Zadane pytanie:
Co Pan sądzi o wiedzy z księgi Zohar i ogólnie o kabałę? Czy ta wiedza przybliża nas do Boga? Czy Pana zdaniem jest to wartościowa wiedza? Teraz zaczynam studiować kabałę, która jest jakby nie patrzeć mocno związana z chrześcijaństwem i w której zasada jest miłość do drugiego człowieka. Droga kościelna pełna przepychu, zabobonów, hipokryzji, pedofilii, malwersacji a wcześniej morderstw, tortur i krucjat jakoś do mnie nie przemawia. Czy w ogóle w takiej instytucji może być Bóg? Kiedyś wierzyłem w te baśni o piekle i niebie i w rytuały kościelne, lecz nie dawało mi to żadnych odczuć duchowych, a nawet z punktu mojego serca czułem, że to nie prawdziwa droga i jest ona jedynie zewnętrzna. Pismo Święte przeczytałem dwa razy. Wystarczy je czytać ze zrozumieniem, żeby zrozumieć, że pisały to prymitywne umysły, a nie sam Bóg. Jest w nim wiele niejasności, dopisków setek edytorów, rzekomych objawień, sytuacji, które nie mogły mieć miejsca, sprzeczności z historią itd. Uważam, że jest tam 40% prawdy, która bardzo trudno wyłuskać z tak trudnego i zagmatwanego tekstu. Myślę, że wiele historii o Jezusie jest tam prawdziwych, lecz i tu edytorzy musieli wcisnąć swoje fantazje. Myślę, że gdy Jezus mówił o budowie świątyni, to nie chodziło mu o kościoły kapiące od złota, w których nauczają panowie w powłóczystych szatach w złotych czapkach, którzy lubią pierwsze miejsca na ucztach, lecz o świątynię swojego serca. Poza tym uważam, że jeśli pismo święte byłoby naprawdę święte, to w pierwszej kolejności przestrzegaliby go ludzie, którzy je głoszą, a tak nie jest (czyżby nie bali się piekła?).
Odpowiedź:
Jedyna wartościowa wiedza dla mnie w tej chwili to Pan Bóg, Biblia, pisma świętych i przekazy z Nieba (uznane przez Kościół). Miałem to szczęście, że udało mi się zbliżyć do Pana Boga i zasmakować w Nim. W tej chwili wszystko to, co nie jest Bogiem, nie jest dla mnie interesujące. Jeśli chodzi o gnozę czy kabałę, z mojego punktu widzenia, jest człowiekowi niepotrzebne i szkodliwe. Bliskość z Bogiem jest tak wspaniała, że zajmowanie się kabałą czy dociekaniem ukrytej Prawdy, jest działaniem przeciwko sobie. Zresztą Bóg nie lubi, jak człowiek próbuje posiąść wiedzę dla niego ukrytą; lubi dusze proste, tylko Jemu oddane (tzw. dziecięctwo duchowe). Uważam, że nie jest to wartościowa wiedza. O wiele lepiej człowiek zrobi, jak poświęci ten czas na realne zbliżanie się do Pana Boga: najpierw mentalne, potem emocjonalne, a potem duchowe. Po ożywieniu swojej wiary w naszym życiu pojawią się takie barwy, że nic nie jest się w stanie z tym równać.












