wtorek, 4 lipca 2023

Terminologia (nie)elektryczna klientów

<

Będąc na wakacjach za granicą, najlepiej widzimy, jak niemożność werbalnej komunikacji wpływa negatywnie na relacje między nami i obywatelami kraju, w którym się znajdujemy. Brak wspólnego języka powoduje niezrozumienie a czasem wręcz konflikty płynące z błędnego zrozumienia nas. Nie inaczej jest na zleceniu w pracy elektryka.

terminologia w elektryce

Wydawać by się mogło, że Polak z Polakiem zawsze się dogada. W pracy elektryka nie jest to jednak prawda. Nieznajomość terminologii elektrycznej używanej przez klienta, który zazwyczaj nie jest zawodowym elektrykiem, sprawia, że czasem trudno jest nam zrozumieć, o co w zasadzie klientowi chodzi.

Nie rozpatrujemy w tym miejscu zmiany nomenklatury słownej, która stare pojęcia elektryczne takie jak „zero” czy „uziemienie” zastąpiła nowymi: „neutralny”, „ochronny”. Stare pojęcia są tak mocno zakorzenione w świadomości społecznej, że minie kilka pokoleń, zanim znikną z powszechnego użycia.

Dobrym przykładem i studium przypadku są pojęcia związane z zapalaniem i gaszeniem światła. No właśnie... Czy światło w lampie można zapalić? Czy można je zgasić? Nie. Można je tylko włączyć lub wyłączyć (za pomocą włącznika, stąd jego nazwa). Dawniej rzeczywiście, aby rozświetlić pomieszczenie, należało coś zapalić: z początku ognisko lub łuczywo, potem lampkę oliwną, lampę naftową lub gazową. W każdej z tych lamp knot należało rzeczywiście zapalić. Kiedy już nie potrzebowaliśmy światła, należało płomień wydobywający się z tego knota fizycznie zgasić. Potem nastała era elektryczności i żarówek (lamp) zasilanych prądem. Od tej pory światło się włączało pstryczkiem (włącznikiem). Trudno jednak było ludziom mentalnie się przestawić i w dalszym ciągu mówili „zapal” lub „zgaś” światło. I spójrzcie teraz na to, co się stało. Od tego czasu minęło 150 lat, a nadal połowa Polaków tak mówi. Druga połowa mówi już po „normalnemu”: „włącz” lub „wyłącz” światło.

Szanowny Czytelnik, czytając tę książkę, zapewne zauważył, że i ja – choć jestem zawodowym elektrykiem – także używam starej terminologii, pisząc za każdym razem „zero” zamiast „neutralny” i „uziemienie” zamiast „ochronny”. Nie wynika to bynajmniej z mojego niedouczenia lub ignorancji. Ta niechęć świadomości do używania nowej terminologii jest tak duża, że w połączeniu z wieloletnim przyzwyczajeniem nawet pisząc tę książkę, nie jestem w stanie się przełamać. Ale to tak na marginesie.

Niniejszy rozdział dotyka problemu głębiej, bo wchodzi w różną mentalność i rozumienie klienta, który używa czasem pojęć zupełnie nam niezrozumiałych. Najbardziej chyba powszechnym i sprawiającym największe niezrozumienie jest pojęcie „światło” w znaczeniu „prąd”. Jest to domena przeważnie kobiet. Kiedy taka osoba wzywa mnie, mówiąc, że nie ma światła, okazuje się, że chodzi o niedziałające gniazdko. Prąd tak mocno kojarzy się niektórym osobom ze świecącą się lampą (światłem), że stanowi dla nich synonim prądu. Kiedy więc – widząc brak prądu w gniazdkach – pytam: „a światło jest?”, taka osoba odpowiada zdziwiona: „no nie, nie ma światła (!) w kontakcie”. Kiedy już uda się nam znaleźć wspólny język, to osoba odpowiada: „lampy świecą”. Warto o tym pomieszaniu znaczeń pamiętać, bo są one na tyle częste, że na pewno spotkamy się z nimi nie raz.

Zobaczmy jeszcze, z jakimi innymi pojęciami możemy się spotkać i co one dla klienta oznaczają...

Faza/zero

Niektóre osoby, zwłaszcza starsze zamiast pojęć „faza”, „zero” używają pojęć „plus”, „minus” zaczerpniętych z elektroniki. Plus to faza, a minus (masa) to zero (potencjał zerowy, czyli „masa” dobrze znana z elektroniki). Niektórzy idą mentalnie dalej, zastępując „minus” nie tylko słowem „masa”, ale wręcz „ziemia”. Bierze się to oczywiście z charakteru przewodu neutralnego (lub przewodu PEN), który ma potencjał ziemi, czyli zerowy – stąd dawna nazwa „zero”.

Z trudniejszą genezą spotkamy się w przypadku przewodu „gorącego” (hot) i „zimnego” także będącymi synonimami fazy i zera. Widać to dobrze w kolorach żył: plus to kolor czerwony (czerwony jak ogień, a więc gorący), minus to kolor czarny (czarny jak ziemia).

Podsumowując powyższe informacje, przewód roboczy, zwany dawniej „fazą”, to coś dynamicznego (plus, gorący), w przeciwieństwie do przewodu neutralnego, czyli takiego, który jest elektrycznie statyczny, niemający w sobie aktywnego potencjału (czyli zero, minus, masa, ziemia czy zimny). Czasem możemy spotkać się z łączeniem pojęcia uziemienia (przewód ochronny) z masą, bo wiele mają ze sobą wspólnego, jak choćby podłączenie potencjału (zera, minusa) do obudowy – w elektryce poprzez bolec gniazdka, a w elektronice poprzez przykręcenie obudowy do ścieżki z minusem zasilania.

 

Wyłącznik nadprądowy

Wiele osób, nawet parających się elektryką jest zdziwiona, dowiadując się, że bezpiecznik automatyczny zwany popularnie korkiem, oficjalnie nie nazywa się bezpiecznikiem, tylko wyłącznikiem (wyłącznik nadprądowy). Bezpiecznikiem jest nazywane zabezpieczenie jednorazowe, czyli np. bezpiecznik topikowy. Jeśli wykręcimy go i wkręcimy jego wersję automatyczną (stąd nazwa „automat”), to już będzie wyłącznik nadprądowy. Podobnie jest z popularnym „esem”, czyli wyłącznikiem nadprądowym montażowym. Określenie „automat” i „korek” występują dosyć powszechnie.

Pozostając jeszcze chwilę przy bezpiecznikach topikowych, śruba stykowa w gnieździe bezpiecznikowym nazywa się popularnie „oczkiem”, a listwa mostkująca do esów to popularny „grzebień” – nietrudno zrozumieć skąd akurat takie nazwy patrząc na to, jak wyglądają.

 

Łączniki elektryczne

Czasem możemy spotkać się z różnymi pojęciami łączników zwanych dawniej wyłącznikami. Największe problemy pojęciowe stwarza słowo „kontakt”, które dla jednych klientów może oznaczać gniazdko, a dla drugich łącznik, czyli dawny wyłącznik światła.

Sterownik programowalny

Sterowniki programowalne przez większość klientów nazywane są „zegarami”, bo w ich świadomości taką właśnie pełnią funkcję: odmierzają czas, włączając lub wyłączając ogrzewanie o określonej godzinie.

 

Transformator

Transformator w języku potocznym osób zajmujących się techniką nazywany jest w skrócie „trafo”. Jako że transformator zawiera dużo uzwojeń wykonanych drutem miedzianym, stąd też dla osób nietechnicznych czasem jest nazywany „miedzią” (na zasadzie „opisuję to, co widzę”).

 

Puszka łączeniowa

Spotkałem się z pojęciem „rozetka” na określenie samej puszki łączeniowej lub kostki zaciskowej zespolonej, którą się kiedyś w środku montowało. Te starsze typy, okrągłe dały właśnie taką nazwę.

 
puszka łączeniowa

Popularna rozetka

Artykuł pochodzi z mojej książki pt. "Porady praktyczne dla początkującego elektryka". Zapraszam na Stronę książki.

poradnik dla elektryka






Ciekawe artykuły:
    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Porady praktyczne w pracy ze starą instalacją elektryczną

<  
W praktyce elektryka dosyć często można się spotkać ze starą, aluminiową (albo stalową) instalacją. To ona także w tej chwili jest najbardziej awaryjna – z jednej strony z uwagi na wiek, a z drugiej ze względu na większe zapotrzebowanie na moc, zwłaszcza w łazience i w kuchni.

jak naprawić starą elektrykę

Zdarzają się nieświadomi, nierozumni klienci, którzy unowocześniają i wzbogacają swój sprzęt AGD o nowe urządzenia, w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego, że ich stara instalacja nie jest przystosowana do takiej mocy. Dobrym przykładem jest piekarnik do zabudowy, który może pobierać nawet 3000 watów. To o wiele za dużo jak na instalację aluminiową, która zazwyczaj ma 40-50 lat.

Innym takim destrukcyjnym sprzętem AGD dla starej instalacji jest pralka automatyczna. Z moich doświadczeń związanych ze zgłoszeniami awaryjnymi wynika, że to właśnie pralka najbardziej wykańcza starą instalację – nie tylko jej grzałka 2000 W, ale także silnik, którego praca ma charakter nieliniowy. Poniżej przedstawiamy kilka porad praktycznych związanych z pracą w starych instalacjach.

wtorek, 6 czerwca 2023

Skąd się bierze depresja i jak z nią walczyć

Depresja jako jednostka chorobowa, z jej wpływem na funkcjonowanie psychiki i zachowanie człowieka została już dawno poprawnie opisana. Można jednak odnieść wrażenie, iż medycyna stosowana (głównie interna i psychiatria) nie podchodzą właściwie do sposobu leczenia tej choroby. Obie te nauki kładą duży nacisk na leczenie farmakologiczne, upatrując w nim panaceum na wszelkie problemy zdrowotne i życiowe pacjenta. Myślą, że tabletki wszystko załatwią. Tak jednak nie jest. Po pewnym czasie choroba odzywa się ponownie, a całe leczenie rozpoczyna się od nowa.

skąd się bierze depresja

Redukcjonizm mentalny lekarzy, o którym wspomnieliśmy powyżej, wynika nie tylko z niedostatecznej edukacji, niemożności poświęcenia pacjentowi odpowiedniej ilości czasu, ale także wynika z naukowego rozbicia natury ludzkiej na trzy osobne, nieoddziałujące ze sobą sfery: fizycznej, psychicznej i duchowej. Nie jest to właściwe podejście, gdyż w rzeczywistości wszystkie te trzy sfery w sposób istotny wpływają wzajemnie na siebie.

Rozpatrując człowieka jako całość psycho-fizyczno-duchową, otwierają się nam oczy na to, co do tej pory robiliśmy źle w walce z depresją, ale także – dzięki temu – otwierają się przed nami możliwości dla innego podejścia do pacjenta i sposobów pomocy w jego chorobie.

Niniejszy artykuł piszę nie jako uczony lekarz, ale jako praktyk, ktoś, kto zna depresję z bezpośredniego jej obcowania, wzbogacony o wiedzę psychologiczną i duchową, co – jak wykażemy dalej – ma istotne znaczenie.

Podchodząc do problemu depresji lub stanów depresyjnych w naszym życiu musimy zrozumieć źródło jej pochodzenia. Wydaje się, iż uczona medycyna, w swojej terapeutycznej praktyce, w ogóle tego nie różnicuje. Dla niej odpowiedź zawsze jest ta sama: tabletki. Nie jest to właściwe podejście, a bynajmniej nie jest wystarczające.

Aby skutecznie poradzić sobie z depresją, musimy w pierwszej kolejności rozpoznać, z czego się ona bierze, albowiem od tego zależeć będzie nasze działanie. Nie używam tu słowa „leczenie”, gdyż jest ono zbyt redukcjonistyczne, sugeruje bowiem, iż wystarczy „położyć się do łóżka, wziąć tabletki, wygrzać się i choroba minie”. Z depresją tak się nie da. Jak przekonamy się za chwilę, zamiast leczenia, potrzebować będziemy działania, aby wspomóc farmakologię przygotowaniem odpowiedniego gruntu.

Przedstawiamy zatem poniżej źródła, z jakich depresja może w nas wyrastać, oraz metody walki z daną odmianą depresji.


Źródła i metody walki z depresją

 

1. Zła biochemia mózgu

To źródło depresji występuje w człowieku bardzo często. Zaburzenie prawidłowej pracy biochemicznej mózgu sprawia, iż psychika, którą on wytwarza i obsługuje, będzie funkcjonowała w sposób zniekształcony, tworząc stany depresyjne.

Cechą charakterystyczną depresji wypływającej z tego źródła jest to, iż stany depresyjne pojawiają się niezależnie od naszej sytuacji życiowej. Chociaż w naszym życiu nie dzieje się nic złego, mamy dobrą pracę, zdrowie, kochającą rodzinę itd., odczuwamy stan depresyjny: nic nas nie cieszy i wszystko widzimy w czarnych kolorach. Obraz rzeczywistości, jaki dociera do naszej świadomości, zostaje zniekształcony przez źle pracującą psychikę, a odpowiedzialna za to jest zła praca mózgu. W tym ujęciu rzeczywiście mamy do czynienia z depresją, jako chorobą. Tak jak wątroba, nerki czy serce mogą źle działać i powodować różne choroby, tak też i mózg w swojej złej pracy może wytwarzać różne choroby (psychiczne), np. depresję.

Sposób radzenia sobie z tego typu depresją jest oczywisty. Musimy przywrócić prawidłowe funkcjonowanie mózgu na poziomie jego biochemicznej aktywności. W tym przypadku bez wsparcia farmakologicznego się nie obejdzie. Tutaj bowiem rzeczywiście mamy do czynienia z chorobą – chorobą mózgu, a dokładnie z jego emanacją, jaką jest psychika. W pozostałych typach depresji, o których za chwilę wspomnimy, możemy mówić nie o chorobie, lecz o zaburzeniu, bo stan depresyjny pojawił się w odpowiedzi na coś zewnętrznego, niezwiązanego z samą pracą mózgu.

Na koniec opisywania tego źródła zaznaczymy tylko, iż oprócz leczenia farmakologicznego przydatne będą także różne inne metody i techniki wspomagające walkę z depresją. Dokładniej piszemy o nich w kolejnych rozdziałach.


2. Depresja jako efekt uboczny leczenia farmakologicznego

To źródło depresji związane jest z poprzednim tematem, choć jest przeciwstawne tamtemu. W poprzednim przypadku depresja była wynikiem złej pracy biochemicznej mózgu, w tym – depresja pojawia się wskutek oddziaływania na pracę biochemiczną mózgu różnych substancji chemicznych pochodzących z przyjmowania niektórych leków. Są bowiem takie leki, których efektem ubocznym jest pojawienie się stanów depresyjnych. W sposób bezpośredni zaburzają równowagę biochemiczną mózgu, wskutek czego pojawia się depresja. 

I w tym przypadku metoda poradzenia sobie z depresją wydaje się oczywista: należy zmienić leki (jeśli jest to możliwe). Musi być jednak spełniony warunek zasadniczy w postaci wiedzy, który lek wykazuje taki efekt uboczny. Chociażby z tego powodu warto zawsze przeczytać ulotkę leku, którego mamy zażywać. Oto niektóre grupy leków, które w swoim działaniu ubocznym mogą wywoływać depresję:

– hormonalne pigułki antykoncepcyjne (np. Logest)

– leki na nadciśnienie (np. Iporel)

– leki zobojętniające kwas żołądkowy (np. Nolpaza)

– niektóre leki przeciwbólowe.

 

3. Infekcja psychiki wywołująca depresję

O infekcji psychiki pisaliśmy w książce pt. „Jak zmienić swoje życie. Poradnik Praktyka”. Wykazywaliśmy w niej, że nasze oczekiwania, marzenia, wyobrażenia itp. wpływają znacząco na jakość naszego życia. Dlaczego jeden będzie się cieszył w upalne lato z pół szklanki zimnej wody, a drugi w tej samej sytuacji będzie niezadowolony, że to tylko pół szklanki? Przecież dla obu rzeczywistość jest ta sama. Dokładnie te same warunki. Skąd zatem ta odmienność reakcji? Właśnie z naszej życiowej postawy, mentalności, podejścia do życia, życiowych doświadczeń, z wielu różnych rzeczy, dobrych albo złych. Stan depresyjny pojawi się jako odpowiedź psychiki, kiedy nasze życie zbyt rozmija się z naszymi oczekiwaniami, wyobrażeniami. Zaczyna nas to męczyć, denerwować, frustrować, czego efektem w dalszej konsekwencji może być depresja.

Jednym z lepszych przykładów depresji wypływającej z tego źródła są stany depresyjne po utracie osoby bliskiej, kiedy ta osoba odeszła od nas. Wydaje się nam, że świat nagle się zawalił. To nie jest prawda, że bez tej osoby nie możemy żyć albo że nie możemy być szczęśliwi. Możemy być. Każdy z nas kochał kiedyś osoby, bez których teraz może normalnie żyć i być bez problemu szczęśliwy. Wtedy jednak wydawało się to być niemożliwe, a niektórzy wręcz chcieli sobie z tego powodu odebrać życie. Chcieli sobie odebrać życie dla osoby, która w tej chwili niewiele już dla nich znaczy. To jest właśnie infekcja psychiki.

Poprzez niewłaściwe myślenie, podejście do ludzi i życia, sami siebie wpychamy w objęcia depresji i sami siebie unieszczęśliwiamy. Jak to wykazywaliśmy we wspomnianej wyżej książce, wystarczy tylko zmienić swoje myślenie, nastawienie, oczekiwanie, a jakość naszego życia zaraz wzrośnie. W tym ujęciu leczenie naszej depresji tylko tabletkami zawsze będzie na dłuższą metę bezskuteczne, gdyż „wyleczeni” zaraz przecież wpadamy w te same infekcje myślenia, co poprzednio. Nic dziwnego, że po jakimś czasie stany depresyjne powracają.

 

4. Zdarzenia życiowe przyczyną depresji

Zdarzenia życiowe takie jak śmierć małżonka, rozwód, utrata pracy, utrata dobytku, choroba czy inne bolesne doświadczenia także mogą być źródłem depresji, bo nadmiarem negatywnych emocji zaburzają prawidłową pracę psychiki. Depresja pojawi się jako odpowiedź na traumatyczne zdarzenie, którego psychika „nie uniosła”. Po części źródło to związane jest z poprzednim tematem, mianowicie, w naszej reakcji na rzeczywistość. Jeden po spaleniu się domu z całym dobytkiem wpadnie w rozpacz i depresję, że został z niczym, a drugi zaraz weźmie się za odbudowę swojej sytuacji życiowej, ciesząc się, że on, wraz z rodziną, wyszedł z tego cało, że nikomu nic się nie stało.

Leczenie farmakologiczne w depresji płynącej z tego źródła jest jak najbardziej wskazane, jako doraźne działanie, ale pomoc psychologiczna jest równie pożądana. Zmiana sposobu myślenia i podejścia do życia także będzie skuteczna, choć to działanie będzie wymagało od nas wiele trudu i zaangażowania, ale tak to już jest w życiu, że im większy trud podejmiemy w działanie, tym lepsze efekty naszego działania. W życiu trzeba się zawsze zaangażować, na każdej jego płaszczyźnie. Samo nic nie przyjdzie...


5. Działanie demoniczne jako przyczyna depresji

Ostatnim źródłem depresji, jakie opisujemy, jest wpływ demoniczny, nieoczywisty, a przez niektórych wręcz wyśmiany i odrzucony. Ja jednak jestem praktykiem, więc piszę na podstawie swojego doświadczenia duchowego, nie zważając, co któremu filozofowi się śniło, a co nie. Wpływ obecności demona na pojawienie się choroby lub wzmocnienie objawów choroby już istniejącej jest faktem. Depresja – zwłaszcza z towarzyszeniem myśli samobójczych – może być efektem działania demona, który zadomowił się w życiu człowieka.

Cechą charakterystyczną choroby (każdej) wywołanej obecnością demona jest niewrażliwość na leki i leczenie. Branie leków w takim przypadku nie skutkuje, a jeśli skutkuje, to w niewielkim stopniu i tylko na chwilę. Jeśli więc leczymy się od lat, zmieniamy bez przerwy leki, bo poprzednie nie były skuteczne, to jest to sygnał (ale nie pewnik), że może to być działanie demoniczne. Należy w takim wypadku przeprowadzić rozeznanie i potwierdzić albo odrzucić tę możliwość. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na moim blogu „Wiara jest super”.

Jaki jest cel demona, aby wywołać w człowieku depresję? Ten, co zawsze w szatańskim planie zniszczenia rodzaju ludzkiego: doprowadzić człowieka do rozpaczy, obezwładnić poprzez depresję, wykazać, że to wszystko jest bez sensu i wtedy podać mu jedyne „sensowne” rozwiązanie w postaci przekonania, że najlepiej skończyć ze sobą. Poprzez odebranie sobie życia człowiek automatycznie zrywa więź z Panem Bogiem, bez względu na to, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie. Na tym zależy szatanowi: odłączyć człowieka od Boga i sprawić, aby utracił szansę na zbawienie. Najlepiej ten plan wykonać właśnie poprzez depresję i myśli o odebraniu sobie życia.

W demonicznym charakterze depresji leczenie farmakologiczne będzie mało skuteczne, tak samo, jak psychoterapia. Właściwą metodą będzie modlitwa o uwolnienie od złego ducha i powrót do Pana Boga rozumiany jako zbliżenie się do Niego poprzez większe zaangażowanie duchowe i praktykę religijną, no i oczywiście zmianę swojego życia. Odpowiedź na pytanie, dlaczego Bóg pozwala demonowi atakować człowieka, znajduje się w poprzednim zdaniu: po to, aby człowiek ocknął się ze swojego marazmu, czyli mało wartościowego życia (z punktu widzenia Pana Boga), aby zmienił się, bardziej zaangażował w swoje życie (także w życie dla innych) i aby zechciał nawiązać większą bliskość z Bogiem.








Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

sobota, 20 maja 2023

Jak wygląda sowa: Sekrety jednego z najbardziej tajemniczych ptaków

Sowy są jednymi z najbardziej tajemniczych i niezwykłych ptaków na naszej planecie. Ich niezwykłe cechy fizyczne, zachowanie i zdolności adaptacyjne sprawiają, że są one istnym fenomenem przyrody. W tym artykule przyjrzymy się blisko temu, jak wygląda sowa, podkreślając niezwykłe cechy tych ptaków.

jak wygląda sowa
Źródło: pixabay.com
 
Zwierzęta te należą do rzędu sówkowych (Strigiformes) i obejmują wiele różnych gatunków, które występują na całym świecie, z wyjątkiem Antarktydy. W zależności od gatunku, sowy mogą mieć różne rozmiary, kolory i wzory upierzenia.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech sów jest ich głowa. Mają one duże oczy umieszczone na przodzie głowy, które są otoczone pierścieniem twardych piór, tworzącym tzw. tarczę twarzową. Ta tarcza działa jak radar, skupiając dźwięki na uszach sowy i umożliwiając im precyzyjne lokalizowanie ofiar, nawet w ciemności. Ich oczy są stałe i nie mogą ich obracać, dlatego sowy muszą obracać całą głowę, aby zmienić kierunek spojrzenia.

Sowy mają również zdolność do obracania głowy o 270 stopni, co daje im niezwykłą elastyczność podczas polowania. Ten niezwykły zakres ruchu wynika z unikalnej budowy kręgosłupa i licznych kręgów szyjnych. Ponadto, sowy posiadają mięśnie i naczynia krwionośne, które zapewniają odpowiednią ilość tlenu do mózgu, nawet podczas skomplikowanych ruchów głowy.

Inną charakterystyczną cechą sów jest ich ciche lotnictwo. Mają one miękkie pióra, które sprawiają, że ich lot jest prawie bezszelestny. Sowy są mistrzami w polowaniu nocą, a cicha sylwetka pomaga im zbliżać się do ofiar bez wywoływania podejrzeń. Ich szerokie skrzydła i pierze zapewniają im doskonałą manewrowość i stabilność w locie.

Co do wyglądu ogólnego, sowy mają zazwyczaj krępe, okrągłe ciało, krótkie ogony i krótkie, szerokie skrzydła. Ich nogi są silne i mają mocne pazury, które używają do chwytania zdobyczy. W zależności od gatunku, upierzenie sów może być różnorodne. Niektóre gatunki mają brązowe, płowe lub szare pióra, podczas gdy inne sowy posiadają bardziej spektakularne upierzenie, z odcieniami szarości, brązu, białego i czarnego, często ozdobione unikalnymi wzorami i paskami. W niektórych przypadkach, sowy mają również pióra wyrastające na kształt "uszu", które są znanym symbolem tych ptaków.

Ptaki te mają różne rozmiary w zależności od gatunku. Najmniejsze sowy, takie jak sóweczka (Glaucidium passerinum), osiągają długość około 15-17 centymetrów, podczas gdy największe sowy, takie jak puszczyk uralski (Strix uralensis), mogą osiągać nawet 75 centymetrów długości, z rozpiętością skrzydeł dochodzącą do 180 centymetrów.

Ważną cechą sów jest również ich diet. Są ptakami drapieżnymi i większość gatunków poluje na małe ssaki, ptaki, gady, owady i inne bezkręgowce. Ich wyczulony słuch, doskonałe widzenie nocne i cichy lot pozwalają im na skuteczne namierzanie i schwytanie zdobyczy. Sowy są również znane z tego, że są "nocnymi stróżami", utrzymując równowagę w ekosystemie poprzez kontrolę populacji gryzoni i innych szkodników.

Oprócz swojego niezwykłego wyglądu, sowy mają również bogatą symbolikę i mitologię związane z nimi. W wielu kulturach są one uważane za symbole mądrości, inteligencji i tajemnicy. Sowy często pojawiają się w literaturze, filmach i sztuce, często jako postacie magiczne lub strażnicy wiedzy.

Warto również wspomnieć o różnorodności gatunkowej sów na świecie. Istnieje ponad 200 gatunków sów, a każdy z nich ma swoje unikalne cechy i adaptacje do różnych środowisk. Niektóre gatunki zamieszkują lasy deszczowe, inne preferują tereny trawiaste, a jeszcze inne przystosowały się do życia w pustyniach. To zróżnicowanie czyni sowy fascynującymi badaniami naukowymi, a badacze ciągle odkrywają nowe informacje o tych niezwykłych ptakach.

W podsumowaniu, sowy są ptakami o niezwykłym wyglądzie, wyposażone w unikalne cechy i zdolności, które sprawiają, że są one jednymi z najbardziej tajemniczych stworzeń na Ziemi. Ich głowy z charakterystyczną tarczą twarzową, cichy lot, zdolność do obracania głowy o 270 stopni i różnorodność upierzenia sprawiają, że sowy są prawdziwymi mistrzami adaptacji i przystosowania do różnorodnych środowisk. Te ptaki nocne są doskonałymi myśliwymi, dzięki doskonałemu słuchowi i widzeniu w niskim świetle. Ich wyjątkowa zdolność do polowania na niewidoczne dla nas drobne zwierzęta sprawia, że są niezwykle skuteczne w utrzymaniu równowagi ekosystemów.







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 1 maja 2023

Budowanie w sobie twierdzy duchowej i świątyni bożej

<
W duchowości chrześcijańskiej spotykamy się z różnymi poradami, w jaki sposób budować swoją wiarę i jak bronić się przed wpływem Złego. Najczęściej mówi się o budowaniu w sobie albo twierdzy duchowej (św. Teresa) albo świątyni bożej.

W tym cyklu podajemy ogólny zarys wznoszenia budowli powstałej z połączenia obu wspomnianych wcześniej koncepcji. Będzie to świątynia boża okalająca twierdzę duchową. Szczegóły wykonawcze do tej koncepcji znajdują się w kolejnych naszych artykułach i książkach z zakresu żywej wiary chrześcijańskiej i duchowości.

świątynia boża

Twierdza duchowa i świątynia boża

Odpowiedź na pytanie, dlaczego musimy budować w sobie twierdzę duchową, jest chyba oczywista: aby chronić się przed negatywnym wpływem ze strony szatana i jego demonów. Najważniejszym celem szatana wcale nie jest opętanie człowieka, tylko zerwanie więzi człowieka z Bogiem. Realizuje to w różny sposób, między innymi przez pokusy i nakłanianie do złego. W ten sposób sprawia, że albo my odsuwamy się od Pana Boga, albo Pan Bóg, rozgniewany lub zniesmaczony, odsuwa się od nas, wstrzymując swoją łaskę. W jednym i drugim przypadku szatański cel zostanie osiągnięty: bez łaski bożej i bez naszej bliskości z Nim, bez naszego zaangażowania, nie stanowimy dla niego zagrożenia; weszliśmy ponadto na szeroką drogę prowadzącą ku przepaści. Jak bydło na rzeź będziemy dalej prowadzeni na szatańskim postronku, a koniec nasz będzie marny.

Zbudowanie w sobie twierdzy daje nam pewność, że nie ulegniemy Złu, bo zło nie będzie miało do nas dostępu. Będzie odbijało się od grubych ścian twierdzy. Będzie krążyło wokół nas jak wściekły lew, lecz wstępu do nas nie znajdzie.

Równolegle z budowaniem twierdzy rozpoczynamy budować w sobie świątynię bożą, chociaż z początku to, co uda się nam wznieść, będzie rozburzane przez naszą słabość i grzeszność, ale trzeba próbować. Zawsze coś z tego, co zbudowaliśmy, pozostanie. Szatan będzie robił wszystko, aby nie dopuścić do zbudowania tej świątyni, będzie nas zwodził, próbował doprowadzić do grzechu, bo to wszystko odsuwa nas od Boga, a tym samym burzy świątynię.

Gdy te najprostsze środki nie poskutkują, szatan sięgnie po inne: będzie nas zniechęcał, zastraszał, a nawet może objawić się nam pod postacią anioła i w ten sposób wpuścić w nasz umysł jad pychy, jacy to my nie jesteśmy święci, skoro doświadczamy objawień, a jak wiemy, nic tak nie razi Pana Boga, jak pycha człowieka. I w ten sposób cel szatański zostanie osiągnięty. Podsuwając nam kolejne „dary” duchowe, sprawi, że wpadniemy w błędną naukę, a Pan Bóg nie będzie już w centrum naszej uwagi.

Trudno budować w sobie świątynię bez mocnego i trwałego fundamentu, jakim jest zbudowanie wpierw twierdzy duchowej. Tylko mocny fundament uchroni naszą świątynię przed burzami i wichrami, jakimi są działania szatana skierowane przeciwko nam.

W dalszej części cyklu przedstawiamy poszczególne etapy budowania twierdzy duchowej i świątyni bożej, wskazując na ważne aspekty w budowaniu bliskości z Panem Bogiem, bo temu to wszystko służy: stać się żywą świątynią Boga, w której w sposób bezpośredni będziemy mogli Go wielbić i doświadczać Miłości.








Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Pogotowie elektryczne — podstawowe zadania

Obecnie energia elektryczna jest podstawą działania praktycznie każdego urządzenia. Nikt z nas nie wyobraża sobie, życia bez elektryczności. Z energii elektrycznej korzystają podstawowe urządzenia takie jak np.: lodówka, która przecież obecnie, nie jest już żadnym luksusem, tylko podstawowym wyposażeniem domu. Dostęp do prądu jest dla nas czymś tak normalnym, że w razie jego awarii, bardzo ciężko nam normalnie funkcjonować. Na szczęście potrzeba rodzi rozwiązania, a niespodziewane awarie sprawiły, że na rynku zaczęły pojawiać się takie instytucje jak pogotowie elektryczne. Co warto o nim wiedzieć?
 
pogotowie elektryczne

Pogotowie elektryczne — podstawowe zadania

Głównym zadaniem, jakie stoi przed pogotowiem elektrycznym, jest naprawa awarii systemów elektrycznych, która ma miejsce w budynkach użytku publicznego oraz w budynkach mieszkalnych. W praktycznie każdym miejscu, gdzie zachodzi potrzeba poradzenia sobie z tego typu awarią, zaangażowanie pogotowia elektrycznego, może okazać się niezbędne. Oprócz klasycznych usterek pogotowie pomoże między innymi w:

- wymianie gniazd elektrycznych,

- wymianie wyłącznika różnicowo-prądowego,

- wymianie bezpieczników topikowych,

- naprawie gniazd,

- naprawie instalacji oświetleniowej,

- naprawie uszkodzonych przewodów w ścianie,

- naprawie tablicy licznikowej.

Oprócz tego pogotowie pomoże zlokalizować miejsce zwarcia instalacji oraz zamontować specjalne mufy na kable elektryczne. Również takie rzeczy jak odbiór instalacji elektrycznej lub pomiary instalacji elektrycznej, są bardzo często świadczone przez tego typu podmioty.

Oczywiście, dostępny w naszej okolicy elektryk, może nie podjąć się wykonania jakiejś usługi, jednak aby to sprawdzić, najlepiej się z nim skontaktować i zapytać o zakres oferowanych usług.

Elektryk Wrocław

Pogotowie elektryczne — zalety

Słowo "pogotowie" kojarzy nam się z czymś nagłym i tak jest w istocie. Podstawową zaletą pogotowia elektrycznego jest świadczenie usług przez 24 godziny na dobę. Jeśli awaria jest bardzo poważna, z usług elektryka powinniśmy skorzystać jak najszybciej. Już podczas pierwszej rozmowy, warto przygotować sobie wstępne informacje, które mogą okazać się kluczowe dla określenia rodzaju i poziomu skomplikowania usterki.

Z pogotowiem elektrycznym można skontaktować się na dwa sposoby:

- mailowo,

- telefonicznie.

Nie będzie również problemu z wystawieniem faktury VAT, jeśli usługa jest wykonywana dla firmy.

Pogotowie elektryczne — gdzie szukać pomocy?

Najlepszym miejscem, do znalezienia fachowej pomocy elektryka, jest internet. Obecnie posiadanie smartfona z dostępem do internetu jest już standardem, choć na niektóre ogłoszenia można trafić w bardziej tradycyjnej formie, np.: ogłoszenie w gazecie. Zdecydowanie najszybszym sposobem znalezienia fachowca jest wpisanie w wyszukiwarkę 'słowa klucza', i tak np.: jeśli mieszkamy we Wrocławiu, w przeglądarce wystarczy wpisać "elektryk Wrocław", aby naszym oczom ukazało się kilkanaście ofert, dla tego typu usług.

jak znaleźć elektryka

Czy pogotowie elektryczne to samo co pogotowie energetyczne?

Pogotowie elektryczne jest założone przez osobę prywatną, która według swoich reguł ustala zakres wykonywanych usług oraz obszar, na którym je wykonuje. Również właściciel takiego pogotowia, jest odpowiedzialny za dobór fachowców. Jeśli w naszej okolicy występuje kilka firm o tego typu profilu, bardzo możliwe, że mogły one podzielić się rodzajami zleceń, dzięki czemu każda z nich jest wzywana do innego rodzaju awarii.

Pogotowie energetyczne jest dostępne pod numerem 991 i jest jednostką powołaną na zlecenie państwa. Pogotowie energetyczne funkcjonuje według ściśle określonych reguł i najczęściej jest ono wzywane do dużych awarii, które mają miejsce np.: na ulicach miast.

W obu przypadkach mamy do czynienia z fachowcami w dziedzinie elektryki. Pogotowie elektryczne to prywatne podmioty, które same określają co i gdzie naprawiają, pogotowie energetyczne, nad którym pieczę trzyma PGE, jest delegowane do awarii dużego kalibru. Tak czy inaczej, warto mieć kontakt do obu podmiotów, aby w razie problemów, kontakt do fachowca był zawsze pod ręką.

 






Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

środa, 22 marca 2023

Co daje żywa wiara chrześcijańska część 2

<<-- Przejdź do części 1

Jako ciekawostkę wskażę, że ta delikatna radość jest niezależna od naszej woli i starań, jest także niezależna od naszej świadomości i psychiki, w związku z czym czasem mogę obserwować w sobie dwa skrajne uczucia jednocześnie: z psychiki płynie stan depresyjny, a z duszy cały czas płynie ta delikatna radość. Ode mnie tylko zależy, na którym z tych dwóch uczuć skupię uwagę. Wtedy to uczucie (wybieram zawsze radość od smutku) dominuje drugie. Tamto uczucie nie znika, ale jest zdominowane przez to, na którym skupiłem uwagę.

Miłość chrześcijańska

Miłość chrześcijańska opisywana w Piśmie świętym nie jest czymś wymyślonym lub aktem woli, do którego mamy dążyć w swym chrześcijańskim wzroście. Jest to jak najbardziej realne uczucie, które doświadczamy. Miłość chrześcijańską otrzymujemy od Pana Boga jako łaskę na średnio zaawansowanym poziomie rozwoju duchowego. W swoich przejawach miłość chrześcijańska jest zupełnie podobna do miłości między mężczyzną a kobietą, tylko że to, co w tej drugiej odczuwamy do jednej osoby, w miłości chrześcijańskiej odczuwamy do każdej osoby, dosłownie. To, co zdecydowanie różni obie miłości to przede wszystkim sfera seksualna i zawłaszczenie (jesteś tylko mój, a ja tylko twoja), które w miłości chrześcijańskiej nie występują. Reszta jest taka sama. 

jak wygląda miłość chrześcijan

Mężczyzna kocha jedną kobietę, ona jest dla niego najważniejsza i za nią gotów jest oddać bez wahania życie. Chrześcijanin (obdarzony miłością chrześcijańską) kocha każdą osobę, każdy człowiek jest dla niego najważniejszy i bez wahania odda swe życie za każdą osobę, bez względu na to, czy ją zna, czy nie.

Jako ciekawostkę napiszę, że co prawda każda osoba jest dla mnie najważniejsza i każdą osobę kocham jednakową miłością jednak w danej chwili, w danym momencie najbardziej kocham tę osobę, z którą akurat w jakiś sposób wchodzę w relację, na przykład rozmawiając z kimś spotkanym na spacerze. W tym momencie to ta osoba jest dla mojej miłości najważniejsza. Wystarczy jednak, że się pożegnamy, a ja za chwilę wejdę w relację z inną osobą. Wtedy to ona będzie najważniejsza i ją będę kochał najmocniej. Tamtą, poprzednią osobę będę kochał już mniej, na równi z innymi ludźmi.

Miłość chrześcijańska jest kolejnym etapem naszego wzrastania duchowego, w którym radość duchowa opisywana w poprzednim punkcie jest zaledwie preludium do tej wartości, jaką daje miłość chrześcijańska. I ona spływa do nas od Boga z duszy będącej z Nim w bliskości.

Ktoś, kto choć raz kochał w swoim życiu, wie jaką wartością jest miłość. Świat wygląda zupełnie inaczej. Jeśli to uczucie doświadczamy stale i to do każdej osoby, można sobie wyobrazić jakie miejsce zajmuje w boskim planie względem nas. To, co determinowało działalność Pana Jezusa na naszym ziemskim padole, to nie była Jego boskość, ale właśnie miłość. Ta sama miłość w żywej wierze chrześcijańskiej przemienia teraz nas i teraz my gotowi jesteśmy do tych dzieł, które czynił Jezus, włącznie z oddaniem swego życia za drugiego człowieka.

czym charakteryzuje się miłość chrześcijańska

Poza delikatnością i czułością względem drugiego człowieka, którą niestety mój rozum zazwyczaj blokuje, aby dostosować moje zachowanie do ogólnie przyjętych norm zachowania (jakby to wyglądało, gdybym przy spotkaniu obcej kobiety czule ją przywitał i pocałował w policzek? Mógłbym zostać oskarżony o molestowanie, dlatego rozum blokuje takie zapędy miłości), jedną z najważniejszych wartości dla nas, poza rozwojem duchowym, jest brak uczucia lęku. Pisze o tym także w Piśmie świętym, że „miłość usuwa lęk”. Kiedy się bowiem kocha, patrzy się na kogoś z miłością, wtedy się nie odczuwa lęku, co ta osoba złego może nam zrobić, zwłaszcza jeśli jest to wyimaginowane przez nasze stereotypy niż realne zagrożenie.

miłść i wiara

Miłość chrześcijańska w połączeniu z duchową radością nakładają na naszą wrodzoną naturę nakładkę w postaci natury chrześcijańskiej. Tak jak do tej pory nasze życie było spokojne i zrównoważone, tak teraz to uspokojenie (boski pokój) jest jeszcze bardziej daleko idące, wzbogacone ponadto barwami nie do opisania. To wszystko jednak jest zaledwie przedsmakiem do jeszcze większych wspaniałości, jakimi są doznania mistyczne.

Doznania mistyczne

Doznania mistyczne mogą pojawić się na każdym etapie naszego życia z woli bożej, kiedy Pan Bóg chce zrealizować swój plan lub na zaawansowanym poziomie rozwoju duchowego, kiedy człowiek całkowicie oddaje się pod kierownictwo Boga. Niewiele osób jednak chce oddać Bogu nie tylko całe swoje życie, ale także całego siebie, stąd też korzyści płynące z tego tylko zasygnalizujemy, że coś takiego jest. Tak zaangażowane relacje z Bogiem nie są tematem tej książki, dlatego też nie będziemy tych korzyści szczegółowo opisywać. Wystarczy jedno zdanie: wszystko jest możliwe. W takiej zażyłości Pan Bóg gotów jest czynić nawet cuda, coś, co obiektywnie jest niemożliwe, czego dowody znajdujemy bez liku w historii zwykłych ludzi, którzy za wstawiennictwem świętych i błogosławionych doznały cudownego uzdrowienia.

co to jest mistyka
 







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

piątek, 17 marca 2023

Co daje żywa wiara chrześcijańska część 1

<

Pytanie zawarte w tytule tego rozdziału z punktu widzenia żywej wiary chrześcijańskiej jest bardzo niewłaściwe i w jej obrębie w zasadzie niewystępujące. Rozdział ten dedykowany jest głównie dla osób małej wiary, osób poszukujących lub dla osób niewierzących, które zastanawiają się, czy jest sens chodzić do kościoła, odmawiać modlitwy oraz starać się nie grzeszyć i „co ja z tego wszystkiego będę miał”. To podejście, bardzo interesowne, jest obecne wśród ludzi nie od dziś. Kiedy zanika wiara, pojawiają się pytania miłości własnej: „po co mam się starać?”, „Co ja z tego będę miał?”. Informacja, że „jak będziesz grzeszył, to pójdziesz do piekła” lub „Pan Bóg będzie się na ciebie gniewał” nie każdego przekonuje. Trudno oczekiwać, aby takie argumenty przekonały osobę niewierzącą lub osobę małej (martwej) wiary. Są to bowiem rzeczy zbyt abstrakcyjne, zbyt dalekie mentalnie od nich. Oni oczekują konkretów, czegoś, co można dotknąć i zobaczyć na własne oczy.

korzyści płynące z wiary

Na wstępie wspomnieliśmy, że z punktu widzenia żywej wiary chrześcijańskiej pytanie zawarte w tytule jest niewłaściwe i niewystępujące z tej prostej przyczyny, że przy odpowiednim zaangażowaniu, rozwiniętej duchowości i bliskości z Bogiem nieustannie jesteśmy obsypywani różnego rodzaju łaskami, które Pan Bóg nam nie skąpi. Nikomu jednak nie przyjdzie do głowy zapytać „A co ja z tego będę miał?”, bo bliskość z Panem Bogiem jest tak wspaniała, że to już wystarcza nam za nagrodę. Trudno to jednak zrozumieć osobie, która takiej bliskości nie doświadczyła. Podobnie nie sposób wytłumaczyć komuś, jak to jest kogoś kochać. Ta osoba sama musi się zakochać, aby w pełni zrozumieć, jak to jest.

Wiara chrześcijańska w jej pełnym bogactwie, w ujęciu chrystusowym, którą popularnie nazywamy żywą wiarą chrześcijańską, daje człowiekowi możliwości, jakie wielu się nawet nie śniło. Są one jednak dostępne tylko dla osób zaangażowanych, będących w bliskości z Panem Bogiem, dla których Pan Bóg jest częścią ich życia. Tu objawia się już zupełnie inna rzeczywistość często wręcz niezrozumiana dla „zwykłego” człowieka. Wychodząc jednak naprzeciw takim osobom, opiszemy pokrótce jakich „korzyści” można się spodziewać, praktykując żywą wiarę chrześcijańską. Są one dostępne dla każdego, kto choć trochę się zaangażuje i zacznie rozwijać swą chrześcijańską duchowość. Bez tego trudno nawiązać bliskość z Panem Bogiem, a to z niej większość opisywanych tu korzyści pochodzi.

korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej

Korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej

Spokojne życie

Pierwszą widoczną korzyścią płynącą z wiary chrześcijańskiej jest uspokojenie: uspokojenie siebie i zrównoważenie swojego życia. Tutaj nawet nie musimy zbyt mocno wierzyć w Pana Boga ani Go kochać. Wystarczy, że będziemy stosowali się do nauki Pana Boga zawartych w Piśmie świętym. Piszemy o tym szerzej w rozdziale pt. Pismo święte jako poradnik życiowy.


o czym jest biblia

Spokojne, zrównoważone życie nie każdy jednak odbierze jako wartość. W naszym obecnie brutalnym świecie, pędzącym coraz szybciej, wiele osób myśli, że bez pośpiechu, frustracji, negatywnych emocji, podstępu i egoizmu nie da się żyć, że są to normalne elementy codziennego życia. Otóż nie są to normalne elementy życia. To wszystko charakteryzuje właśnie życie osób bez Boga. Porady życiowe zawarte w Piśmie świętym uspokajają nasze życie i zmieniają perspektywę, pozwalając wysiąść z tego kołowrotka, w którym do tej pory biegliśmy jak ogłupiały chomik.

Zmiana zasad życia i zmiana moralności przynosi nam realną korzyść. Stajemy się mniej nerwowi, mniej sfrustrowani, nie gonimy za nic nieznaczącymi mrzonkami i bezwartościowymi rzeczami, które do tej pory trzymały nas w niewoli negatywnych emocji. Zmieniają się w końcu nasze relacje z innymi ludźmi, bo to uspokojenie siebie zmienia nasze postrzeganie rzeczywistości i innych osób.

 

Pomoc Pana Boga

Kiedy zaczynamy zmieniać swoje życie, bardzo angażujemy się w swojej wierze i zaczyna nam bardziej zależeć na Panu Bogu, wtedy mamy w Nim naturalnego sprzymierzeńca. Panu Bogu bowiem nie zależy na tym, aby nas karać, ale zależy Mu na tym, abyśmy zmieniali się na lepsze i bardziej zbliżyli się do Niego. Wtedy widząc nasze starania, pomaga nam, przestaje być głuchym na nasze prośby. Pan Bóg pomaga nam głównie poprawić swoje życie i rozwinąć się duchowo, ale nie brakuje także Jego pomocy w rozwiązywaniu naszych życiowych problemów, nawet tych finansowych czy materialnych. W późniejszym czasie, kiedy będziemy już w bliskości z Panem Bogiem, Pan Bóg będzie spełniał nasze pragnienia, zanim zdążymy je wyartykułować lub sformułować jako prośbę. Tak przecież działa miłość: nie czeka na wypowiedzenie prośby przez kochaną osobę, tylko widząc, czego pragnie, z miejsca to daje. Ta właściwość bliskości z Bogiem opisana jest w Piśmie świętym i ja, bazując na swoich doświadczeniach, potwierdzam, że rzeczywiście tak jest. Pan Bóg często spełnia moje pragnienia czy oczekiwania, chociaż tylko o nich pomyślałem, o nic w myślach ani w słowach nie prosiłem.


czego oczekuje od nas Bóg

W im większej będziemy bliskości z Panem Bogiem, tym chętniej Pan Bóg będzie brał udział w naszym życiu, obsypując nas łaskami i spełniając nasze prośby często w jednej chwili.

 

Łaski boże

Dwie pierwsze korzyści płynące z wiary chrześcijańskiej, które przed chwilą opisaliśmy, dostępne są jako pierwsze, jak tylko zwiększymy swoją uwagę i zaangażowanie w rozwijaniu swojej wiary. Pozostałe korzyści pojawiają się wtedy, gdy oprócz zmiany swojego życia, zaczniemy rozwijać swoją duchowość.

Jak tylko wejdziemy na drogę rozwoju duchowego (duchowość chrześcijańska), Pan Bóg zacznie udzielać nam różnych łask, zazwyczaj duchowych lub mentalnych, pomagających nam coś lepiej (właściwiej) zrozumieć lub zrobić postępy w tym duchowym rozwoju.

Łaski duchowe dla kogoś zupełnie duchowo nierozwiniętego mogą wydawać się czymś mało atrakcyjnym i niewartym uwagi, bez większej wartości, ale to jest ten sam problem, co z dzieckiem czteroletnim, które nie rozumie, jaka jest wartość z nauczenia się czytać i pisać. Jemu bowiem wystarczy rysowanie szlaczków. Dopiero za kilka lat, gdy mentalnie będzie już bardziej rozwinięte, pozna właściwą wartość czytania i pisania. Zupełnie tak samo jest z duchowością i łaskami duchowymi. Docenić ich wartość może tylko ten, kto już jest na odpowiednim poziomie rozwoju.

jak rozwinąć swoją duchowość

Głównym celem pomagania nam przez Pana Boga jest nasz rozwój duchowy, który ustawi nas na odpowiednim miejscu w świecie (w Rzeczywistości), w odpowiedniej relacji z drugim człowiekiem i, przede wszystkim, w bliskości z Nim. W ten sposób swoją przyziemną, zwierzęcą naturę przemienimy w końcu w naturę duchową, coraz bardziej upodabniając się do Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Łaski duchowe i mentalne dawane przez Pana Boga będą realizowały właśnie ten cel: krok po kroku będą prowadzić nas przez coraz większe zrozumienie i będą odmieniać nas, aby zrozumienie mogło przemienić się w czyn, bo wiara chrześcijańska nie jest ideologią do intelektualnego rozważania; jest filozofią życia do praktycznego zastosowania.

jak wierzyć w boga

Doznania duchowe

Łaski duchowe i mentalne są wstępem do czegoś o wiele wspanialszego z ludzkiego, przyziemnego punktu widzenia. Kiedy zaczniemy rozwijać swoją duchowość i korzystać z łask dawanych nam przez Pana Boga zostajemy mentalnie przygotowani do tego, aby w Panu Bogu nie widzieć martwej, prawie mitycznej istoty opisanej w Biblii tak jak to było do tej pory, lecz Pan Bóg staje się dla nas coraz bardziej realną, żywą istotą. Na poziomie duchowym pragniemy tej istoty całym sobą. Nie tyle chcemy czytać w Biblii o Bogu, ile pragniemy Go bezpośrednio, duchowo doświadczać. Z tego mentalnego pragnienia i duchowego pożądania pojawiają się pierwsze doznania duchowe, które niestety są trudne do opisania. Jest to takie duchowe uniesienie, jakby się było pod wpływem narkotyku, z tym że po narkotyku to uczucie mija po kilku godzinach, a tu ten stan potrafi utrzymywać się przez wiele dni.

jakie są doznania w wierze chrześcijańskiej

Duchowa radość

Doznania duchowe opisane w poprzednim punkcie, choć wspaniałe i ważne w naszym rozwoju, są tylko gestem Pana Boga doceniającym nasze staranie i zachętą do jeszcze większego zaangażowania. Z duchowego punktu widzenia są to tylko takie duchowe słodkości bardziej nas zachęcające niż rozwijające, ale to zrozumiemy dopiero potem, gdy będziemy na wyższym poziomie duchowego rozwoju.

Prawdziwą wartością, „korzyścią” jakby to uznał zwykły, nierozwinięty człowiek jest duchowa radość. Jest ona kwintesencją dotychczasowych doznań duchowych. Jest to taka delikatna radość, która nas przenika tak jak taki delikatny, ciepły wiaterek, który stale wieje. Nie jest to poczucie humoru ani wesołkowatość, jest to taka radość bez powodu.

Moje rozumienie tego zjawiska jest następujące: Kiedy dusza znajduje się w bliskości z Bogiem, przenika ją radość. Ta radość spływa następnie w dół, przez świadomość aż do ciała fizycznego napełniając je w pełni od stóp do głowy i przez twarz zostaje wyemanowana na zewnątrz, dlatego po radosnym (ale stonowanym) wyglądzie twarzy można rozpoznać człowieka Boga.







Ciekawe artykuły:

    
    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

Moje e-booki

Kliknij w okładkę, aby przejść do strony książki

Przejdź do strony książki Przejdź do strony książki