzecz samodzielnego oszczędzania. Nadal, jak co miesiąc będziemy płacić składki, tylko że teraz pieniądze te inwestujemy samodzielnie w ramach tego funduszu. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że w przypadku „bezawaryjnego” życia, pieniądze te trafią później do naszego systemu emerytalnego zasilając znacznie naszą przyszłą emeryturę.


     W założeniach inwestycyjnych fundusz ten jest bardzo podobny do poprzedniego. Nie należy jednak ograniczać się tylko do jednego z nich. Może bowiem zdarzyć się w naszym życiu taka sytuacja, że w jednym czasie utracimy zarówno pracę jak i zdrowie, lub będziemy musieli pochować kogoś, na przykład współmałżonka. Będziemy więc potrzebować pieniędzy z obu tych funduszy. Z uwagi na to, że nieszczęśliwe wypadki są tak samo trudne do przewidzenia jak utrata pracy, zatem i w tym funduszu nie możemy skorzystać z bardziej opłacalnych inwestycji długoterminowych. 

    Strategia inwestycyjna będzie więc podobna do strategi przyjętej w Funduszu Pracy, czyli lokaty i obligacje. Różnica będzie jednak taka, iż mając już ze dwa tysiące złotych zainwestowanych w lokatach w obu funduszach, warto później więcej pieniędzy przeznaczać na wyżej oprocentowane obligacje, a w późniejszym czasie, przy większym kapitale (powyżej 5000 zł) niewielką część przeznaczyć na fundusze inwestycyjne. Będziemy o nich mówili w przypadku Funduszu Emerytalnego.

wtorek, 15 lipca 2014

Obligacje skarbowe

System zabezpieczenia finansowego cz 6


     Obligacje skarbowe, zwane także obligacjami Skarbu Państwa, należą do najbezpieczniejszej formy oszczędzania, gdyż pieniądze niejako „pożyczamy” naszemu Państwu. Ono też gwarantuje nam ich zwrot wraz z odsetkami. Czasami, choć bardzo rzadko, bank może zbankrutować, ale żeby całe państwo zbankrutowało to już są przypadki bardzo sporadyczne i Polsce raczej nie grozi to na przestrzeni przynajmniej kilku lat. Przy bankructwie banku (mówimy tutaj o prawdziwych bankach, a nie parabankach) nie tracimy jednak swoich pieniędzy, gdyż zwróci je nam Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

     Przy dłuższej perspektywie oszczędzania, powyżej roku obligacje są bardziej korzystne od lokat i zazwyczaj zyski z tej inwestycji definiuje się jako poziom inflacji plus do tego jeszcze określona marża uzależniona od typu obligacji. Mamy więc pewność, że bez względu na wahania inflacji w międzyczasie my zawsze zarobimy kilka procent powyżej inflacji, chociaż podatek Belki nieco nam te zyski uszczupli. 

    Jeżeli mamy w swoim systemie zgromadzone środki na poziomie powyżej tysiąca złotych, a nasza sytuacja zawodowa jest stabilna warto więc kolejne środki lokować w obligacje, bo zazwyczaj dadzą one około 50% więcej zysków niż lokaty. Zaletą obligacji jest także to, iż jedna obligacja kosztuje tylko 100 złotych, więc możemy szybko nasze pieniądze zainwestować, aby już zarabiały. Nie ma też problemu z wcześniejszym wycofaniem się z inwestycji, a straty wynikłe z tego tytułu są -jak już mówiliśmy- niezbyt duże. Małym minusem jest tylko fakt, że w takim przypadku zwrot pieniędzy otrzymamy dopiero po tygodniu, bo tyle trwa procedura.

     Wbrew pozorom inwestowanie w obligacje jest równie proste jak zakładanie lokaty w banku. W naszym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z usług banku PKO BP, gdyż jest on oficjalnym dystrybutorem obligacji skarbowych, a lista jego placówek w Polsce jest największa, więc pewnie i w naszym mieście znajduje się jego filia. W banku należy zwrócić się do pracownika obsługi klienta, który wszystkim już się zajmie.

    Na zakończenie warto jeszcze przedstawić rodzaje obligacji. Otóż, obligacje podobnie jak lokaty mają różne terminy inwestycji. Mamy więc obligacje 2-letnie, 3-letnie, 4-letnie i 10-letnie. Im dłuższy okres, tym większe zyski obligacje gwarantują. Dla nas najlepszym rozwiązaniem będą obligacje 2-letnie i 10-letnie. Pozostałe rodzaje notowane są na giełdzie i podczas wcześniejszego wykupu cena uzależniona jest od aktualnego popytu, może więc być niższa od rzeczywistej wartości. 

piątek, 11 lipca 2014

Lokaty bankowe

System zabezpieczenia finansowego cz 5

      Lokaty bankowe są bardzo prostą metodą oszczędzania i jedną z najbezpieczniejszych. Łatwo je otworzyć i zamknąć. Wystarczy pójść do banku, niekoniecznie do tego, w którym mamy konto i w okienku załatwić formalności. Jeżeli w swoim banku posiadamy dostęp do konta przez internet, to w ten sposób możemy nie ruszając się z domu, za pomocą internetu zrobić to sami poprzez automat.  

    Zazwyczaj oprocentowanie lokat jest niskie, do tego trzeba jeszcze od uzyskanych odsetek zapłacić 19% podatku, tzw. podatku Belki, co w efekcie daje „czysty zysk” na poziomie inflacji, a często -zwłaszcza w dużych, znanych bankach- poniżej inflacji. Niestety, w inwestowaniu krótkoterminowym trudno znaleźć coś lepszego. Jeżeli chodzi o podatek to niczym nie musimy się martwić. Wszystkim zajmie się bank, a my otrzymamy pieniądze już po odliczeniu podatku, który bank automatycznie przekazuje Urzędowi Skarbowemu.

     Decydując się na założenie lokat, nie umieszczajmy wszystkich pieniędzy na jednej lokacie. Ponieważ od strony finansowej nie ma to znaczenia na ilu lokatach będą pieniądze, lepiej więc podzielić je na kwoty odpowiadające naszemu wcześniej określonemu miesięcznemu utrzymaniu. Dzięki temu w razie potrzeby wycofamy tylko jedną lokatę z której uzyskamy akurat tyle pieniędzy, ile w danym miesiącu potrzebujemy. Reszta pieniędzy będzie dalej przez ten miesiąc zarabiała. 

    Nie warto także zakładać długoterminowej lokaty. Najlepiej część lokat założyć na dwa, trzy miesiące, a drugą część na trzy, cztery miesiące. Gdybyśmy wszystkie lokaty założyli na przykład na dwa miesiące, wtedy musielibyśmy w niesprzyjających okolicznościach przedterminowo zamykać jedną z nich w poło-wie okresu, bo lokata będzie zakańczać się co dwa miesiące. Tylko wtedy otrzymamy pełne odsetki. Takie więc sprzężenie lokat dwu- i trzymiesięcznych daje nam pewność, że nie będziemy musieli tracić odsetek z powodu wcześniejszej likwidacji lokaty.
     Z uwagi na to, że nie wiemy kiedy te pieniądze będą nam potrzebne, dlatego też otwórzmy lokaty samoodnawiające się. Po upływie terminu na jaki była lokata założona, odsetki automatycznie dopisywane są do kwoty właściwej i bez naszego zaangażowania zostanie samoistnie utworzona kolejna lokata na tych samych warunkach co poprzednio. Teraz jednak zarabia już nie tylko kwota jaką zainwestowaliśmy na samym początku, ale także i odsetki od tej kwoty, zatem po kolejnym zakończonym okresie otrzymamy już wyższe odsetki niż poprzednio. Lokatę taką zamykamy tak samo jak każdą inną. Musimy tylko zorientować się w jakim dniu lokata kończy swój okres. Łatwo to sprawdzić pamiętając dzień otwarcia pierwszej lokaty. W przypadku wcześniejszego terminu bank pobierze połowę odsetek tylko z tego ostatniego okresu. Nie bójmy się więc, że będzie to połowa tych wszystkich dotychczasowych odsetek. Tamte odsetki zostały doliczone do kwoty właściwej i nie są już traktowane jako odsetki.

     Poza niskim oprocentowaniem, drugim dużym minusem lokat jest fakt, iż banki często wymagają większej kwoty aby taką lokatę otworzyć. Standardem jest 300-500 złotych, sporadycznie 100 złotych, ale czasem są to kwoty nawet 1000 złotowe.

                                           < Wstecz    5/9   Dalej >






Ciekawe artykuły:


    Zapoznaj się z innymi utworami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

wtorek, 8 lipca 2014

Fundusz Pracy

System zabezpieczenia finansowego cz 4 

     To kolejny fundusz jaki będziemy wypełniać kapitałem. Ponieważ potrzeba do niego większej sumy, więc budując nasz system zabezpieczenia finansowego zatrzymamy się przy nim na wiele lat. W związku z tym dotychczasowe pieniądze zgromadzone w nim będziemy traktowali -w razie potrzeby- także jako fundusz ubezpieczeniowo-kredytowy.


     Ideą przewodnią tego funduszu jest fakt, iż w naszych czasach nie mamy żadnej gwarancji, że za rok, czy nawet za pół roku będziemy jeszcze pracowali. Często też wiadomość ta przychodzi na nas nagle jak grom z jasnego nieba. Dobrze wtedy mieć taki bufor, w postaci odłożonych pieniędzy, aby w trakcie szukania nowej pracy mieć z czego żyć. 

    Należy pamiętać, że nie zawsze będziemy mieli zapewniony zasiłek dla bezrobotnych zwłaszcza, gdy pracowaliśmy na umowę śmieciową lub na czarno, a często w niektórych regionach Polski jest on przyznawany tylko na pół roku. Założenie sobie takiego celowego funduszu na wypadek utraty pracy jest więc z naszej strony bardzo roztropne i jak to się mówi: „lepiej mieć w potrzebie, niż nie mieć”. Warto więc nieco pieniędzy odłożyć sobie na ten cel, bo prędzej czy później przydadzą się one nam, jak nie w tym celu, to innym.


     Jak wielki powinien to być fundusz? To zależy od człowieka. Ja przyjąłem za wyznacznik nie ilość zgromadzonych pieniędzy, ale ilość miesięcy jakie mogę przeżyć bez zadłużania się dzięki tym pieniądzom. Ponieważ jestem człowiekiem mało aktywnym, więc potrzebuję większego buforu zanim ruszę się szukać nowej pracy. W moim przypadku za taki minimalny, bezpieczny okres przyjąłem sześć miesięcy. Ktoś bardziej operatywny, w regionie, gdzie nie trudno o pracę może wyznaczyć sobie mniejszy okres. Na tej podstawie określamy teraz ile potrzebujemy na to odłożyć pieniędzy. Najpierw zastanawiamy się, za jaką kwotę damy radę wyżyć przez cały miesiąc, a następnie mnożymy ją przez ilość miesięcy jakie chcemy mieć zabezpieczone po utracie pracy.

piątek, 4 lipca 2014

Fundusz „Na czarną godzinę”

System zabezpieczenia finansowego cz 3


     W naszym systemie zabezpieczenia finansowego jest to najprostszy fundusz, który nie wymaga z naszej strony większego zaangażowania. Przejmuje on rolę dotychczasowej metody odkładania „do skarpety”, bez żadnej inwestycji.

     Bywają takie przypadki w życiu codziennym, że czasem nagle w danym dniu potrzebujemy pieniędzy i nie możemy czekać na wycofanie ich z danej inwestycji, kiedy w niektórych przypadkach trzeba czekać od trzech do siedmiu dni. Trzeba też liczyć się wtedy z utratą części odsetek spowodowaną przedterminową rezygnacją z inwestycji. 

    Dobrze w związku z tym mieć kilkaset złotych w gotówce, w domu lub na koncie tak, aby dostęp do nich był natychmiastowy. Możemy wtedy wykorzystać je w każdej chwili, kiedy zabraknie nam pieniędzy na przykład na lekarstwa, gdy poważnie zachorujemy lub nadarzy się wyjątkowa okazja kupna czegoś po okazyjnej cenie. Zazwyczaj do tego celu wystarczy nam 200-300 złotych. Odkładanie większej kwoty w tym funduszu nie ma sensu, ponieważ w przypadku potrzeby większej gotówki skorzystamy z funduszu ubezpieczeniowo-kredytowego.

wtorek, 1 lipca 2014

System zabezpieczenia finansowego cz 2

Główne założenia



     Układając system rezerwy finansowej warto zastanowić się nad jego ogólnym kształtem, jak bardzo chcemy się finansowo zabezpieczyć. Od tego zależeć będzie wysokość kapitału jaki musimy zebrać i zainwestować. Tutaj mamy dwie metody. W pierwszej, z góry przyjmujemy jaką kwotę chcemy mieć odłożoną na niespodziewane wydatki i w miarę możliwości tyle odkładamy. 

    Druga metoda podobna jest do systematycznego oszczędzania. Co miesiąc odkładamy określoną ilość pieniędzy lub tyle, ile jesteśmy w stanie w danym miesiącu odłożyć i w miarę możliwości od razu je inwestujemy. Inwestujemy nie tylko po to, aby od razu zarabiały, ale także po to, aby pozbyć się pieniędzy z domu, żeby nas nie kusiło na inne cele. Z tego co wiem niektórzy właśnie z tym mają duży problem. Kiedy pieniądze są zainwestowane, są jakby w zamknięciu. Traktujemy je wtedy tak, jakby ich nie było.


     Poza ogólnym celem, możemy włączyć do naszego systemu bardziej konkretne, celowe działy zabezpieczające nas na przykład przed utratą pracy lub niską emeryturą. W zależności od naszej kondycji zdrowotnej, oraz -przede wszystkim- od ryzyka, jakie jesteśmy gotowi ponieść, możemy także zrezygnować z prywatnego ubezpieczenia, a składki odkładać dodatkowo do naszego systemu rezerwy finansowej. Trzeba tutaj jednak uprzedzić, że decyzja taka obarczona jest dużym ryzykiem, gdyż w przypadku jakiegoś zdarzenia objętego ubezpieczeniem moglibyśmy otrzymać nawet 8-10 tysięcy złotych odszkodowania. 

   Odłożenie takiej kwoty samemu, w ramach równoważnej składki, czyli 30-50 złotych miesięcznie, wymaga wielu lat odkładania i inwestowania. Z drugiej strony, jeżeli cieszymy się doskonałym zdrowiem, często bywa tak, że składki płacimy wiele lat ani razu nie korzystając z ubezpieczenia. Po naszej śmierci lub w przypadku zrezygnowania z dalszej współpracy składki te przepadają. W naszym własnym systemie nic nie przepada. Po naszej śmierci zgromadzone pieniądze otrzymają nasi spadkobiercy, dzieci lub współmałżonek. Nie polecamy rezygnowania z prywatnego ubezpieczenia w następujących przypadkach:

Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki